Nie ma strategii w doborze trenerów

Dorota Czerwińska
opublikowano: 18-12-2009, 00:00

Na rynku są osoby z ogromną wiedzą i doświadczeniem, świetnie przygotowane do tej pracy, ale także ludzie przypadkowi.

Badania pokazują, że brakuje ustalonych kryteriów, jakim powinien podlegać szkoleniowiec godny polecenia

Na rynku są osoby z ogromną wiedzą i doświadczeniem, świetnie przygotowane do tej pracy, ale także ludzie przypadkowi.

W ostatnich latach przybyło szkoleniowców. Nie tylko ze względu na dobre zarobki. Dla wielu osób atrakcyjna jest swoboda działania, nielimitowany czas pracy, no i perspektywa rosnącego popytu na fachowców z tej dziedziny. Dzięki pieniądzom z Unii Europejskiej rynek szkoleń powinien się rozwijać również w najbliższych latach.

Instytut Rozwoju Biznesu (IRB), w ramach cyklicznego projektu "Spotkania eksperckie", organizowanego dla dyrektorów HR, przeprowadził wśród dyrektorów personalnych ankietę na temat kryteriów doboru trenerów do projektów szkoleniowych. Z badania wynika, że dla HR-owców najważniejsze jest doświadczenie trenera w danym obszarze. Najrzadziej zaś stosują sampling, czyli próbkę szkolenia. Inne kryteria brane pod uwagę to: doświadczenie we współpracy z danym trenerem, jego wykształcenie, szkolenia, certyfikaty, wywiad przeprowadzany z nim przez przedstawicieli HR oraz rekomendacje firmy szkoleniowej.

— Wyniki wskazują na małe zróżnicowanie stosowanych kryteriów, co może sugerować, że wszystkie metody są ważne lub brakuje dominującej strategii w doborze trenerów. Ta druga hipoteza jest, naszym zdaniem, bardziej prawdziwa — mówi dr Victor Wekselberg, dyrektor działu doradztwa organizacyjnego Instytutu Rozwoju Biznesu.

Na rynku działają nie tylko ludzie świetnie przygotowani do wykonywania tej pracy, ale też przypadkowi. Wielu nie podlega systematycznej ocenie i weryfikacji przez metodyków czy innych trenerów superwizorów.

Tłum trenerów

— Choć liczba szkoleniowców w zespołach trenerskich lub współpracujących na wyłączność z firmami szkoleniowymi stale rośnie, większość trenerów pracuje z wieloma firmami szkoleniowymi (tzw. freelancerzy). Czasem dochodzi do absurdów, bo kilka firm szkoleniowych zgłasza w konkursie tego samego człowieka — mówi Victor Wekselberg.

Jego zdaniem trenerami zostaje zbyt wiele młodych osób bez żadnego doświadczenia zawodowego czy życiowego.

— Niektórym się wydaje, że wystarczy skończyć studia. Ale co świeżo upieczony absolwent może przekazać doświadczonym pracownikom czy menedżerom? — pyta Wekselberg.

Zawód trenera dopiero się kształtuje. Ta profesja jeszcze nie jest spójnie postrzegana. Wyniki badania IRB pokazują, że HR-owcy oczekują od trenerów większego nastawienia na współpracę, co jest trudne na rynku zdominowanym przez freelancerów.

— Niestety, nie ma standardów wykonywania tego zawodu i powstaje pytanie czy to jest w ogóle zawód lub czy powinien to być zawód — dodaje dr Wekselberg.

Bez feedbacku

O powodzeniu szkolenia decyduje monitorowanie jego jakości, a zatem i pracy trenerów. Obecnie firmy i trenerzy dowiadują się jak pracownicy oceniają szkolenie z ankiet ewaluacyjnych, które uczestnicy wypełniają po jego zakończeniu. Takie rozwiązanie stosuje 80 proc. przebadanych przez IRB firm. Około 60 proc. respondentów sprawdza jakość działań trenerskich przez raporty doszkoleniowe przygotowane przez trenerów. Tylko 30 proc. deklaruje przeprowadzanie wizytacji i superwizji trenerskich podczas szkoleń.

— Ankiety bardziej odzwierciedlają poziom zadowolenia niż rzeczywistą efektywność biznesową. Pytania w nich zawarte na ogół są ogólne. Pracownicy przechodzą dziesiątki szkoleń i nauczyli się automatycznie wypełniać ankiety. Oceniają je dobrze, bo nie chcą nikomu szkodzić. Nie ma więc rzetelnej informacji o tym, jak pracują szkoleniowcy. Trener nie ma możliwości zobaczenia efektów swej pracy i nie ponosi za nią odpowiedzialności. A można ankiety zbudować tak, by dostarczały bardziej użytecznych informacji. Wiele firm szkoleniowych oraz działów HR nie jest jednak tym zainteresowana — ubolewa Victor Wekselberg.

Wyniki ankiety Instytutu Rozwoju Biznesu pokazują, że nie ma jeszcze ustalonych kryteriów, jakim powinien odpowiadać trener godny polecenia. Ale z badania wynika również, że aż 80 proc. HR-owców jest zadowolonych z pracy trenerów.

— Jeśli nie badają efek- tywności szkoleń to mają prawo wierzyć, że trenerzy się sprawdzają. Niestety, mało firm zamawia badanie efektywności. Dlaczego? To za duże ryzyko. Jeszcze się okaże, że szkolenie nic nie zmieniło — dodaje dr Wekselberg.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Czerwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu