Nie ma pośpiechu z wyborem inwestora

Paweł Janas
opublikowano: 2005-06-30 00:00

Zdobycie finansowania dla IGCC, strategia dla rafinerii południowych i Petrobalticu oraz budżet dla grupy — to priorytety Grupy Lotos.

„Puls Biznesu”: Publiczna emisja akcji Grupy Lotos umożliwi przeznaczenie 615 mln zł na program modernizacji technicznej gdańskiej rafinerii. W ubiegłym tygodniu Lokcheed Martin zobowiązał się przeznaczyć kilkanaście milionów dolarów na zakup licencji. To wciąż jednak zbyt mało, by zrealizować projekt wart 3,2 mld zł.

Paweł Olechnowicz: Za cztery tygodnie złożymy instytucjom finansowym szczegółowe memorandum inwestycyjne. Przedstawimy również harmonogram dalszych prac: kiedy rozpiszemy przetarg na wykonanie instalacji, kiedy wbijemy pierwszą łopatę, jakie będą poszczególne etapy realizacji inwestycji itd.

Kiedy konkretnie mogą ruszyć prace? Pierwotnie zakładano, że podstawowa część inwestycji, czyli instalacja IGCC , wystartuje w 2006 r. Teraz w prospekcie mowa jest o 2009 r.

Wszystkiego dowiemy się za cztery tygodnie.

Czy przy realizacji budowy IGCC Lotos będzie współpracował z PKN Orlen? Firma ta miała być jednym z głównych dostawców surowca, który jest niezbędny do uruchomienia instalacji.

Orlen cały czas rozważa zaangażowanie się w ten projekt. My jednak wcale nie zabiegamy o jego wsparcie. Tym bardziej że zbliżamy się do końca negocjacji umowy na dostawę surowca z firmy Stasco.

Z publicznej emisji akcji Lotos chce sfinansować rozbudowę sieci stacji do 500 placówek, jednak stosunkowo niewiele buduje. Czy chcecie wziąć udział w przetargach na zakup już działających sieci? Na kupca czekają stacje Esso i Slovnaftu.

Zawsze jesteśmy zainteresowani ciekawymi ofertami. Chcę jednak podkreślić, że dla nas najważniejsze jest osiągnięcie docelowo 12- -proc. udziału w rynku detalicznej sprzedaży paliw. Dlatego jeśli uda się to zrealizować, rozbudowując sieć np. tylko do 400 obiektów — w pełni nas to zadowoli. Tym bardziej, że koszty działności byłyby wówczas niższe.

Modernizacja rafinerii i rozwój sieci to nie jedyne problemy, które w najbliższej przyszłości musi rozwiązać spółka. Lotos utopił w upadłej Rafinerii Glimar 100 mln zł i na razie nie widać szans na ich odzyskanie. Nawet nie znaleźliście się w radzie wierzycieli.

Nie rozumiem, dlaczego nie chce się nas traktować jak poważnych wierzycieli. Zamierzam wyjaśnić tę sprawę z zarządem Banku BPH, kierującego radą wierzycieli. Muszę też podkreślić, że nie zgadzam się z sugestiami banków, że Lotos jest współodpowiedzialny za kłopoty i upadłość Glimaru.

Czy Lotos nadal chce się angażować w zakup i dokończenie zamrożonej inwestycji w hydrokompleks w Glimarze?

Przetarg z niewiadomych powodów się odwleka. Tymczasem konkurencja nie śpi i może się okazać, że dokończenie tej inwestycji nie jest opłacalne. Nadal chcemy kupić te instalacje, jednak nie za wszelką cenę i nie na warunkach narzuconych przez syndyka. Nie do przyjęcia jest na przykład sytuacja, w której niezbędne do funkcjonowania hydrokompleksu media zostaną sprzedane komu innemu.

A co z pozostałymi rafinerami południowymi? Czy Jasłu i Czechowicom nie grozi powtórzenie scenariusza Glimaru?

Nie. Obie spółki są w dobrej kondycji. Trzeba jednak gruntownych zmian i bliższego powiązania ich struktur z Grupą Lotos. Najdalej za dwa miesiące powinniśmy mieć gotowy szczegółowy biznesplan dla tych firm.

Czy przygotowywana strategia zakłada także restrukturyzację zatrudnienia?

W Jaśle nie. Natomiast w związku z planowanym na przyszły rok zaprzestaniem przerobu ropy w Czechowicach redukcja zatrudnienia obejmie 300 osób. Ludzie nie zostaną jednak wyrzuceni na bruk. Będziemy proponowali pracę w innych spółkach naszej grupy.

Jakie miejsce w strukturach firmy zajmie Petrobaltic?

Pracujemy nad koncepcją konsolidacji i programem zagospodarowania już posiadanych przez tę spółkę złóż ropy naftowej i gazu ziemnego. Będzie ona gotowa jesienią. Musimy odpowiedzieć na pytanie, w jakim kierunku ma iść i jakie środki są na to potrzebne. Rewolucji jednak nie będzie. Zastanawiamy się np. nad połączeniem logistyki Petrobalticu i naszej.

Czy w ramach prac nad restrukturyzacją grupy kapitałowej nastąpią roszady w kadrze zarządzającej tych spółek?

Wszystko będzie odbywało się w miarę potrzeb.

Ostatnio pojawiały się wypowiedzi liderów opozycji sugerujące, że państwo powinno pozostawić sobie kontrolę nad Grupą Lotos i nie prowadzić dalszej prywatyzacji. Czy brak inwestora branżowego nie utrudni jej dalszego rozwoju?

Inwestor branżowy docelowo będzie potrzebny. Nie należy się jednak z tym spieszyć. Nie ma takiej potrzeby ekonomicznej, nie uzasadnia tego interes państwa ani potrzeby polityczne. Na razie mamy co robić i mamy na to środki. Choć jeśli pojawi się ktoś interesujący…

?

Nie wiem, kto mógłby to być. Kiedy przebywała w Polsce delegacja z Kuwejtu, część osób sugerowała, że to dobry kierunek poszukiwania inwestora. Może na tej wizycie się skończy, a może jest to początek drogi? Na pewno nie oznacza to jednak, że już teraz z kimś się układamy. Mamy ważniejsze sprawy na głowie.

Konkretnie?

O kilku rzeczach już mówiłem. Zdobycie finansowania dla IGCC, przygotowanie strategii dla rafinerii południowych, rozbudowa sieci stacji, na jesieni praca nad budżetem dla grupy. Mam też nadzieję, że wkrótce znajdziemy się w WIG20.