Przywiązane do drzewa w lesie, wyrzucane z pędzących samochodów, wywożone na śmietniska, podrzucane przypadkowym ludziom na posesję, pozostawiane pod sklepami, przywożone do schronisk jako bezpańskie… Polacy są niestety bardzo kreatywni w sposobie porzucania zwierząt.
Nie chodzi o koszty utrzymania

Michał Wojewoda, prezes Petsy.pl, platformy łączącej posiadaczy czworonogów z zastępczymi opiekunami, ubolewa nad tym i uważa proceder za haniebny. Z badania przeprowadzonego przez jego zespół wynika, że od czerwca do września liczba zwierząt przyjmowanych do schronisk wzrasta o 40 proc. Po wakacjach? Problem nie znika.
– Szczerze, nie wiem z czego wynika ta łatwość w porzucaniu towarzysza życia. Bardzo mnie ta kwestia interesuje. Podejrzewam, że często psy zostały podarowane dzieciom w prezencie i po prostu się znudziły. Przecież zwierzę to obowiązek, czasami niechciane sytuacje, a nie każdy zdaje sobie z tego sprawę. Przeprowadziliśmy dogłębne badania na temat odnajdywanych psów. Rozmawialiśmy z pracownikami schronisk, Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, ekopatroli. Zaangażowani w działania na rzecz czworonogów twierdzili, że mimo wielu kampanii społecznych problem porzucania zwierząt nie znika, a w wakacje wręcz się nasila. W większości przypadków pupili pozbywają się właściciele dysponujący środkami finansowymi na ich utrzymanie, jednak niemający świadomości, że istnieje zawód petsittera, hotele dla zwierząt. Nasza kampania wskazuje na możliwość znalezienia opieki dla psa, a jednocześnie zwraca uwagę, że nie należy brać zwierzęcia, jeśli nie wiemy, z czym to się wiąże – mówi Michał Wojewoda.
Kampania „Nie porzucaj psa w…” ruszyła w połowie lipca i będzie trwała do końca wakacji.
– Informacje o naszej akcji pojawiają się w internecie i lokalnej prasie. Rozmawiamy też z kilkoma markami, które chcą się włączyć w szerzenie przekazu kampanii. W najbliższych dniach powinno się pojawić pierwsze oficjalne wsparcie – mówi właściciel portalu.
Nadzieja na lepsze jutro

Polska jest czwartym krajem w Europie pod względem liczby zwierząt domowych, a całkowita wartość rynku produktów i usług dla nich sięga 8 mld zł. Jak podaje właściciel Petsy, z komercyjnego petsittingu (hotele i petsitterzy) korzysta w Polsce zaledwie około 1 proc. właścicieli zwierząt; dla porównania – w USA to już 10 proc. Widać jednak tendencję wzrostową.
Michał Wojewoda uważa, że korzyścią płynącą z rozwoju pettechu będzie ograniczenie bezdomności zwierząt.
– Im bardziej będzie wzrastać świadomość petsittingu, tym mniej będzie tego typu sytuacji i tym szybciej zniknie przekonanie, że posiadanie psa oznacza siedzenie z nim w domu. Popularyzacja komercyjnej opieki spowoduje, że argument braku możliwości zostawienia z kimś psa nie będzie miał racji bytu, a co za tym idzie, porzucanie zwierząt też zostanie ograniczone. Przynajmniej taką mam nadzieję – mówi pomysłodawca Petsy.pl.
Wskazuje na wyniki badań prowadzonych w ramach kampanii „Nie zostawiaj psa w… Znajdź petsittera”. Wzięło w nich udział 526 respondentów (właścicieli psów i kotów) z wyłączeniem gospodarstw wiejskich.
– Podczas wyjazdów ponad 80 proc. właścicieli psów i kotów w Polsce zostawia swoje zwierzęta znajomym lub rodzinie albo zabiera je ze sobą. Ci, którzy zostawiają pupili pod opieką bliskich, robią to średnio przez 10 dni w roku. 41 proc. ankietowanych czasami rezygnuje z wyjazdów, bo nie mają z kim zostawić psa lub kota. Jednocześnie właściciele podkreślają, że z czasem coraz mniej chętnie oddają zwierzęta pod opiekę członków rodziny lub znajomych, ponieważ czują, że się narzucają. Szczególny problem mają osoby, które regularnie wyjeżdżają, np. na delegacje lub gdy w pewnym okresie pracują w wydłużonych godzinach, np. kończąc projekty. Z naszych wyliczeń wynika, że Polacy rezygnują z 16 mln dni wyjazdowych rocznie i z 7 mln codziennych planów, ponieważ nie mają z kim zostawić pupila – wylicza Michał Wojewoda.
Firma założona z potrzeby

