Z ciągłym napięciem można walczyć. A warto, bo ceną jest zdrowie.
Do psychologa zgłosił się menedżer, który nadzorował pracę kilkudziesięciu osób. Poproszony o skupienie się i przemyślenie w ciszy paru spraw nie wytrzymał i zaczął mówić już po dwóch minutach. Nie potrafił przestać. Rządził nim stres. Uwolnił się od niego dopiero po kilkunastu sesjach z terapeutą.
Menedżer to ma ciężkie życie. Prezes co miesiąc sprawdza, ile zarobił dla firmy. Podwładni liczą, że zawsze stanie na wysokości zadania. I jeszcze rodzina domaga się swoich praw. Rodzą się wątpliwości, czy praca ma sens, bo na wszystko brakuje czasu, w dodatku ten strach, że się nie sprosta zadaniom.
Po jakimś czasie pojawiają się zaburzenia snu, bóle głowy i depresja. Potem powoli człowiek przestaje panować nad sobą, swoim ciałem i emocjami. Górę bierze stres — choroba XXI wieku.
Naturalna reakcja
— Menedżerami zostają najczęściej ludzie ambitni. Biorą na siebie ogromną odpowiedzialność, a później okazuje się, że wyobrażenie o obowiązkach nijak się nie ma do rzeczywistości. Pojawia się stres, na który każdy z nas reaguje inaczej — mówi Łada Drozda, psycholog i trener w House of Skills, jednej z największych firm szkoleniowych w Polsce.
Stres jest naturalną reakcją organizmu, który ciągle musi się przystosowywać do zmiennych warunków. Najbardziej zagraża pracownikom na strategicznych stanowiskach, podejmującym ważne decyzje, odpowiadającym za negocjacje, np. ze związkami zawodowymi, czy pracującym w dziale kadr, gdzie trzeba zwalniać lub przyjmować pracowników.
— Ważne, na ile potrafimy radzić sobie z napięciami — mówi Joanna Kolenda z ProFirma.
Złe nawyki
Przyznanie przed samym sobą, że to, co nam dokucza, to właśnie stres, wymaga dojrzałości.
— Dojrzała osoba rozumie, że niekiedy sytuacja ją przerasta i powinna sobie pozwolić na chwilę słabości. Jednocześnie wie, że okazywanie słabości nie przystoi menedżerowi. Wtedy bycie menedżerem pozostaje niejako w opozycji do bycia człowiekiem. Jedni reagują na stres psychosomatycznie. Zapadają na chorobę wrzodową, astmę czy choroby serca. Inni idą w stronę autodestrukcji — palą, wpadają w alkoholizm, stają się agresywni — wyjaśnia Łada Drozda.
Część próbuje zapanować nad stresem, stosując pseudosposoby.
— Zajadają stres słodyczami czy chipsami. Trudno im zrozumieć, że to niewłaściwe nawyki — zwraca uwagę Łada Drozda.
Wielu próbuje również uciekać — w sen albo w chorobę. To niedobra metoda.
Trudna sztuka
Nie warto czekać, aż stres zapanuje nad nami całkowicie i pośle na oddział intensywnej opieki medycznej. Jeżeli pojawiają się objawy — głównie ze strony organizmu — czas profesjonalnie (bo przecież menedżer to profesjonalista) się tym zająć.
Najpierw trzeba określić, co daną osobę najbardziej stresuje.
— Niektórzy trudno znoszą zarządzanie pracownikami, innych krępuje konieczność przemawiania, a jeszcze inni bardzo przeżywają zawalenie powierzonego zadania. Najważniejsze, by uświadomić sobie, co wywołuje napięcie i jak na nie reaguje organizm — wyjaśnia Łada Drozda.
Po właściwej diagnozie trzeba zrobić następny krok i znaleźć sposób rozładowania napięcia. Jeśli komuś chronicznie brakuje czasu, powinien nauczyć się planowania zajęć. Może właściwy będzie trening asertywności, by nauczyć się mówić nie. A gdy to nie pomoże, pozostaje wizyta u psychologa, który nauczy rozwijania odporności na stres.
— Pomoże przewartościować cele, ustalić, dlaczego sami godzimy się na niektóre stresujące sytuacje, i powie, jak temu zaradzić. Czasem proponujemy zapisanie się na zajęcia z jogi, a jeśli ktoś woli bardziej aktywnie spędzać czas — na squasha lub basen — mówi Łada Drozda.