Doradca PO jest przeciwny ścieżce, którą przyjął gabinet Marka Belki. Proponuje prawdziwą prywatyzację.
„Puls Biznesu”: Czy po wyborach nastąpi kontynuacja prywatyzacji, zapoczątkowanej przez ministra Sochę?
Rafał Antczak: Po pierwsze — procesy, które kontynuuje rząd Marka Belki, nie są prywatyzacją sensu stricto. Prywatyzacja oznacza bowiem wyzbycie się związków kapitałowych państwa ze spółkami. Tego minister Socha nie zrobił. Jeżeli można tu coś dobrego jeszcze zrobić, to wyczyścić sytuację w spółkach, które mają być przeznaczone do przekształceń własnościowych i skoncentrować się na całkowitej prywatyzacji oraz sprzedaży resztówek.
Co zrobi nowy rząd?
Ma dwa wyjścia. Może kontynuować strategię zapoczątkowaną przez ministra Sochę, czyli utrzymywać związki kapitałowe spółek z państwem. Ale może prowadzić prawdziwą prywatyzację, nie ryzykując budowy nowego kapitalizmu politycznego pod innym szyldem. To będzie wymagało wyzbycia się związków kapitałowych państwa ze spółkami. Trzeba określić, gdzie państwo powinno mieć znaczącą rolę — nie jako regulator, lecz jako właściciel. Tu dochodzimy do mitu tzw. spółek strategicznych dla Polski.
Ile jest takich spółek?
Nie więcej niż 10. To m.in. PGNiG Przesył, spółki infrastrukturalne i z sektora energetycznego. Tu trzeba mieć bardzo wyraźną wizję, jak te spółki kontrolować, nadzorować i co z nimi w średnim i długim okresie zrobić. Jeśli rząd zdecyduje, że nie należy robić nic, to kontrola państwa nad nimi powinna być maksymalna. Włącznie z tym, by prezesi takich spółek nie mieli prawa podejmowania decyzji niosących zobowiązania dla skarbu państwa i budżetu — tak jak to się stało w energetyce. Wtedy będziemy mieli jasne kryteria, rynek będzie normalnie funkcjonował, a politycy będą mieli znacznie utrudnioną możliwość wpływania na spółki, np. przez znajomości.
Dlaczego?
Po prostu politycy nie będą mieli żadnego przełożenia i żadnego haka na te spółki. Jednak rząd musi jasno zdefiniować kryteria spółek strategicznych. Moim zdaniem, nie są to LOT czy Poczta Polska. Przyszły rząd, nie chcąc wpaść w model tzw. TKM, będzie musiał podjąć takie decyzje (czego nie robi ten rząd).
Czy główną ścieżką prywatyzacyjną pozostanie giełda?
Powinna. Tym bardziej że rynek giełdowy się rozwija.
Uda się zrealizować zaplanowane na ten rok wpływy prywatyzacyjne?
Wpływy są pochodną strategii. Zapisana na ten rok suma jest niewielka. Gdyby chodziło tylko o uzyskanie tej kwoty, minister mógłby prawdopodobnie w ciągu pierwszego kwartału skończyć tę prywatyzację, a później już nic nie robić. To nie jest problem techniczny, lecz polityczny.