Nie warto się spieszyć z budową autostrady

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2011-08-24 00:00

Paryski ekspert sprawdzi, o ile Gdańsk Transport Company pośpieszyła się z budową bursztynowego szlaku.

Trasa Nowe Marzy-Toruń będzie gotowa w październiku. Za wcześnie...

Paryski ekspert sprawdzi, o ile Gdańsk Transport Company pośpieszyła się z budową bursztynowego szlaku.

Budowa odcinka autostrady opóźni się o miesiąc, pół roku, rok… Takie informacje niemal codziennie pojawiają się w mediach i już dla nikogo nie są zaskoczeniem. Przed czasem zbudowane mają być jedynie trasy koncesyjne. Okazuje się jednak, że oddanie do ruchu drogi "przed terminem" też zwiastuje kłopoty. Przynajmniej na A1 Nowe Marzy-Toruń, której koncesjonariuszem jest Gdańsk Transport Company (GTC). Swój odcinek firma odda do ruchu jesienią tego roku. Najpewniej w połowie października. Niestety, za wcześnie. Tylko nie wiadomo o ile. Spółka pokłóciła się o terminy z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA).

— Występuje różnica zdań dotycząca terminu ukończenia budowy autostrady — informuje lakonicznie Ewa Łydkowska, rzecznik GTC.

Spółka uważa, że zgodnie z umową koncesyjną trasa powinna być gotowa w październiku 2012 r. Dyrekcja natomiast za ostateczny termin uznaje grudzień 2011 r.

— GTC wystąpiła do Międzynarodowej Izby Handlowej w Paryżu z prośbą o wskazanie eksperta w celu rozstrzygnięcia sporu — stwierdza Urszula Nelken, rzecznik GDDKiA.

O co ten spór? Przecież autostrada będzie gotowa przed terminem uważanym za ostateczny zarówno przez dyrekcję, jak i GTC.

— Przedmiotem sporu z GDDKiA jest ustalenie ostatecznego kontraktowego terminu zakończenia inwestycji — twierdzi Ewa Łydkowska.

"Spór dotyczy umownej definicji planowanej daty otwarcia etapu II. Nie rozwinę tych kilku słów, bo nie chcemy komentować spraw, do których oceny ekspert właśnie przystąpił" — napisała nam Urszula Nelken.

Na wszelki wypadek

II etap to właśnie budowa odcinka Nowe Marzy-Toruń. Ekspert ma 60 dni na wydanie opinii o terminach. Tylko nadal nie wiadomo po co. Według jednej z wersji… na wszelki wypadek.

— W trakcie budowy było kilka mroźnych zim i powodzi, były obawy o termin skończenia autostrady, więc podjęto spór — uważa jeden z naszych rozmówców.

Skoro jednak trasa ma być gotowa jesienią, kontynuowanie go nie ma sensu. Nasi rozmówcy uważają jednak, że póki droga nie jest oddana, ryzyko niedotrzymania terminu istnieje, więc wycofywać się ze sporu na razie nie warto.

Wcześniej, czyli później

Inna wersja dotyczy rozliczeń koncesjonariusza z drogową dyrekcją za eksploatację trasy.

— Chodzi o płacenie przez skarb państwa koncesjonariuszowi za utrzymanie autostrady — mówi inny rozmówca "PB".

Trasą A1 kierowcy będą mogli jeździć już jesienią tego roku, ale nie wszystkie prace związane z oddaniem jej do ruchu zostaną wykonane i nie wszystkie formalności będą spełnione. Chodzi o prace związane z zielenią przy drodze oraz formalności związane z wykonaniem projektu powykonawczego, na który trzeba czekać minimum pół roku. Nie będzie go więc w grudniu, czyli w terminie uznawanym za kontraktowy przez dyrekcję. W tej sytuacji pojawiają się wątpliwości dotyczące płacenia GTC za dostępność autostrady dla kierowców. Projekt jest realizowany w modelu publiczno-prywatnego partnerstwa, więc myto kierowców ma trafiać do Krajowego Funduszu Drogowego (finansowy wehikuł GDDKiA), który ma płacić GTC za eksploatację drogi. Tylko jak brać pieniądze od kierowców i płacić koncesjonariuszowi, skoro trzeba jeszcze wykonać część prac i dopełnić formalności.

Wewnętrzny konflikt

Koncesjonariusz znalazł się między młotem a kowadłem. Za dwa miesiące może wpuścić kierowców na trasę, ale musi martwić się o państwowe płatności za eksploatację. Z drugiej strony cisną go wykonawcy, którzy chcą premii za wcześniejszą budowę. Mowa o dużych pieniądzach. Jeśli przyjąć, że autostrada została zbudowana o rok za wcześnie, w grę wchodzi wypłata około 40 mln EUR premii. Niemało, bo cały koszt inwestycji w A1 został oszacowany na 786 mln EUR.

Spór dotyczący terminów spowodował wewnętrzny konflikt w samym GTC. Niektórzy menedżerowie nie chcą sporu ze stroną publiczną, ale część liczy na gratyfikację za szybszą budowę. Na razie w GTC został powołany specjalny zespół, który ma znaleźć sposób na rozwiązanie problemu. Jeśli nie znajdzie rozwiązania, a sporu nie rozstrzygnie również paryski ekspert, pozostanie tylko arbitraż.

Niejasna umowa

Jak można się pokłócić o zapisany w umowie koncesyjnej termin zbudowania autostrady? Można. W przypadku A1 Nowe Marzy-Toruń podczas negocjacji umowy koncesyjnej w maju 2008 r. napisano, że zamiarem stron jest, by trasa była zbudowana i dopuszczona do użytku do końca grudnia 2011 r. Jednak w czerwcu 2008 r. GTC i resort infrastruktury uzgodniły, że data otwarcia inwestycji nastąpi w 39 miesięcy od uzyskania zamknięcia finansowania. To zaś nastąpiło 9 lipca 2009 r., a 39 miesięcy od tej daty przypada na październik 2012 r.