Nie walcz z trendem

opublikowano: 08-06-2017, 22:00

Seria złych informacji w maju nie wywołała głębszej korekty, dlatego każda płytka to okazja do kupowania akcji, uważają analitycy mBanku.

Skandal polityczny w Stanach Zjednoczonych, który mógłby opóźnić reformy zapowiadane przez Donalda Trumpa i częściowo zdyskontowane przez rynek. Słabsze dane z gospodarki amerykańskiej i chińskiej. Obniżenie ratingu Chin przez Moody’s — nawet taki zestaw czynników w połączeniu z silną wcześniejszą zwyżką indeksów nie wywołał oczekiwanej korekty, a indeksy za oceanem i na Starym Kontynencie osiągnęły historyczne szczyty.

Zobacz więcej

Fot. Fotolia

— Jeśli nie dojdzie do zewnętrznych szoków, takich jak eskalacja konfliktu w Korei czy Syrii, nic nie wskazuje, żeby sytuacja w gospodarce na świecie i na głównych rynkach miała się pogorszyć. Bazując na ocenie Fedu czy wskaźnikach wyprzedzających w strefie euro, powinna ona wręcz się poprawić, co naszym zdaniem oznacza utrzymanie strategii podkupowania akcji na każdej lokalnej korekcie indeksów — uważa Michał Marczak, analityk mBanku.

Jego zdaniem, wybory parlamentarne w Wielkiej Brytanii nie powinny istotnie wpływać na sentyment rynkowy, jednak rozpoczną się po nich debata i negocjacje w sprawie warunków opuszczenia Unii Europejskiej, a to już może mieć wpływ na zachowania inwestorów w kolejnych miesiącach. Specjalista podkreśla, że w przypadku GPW należy mieć na względzie koncentracje sprzedaży akcji w ofertach publicznych, wtórnych i w drodze przyspieszonej budowy księgi popytu. mBank wartość potencjalnej podaży szacuje na 4-4,5 mld zł (wliczając w to IPO Playa).

— Wprawdzie inwestorzy dostali około 1,5 mld zł ze sprzedaży akcji Peliona i Uniwheels, ale w krótkim okresie tak duże oferty zwykle ograniczały potencjał wzrostowy rynku. Tym bardziej że w TFI nadal nie widać znaczących napływów nowego kapitału do funduszy akcyjnych — mówi Michał Marczak. Specjalista radzi też pamiętać o możliwym rychłym uchwaleniu tzw. ustawy spreadowej, co mogłoby kosztować banki nawet 9 mld zł.

— Uważamy, że ta kwota nie jest uwzględniona przez konsens oraz nie zamyka roszczeń kredytobiorców frankowych — dodaje Michał Marczak. Analitycy brokera preferują akcje banków zagranicznych i te rodzime, które nie mają ekspozycji na franki — jak Alior Bank.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu