Ben Bernanke inaczej zrozumiany niż wcześniej
Scenariusz
ów nie jest zbyt optymistyczny, gdyż rynki są wyraźnie słabe. Przemożny wpływ
nań nadal mają informacje spoza kalendarium. Wczoraj wieczorem nastroje na Wall
Street popsuła kolejna wypowiedź Bena Bernanke’go, mimo że nie odbiegała ona od
wypowiedzi prezesa Rezerwy dzień wcześniej. Chodziło o to, że na obecny moment
wyklucza on kolejne ilościowe luzowanie, gdyż inflacja jest wyższa niż podczas
uruchamiania drugiej rundy skupu obligacji rządowych. Po sesji S&P powtórzył
to samo co Moody’s dzień wcześniej, czyli zagroził obniżką ratingu USA. Niby nic
nowego, ale o poranku nastroje były nienajlepsze i indeksy spadały.
Rating USA w dół w ciągu trzech miesięcy?
Zniżki być może
wynikały z tonu komunikatu agencji, która mówi, że prawdopodobieństwo obniżki w
ciągu nadchodzących 90 dni wynosi aż 50%. Na wyobraźnię niektórych osób mogło to
podziałać, ale dolar się nie osłabił, czyli rynek spokojnie przyjął informację z
S&P. Spadki na giełdowych parkietach po raz kolejny wynikały więc z
niekorzystnego sentymentu, jaki nieprzerwanie utrzymuje się od pewnego
czasu. No cóż, na GPW mamy wciąż średnioterminowy trend spadkowy.
Wyniki spółek bardzo dobre, dane makro już gorsze
Po
południu atmosfera zaczęła się jednak stopniowo poprawiać. Lepsze od prognoz
wyniki podał Citigroup i pewnie część z graczy przypomniała sobie o rewelacyjnym
raporcie opublikowanym po sesji na Wall Street przez Google. Sezon publikacji
wyników kwartalnych rozpoczął się bardzo dobrze, ale jak na razie nie widać jego
odzwierciedlenia na szerokim rynku. Również danych makro nie można uznać za
jednoznacznie złe. Owszem, prognozy były lepsze, ale produkcja przemysłowa
wzrosła w czerwcu o 0,2% m/m wobec spadku zanotowanego w poprzednim miesiącu.
Lipcowy wskaźnik aktywności przemysłu w rejonie Nowego Jorku również się
podniósł, ale pozostał w obszarze ujemnym wobec prognoz wartości dodatniej.
Poprawa jednak w sferze makro jest widoczna i indeksy próbowały w reakcji
odbijać. Zwyżki jednak były nadzwyczaj karłowate i niezadowalające, by pomyśleć
o pozytywnym nastawieniu do rynku. Zresztą wyraźnie gorszy odczyt indeksu
Uniwersytetu Michigan ponownie polał trochę niepokoju na młyn giełdowych zmian.
Jak widać lato tego roku jest odmienne od tego, jakie przeżywaliśmy dokładnie
rok temu, gdy nastroje były pozytywne.
Łukasz Bugaj, Analityk Millennium Dom Maklerski SA