Przyznaje, że to posiadanie psa pobudziło w nim biznesową kreatywność.
– Pracowałem w różnych firmach. Często musiałem wyjeżdżać, do tego dochodziły wakacje. Pojawiał się problem związany z opieką nad psem. Orzech był strachliwy, bał się wielu rzeczy, na przykład samochodów. Przez wiele lat starałem się z nim nad tym pracować, jednak to powodowało, że nie mogłem go oddać do psiego hotelu. Dlatego często szukaliśmy innego wyjścia i przeważnie byli to nasi bliscy. Jeśli jednak wyjeżdża się częściej, to spojrzenia bliskich mówią: – po co ci ten pies, skoro ciągle cię nie ma. Pojawiła się więc potrzeba znalezienia petsittera, czyli osoby, która nie będzie kręciła nosem, że zostawiam u niej psa – wspomina przedsiębiorca.
Platforma Petsy.pl działa niecałe pół roku, na razie w dziewięciu miastach. Za jej pośrednictwem można skorzystać z usług ponad 250 zweryfikowanych petsitterów.
– Każdy, kto chce świadczyć usługę petsittingu, rejestruje się u nas, wypełniając formularz. Podaje dane podstawowe i poddaje się weryfikacji za pomocą skanu dowodu osobistego. Później potencjalny petsitter uzupełnia swój profil o szczegółowe dane: gdzie mieszka, jakie ma warunki domowe, jakie ma preferencje co do psów, czy ma zwierzęta i jak reagują na inne. Ale to nie wszystko. Z każdą osobą zgłaszającą się do portalu rozmawiamy telefonicznie, sprawdzamy, czy jest doświadczona w petsittingu, świadoma, jakie konkretne zwierzęta mają potrzeby i czy potrafi się nimi opiekować. Petsitterem może tak naprawdę zostać każdy, ten zawód nie jest w żaden sposób uregulowany. Zgłaszają się osoby z doświadczeniem, ale i bez niego. To proporcja mniej więcej 40 do 60 na rzecz laików – mówi Michał Wojewoda.
Sam korzysta z usług petsitterów. Uważa, że w tym zawodzie ważniejszy od doświadczenia jest dobry kontakt ze zwierzęciem i jego właścicielem.
– Petsitter powinien mieć przede wszystkim rękę do zwierząt. Trzeba je lubić i rozumieć. Tego rodzaju praca obliguje do poznania specyfiki funkcjonowania zwierzęcia w domu. Istotna jest uważność na zmiany w zachowaniu psa, które mogą świadczyć o dysfunkcji zdrowotnej. To bywa trudne, ale z czasem i zwiększaniem doświadczenia wykrycie niepokojących zachowań staje coraz łatwiejsze – twierdzi właściciel Petsy.pl.
Kampania przez cały rok

Michał Wojewoda planuje rozwój platformy i prowadzenie kolejnych akcji prozwierzęcych.
– Naszą kampanię chcemy prowadzić przez cały rok z myślą, że w wakacje będziemy dostarczali więcej informacji. Planujemy też poszukiwanie innych rozwiązań, które pomogą nam nagłośnić problem porzucania zwierząt. Każdego roku chcemy się skupiać na konkretnym aspekcie, na przykład pozostawianiu psów w domu na czas urlopów, braku możliwości wyjazdu z uwagi na zwierzęta i motywacji osób, które porzucają czworonogi. Chcemy się dowiedzieć, kim są ci ludzie, co robią i jaki jest powód ich karygodnego zachowania. Myślę, że dzięki naszej komunikacji możemy zmienić ich percepcję. Kolejnym etapem akcji jest nawiązanie współpracy ze schroniskami. Chcielibyśmy, żeby informowały, że jest coś takiego jak petsitting. To może też być argumentem przemawiającym za zaadoptowaniem psa – kończy prezes Petsy.pl.

