Sytuacja głównych partnerów handlowych Polski nie powinna przeszkodzić naszemu eksportowi. Ekonomiści wieszczą dalszy jego wzrost.
Informacje o wzroście gospodarczym Niemiec, do których trafia blisko 30 proc. naszego eksportu, okazały się niemiłym zaskoczeniem dla analityków. W IV kwartale 2005 r. tamtejszy PKB nawet nie drgnął po wzroście 0,6 proc. w III kwartale (kw./kw.). Niewiele lepiej wygląda sytuacja naszego drugiego partnera — Francji, gdzie kwartalny wzrost gospodarczy wyniósł 0,2 proc., po wzroście 0,7 proc. w III kwartale, czyli był o połowę mniejszy od prognoz rynkowych.
Mimo słabszych danych rodzimi ekonomiści nie wróżą rychłego końca dobrej passy polskiego eksportu.
— Wręcz przeciwnie, eksport nadal będzie rósł, choć nieco wolniej niż dotychczas. Pamiętajmy, że w okresie spowolnienia gospodarczego w Niemczech dynamika polskiego eksportu do tego kraju była jednak dwucyfrowa — mówi Katarzyna Zajdel-Kurowska, główna ekonomistka Banku Handlowego.
Niezłe prognozy
Tymczasem według Komisji Europejskiej prognozy głównych gospodarek europejskich (z wyjątkiem Włoch) są niezłe. PKB w Niemczech ma wzrosnąć w tym roku o 1,5 proc. (po 0,9-procentowym wzroście w 2005 r.), w strefie euro o 1,9 proc. (w 2005 r. 1,3 proc.), a w całej nowej UE o 2,2 proc. (po 1,5-procentowym wzroście).
— Tegoroczne prognozy dotyczące Niemiec, choć nierewelacyjne, powinny być optymistyczne dla polskich eksporterów, którzy udowodnili, że potrafią dawać sobie radę nawet przy stagnacji w tamtejszej gospodarce i mocnym kursie złotego — uważa Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP.
Zdaniem Marcina Mroza, głównego ekonomisty Societe Generale, wyniki polskich eksporterów nie są uzależnione wyłącznie od popytu u naszych głównych partnerów, czego dowodem było poszukiwanie przez nich innych rynków zbytu (a w konsekwencji np. spadek udziału eksportu do Niemiec).
Nie tylko popyt
— Dla eksportu kluczowe będzie utrzymanie konkurencyjności kosztowej przy niekorzystnym kursie walutowym. Z badań NBP, a także z rozmów z przedsiębiorcami wynika, że liczba firm, które wskazują na nieopłacalność eksportu, spada, i to w sytuacji mocnego złotego. To świadczy o skali poczynionych przez naszych producentów dostosowań — twierdzi Marcin Mróz.