Eksperci nie pozostawiają na ministerialnych pomysłach suchej nitki. Twierdzą nawet, że takie pomysły wprost łamią konstytucję.
Eksperci krytycznie odnoszą się do pomysłu zwolnienia marynarzy z obowiązku płacenia podatku dochodowego. Ich zdaniem, rozwiązanie, które w zamyśle ma spowodować, że polscy marynarze zaczną pływać pod polską banderą, jest kompletnie nietrafione.
— Organizacje pracodawców od dawna przekonują, że ulgi i zwolnienia podatkowe nie są tym, o co nam chodzi. Trzeba je eliminować, by dzięki temu obniżać podatki dla wszystkich obywateli. Przyznawanie ulg i tworzenie wyłączeń jest najgorszą metodą zatrzymywania pracowników wyjeżdżających z Polski — uważa Wiesław Zawadzki, dyrektor zespołu ekspertów Business Centre Club.
Podobnego zdania jest Rafał Iniewski, szef rady podatkowej Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych (PKPP) Lewiatan.
— To zaskakujący pomysł powodujący oczywistą nierówność podatkową. Wprawdzie dopuszcza się niekiedy możliwość zróżnicowania opodatkowania, jednak tu mamy do czynienia z normalną pracą zarobkową osób, które pracują jak inni. Abstrahując od intencji, pomysł nie zasługuje na akceptację i nie widzę uzasadnienia dla jego wprowadzania — uważa ekspert PKPP.
Jego zdaniem, rząd powinien zastanowić się nad innymi instrumentami wspierania gospodarki morskiej.
Zdaniem Andrzeja Sadowskiego, eksperta Centrum im. Adama Smitha, proponowane rozwiązanie jest ewidentnie szkodliwe i sprzeczne z konstytucją, bo zakłada tworzenie przywilejów kosztem innych obywateli.
— To dowód na to, że system podatkowy jest szkodliwy. Rozwiązaniem nie są zwolnienia dla poszczególnych grup, lecz jego całkowita zmiana, by obywatele nie musieli przed nim uciekać, np. zatrudniając się w Wielkiej Brytanii czy pływając pod obcymi banderami. To system segregacji podatkowej. Zamiast uciekać się do takich rozwiązań, należałoby w ogóle zlikwidować podatek dochodowy — twierdzi Andrzej Sadowski.
Jego zdaniem, skoro system jest ewidentnie zły, o czym świadczą m.in. głosy pracowników aparatu skarbowego, należy wyciągnąć dalej idące wnioski niż wyłączenia z obowiązków podatkowych niektórych grup.
Tym bardziej że nie ma powodów, dla których w kolejce po przywileje nie mieliby ustawić się przedstawiciele innych grup zawodowych.
— To oczywiste, że jeśli komuś coś damy, inni także będą chcieli — uważa Wiesław Zawadzki.