Nie osiąga się przychodu bez ponoszenia kosztów

Jacek Zalewski
opublikowano: 2000-01-14 00:00

Nie osiąga się przychodu bez ponoszenia kosztów

WSPÓŁZALEŻNOŚĆ: Im bardziej imponujący koncert, tym więcej zbiera WOŚP — ale rosną również jej koszty własne. fot. Borys Skrzyński

Sztab Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy odespał już szalony weekend i obecnie pracowicie podsumowuje kasę, która rośnie z każdym dniem i sięga już 17 mln zł. Nic dziwnego, że emocje organizatorów i mediów skupiają się na razie na jednej stronie równania. Ale WOŚP jest przecież specyficznym przedsięwzięciem — którego celem jest maksymalizacja zysku, przeznaczanego następnie na niezwykle szlachetny cel — i powinna być postrzegana nie tylko poprzez pryzmat serc, ale i praw ekonomii.

NIE ISTNIEJE organizm gospodarczy, w którym koszty uzyskania przychodu wynoszą zero. Dlatego krygowanie się sponsorów i współorganizatorów WOŚP w stylu „Ach, nasze wydatki to drobiazg, nie ma o czym mówić...” zaciemnia bilans i brzmi jakoś nieszczerze. Przecież szlachetna idea w najmniejszym stopniu nie poniesie uszczerbku z powodu uznana oczywistego faktu, iż gigantyczna operacja musi wiązać się z niemałymi kosztami.

ODRĘBNYM tematem są oczywiście wydatki telewizji publicznej, która wykosztowała się co najmniej na 5 mln zł. Ale w końcu po to posiada kupione za społeczne pieniądze wozy transmisyjne, aby czasem je uruchamiać ku pożytkowi społeczeństwa. Tajemnicą poliszynela pozostaje, iż wielkie transmisje bezpośrednie są finansowym eldoradem dla całej ekipy realizatorów. Dobrze, że Jerzy Owsiak przynajmniej stara się kasować zapędy niektórych artystów do policzenia sobie honorariów za uświetnienie koncertów.

WSPÓŁORGANIZATOREM finału WOŚP na szczeblu lokalnym był przede wszystkim samorząd terytorialny. Rada jednej z podwarszawskich gmin przeznaczyła na organizację festynu 10 000 zł, zastanawiając się, czy chociaż tyle uda się zebrać. Logicznie brzmiała argumentacja za bezpośrednim przelaniem tych pieniędzy na konto służby zdrowia. Przeważyła jednak opinia, iż koncert przysłuży się integracji mieszkańców oraz promocji gminy w telewizji. W sumie 9 stycznia zebrano aż 42 000 zł, uzyskując doskonałą rentowność imprezy 320 proc. — z tym, że cały przychód poszedł dla Fundacji WOŚP, natomiast koszt jego uzyskania obciążył budżet gminy. I tak to funkcjonowało w całym kraju.

W OGÓLE wpływy WOŚP wypadałoby podzielić na dwie grupy. W przypadku tych najcenniejszych, czyli anonimowo wrzucanych drobnych datków — rzeczywiście puszkowy przychód równa się dochodowi. Ale już emocjonując się zakupem przez wielką firmę złotego serduszka za wielką kwotę, należy mieć świadomość, iż jest to darowizna obniżająca firmie podstawę opodatkowania, a zatem uszczuplająca ogólne wpływy budżetowe. No, ale tak funkcjonuje na całym świecie każdy charytatywny odpis podatkowy.

EKONOMICZNIE uproszczone i pomijające aspekt kosztowy rozumowanie charakteryzuje oczywiście nie tylko WOŚP. Ot, choćby równie szczytna akcja Caritas, polegająca na sprzedaży świec wigilijnych. Jej organizatorzy także są dumni z kwoty uzyskanego przychodu i raczej omijają temat kosztów uzysku — w tym przypadku rzeczywiście niewielkich, ale przecież realnie istniejących.

FUNDACJA WOŚP żyje bardzo oszczędnie i jest wzorcowym przykładem dla wielu innych fundacji, które zjadają własny ogon. I właśnie dlatego byłoby bardzo pożyteczne, gdyby Jerzy Owsiak nie tylko dumnie rozgłaszał uzbieraną w ósmym finale kwotę brutto, ale postarał się zestawić i opublikować wszelkie - poniesione przez najróżniejsze podmioty publiczne i prywatne - koszty uzyskania tego imponującego przychodu. W ten sposób jeszcze bardziej podniósłby prestiż i współczynnik wiarygodności WOŚP, a przy okazji przyczyniłby się do poprawy stanu ekonomicznej edukacji społeczeństwa.