1. Do 1 maja pozostało 100 dni. Jak w tym kontekście ocenia Pan przygotowania naszego kraju do integracji z UE?
Józef Oleksy, wicepremier i szef sejmowej Komisji Europejskiej: - Oceniam stan przygotowań jako zadowalający, ale niestety nie w pełni. Jest kilka dziedzin, w których dostosowania są trudne, dlatego będą wymagać pracy już w trakcie akcesji. Do najpilniejszych należy poprawa sprawności administracji państwowej i samorządowej, przygotowania do otwarcia kraju, szczególnie w wymiarze gospodarczym, walka z korupcją oraz poprawa działania wymiaru sprawiedliwości. Wciąż wisi nad nami sprawa IACS. Trzeba także zapewnić pomoc samorządom w przygotowaniu planów wykorzystania pomocy z UE, które mieściłyby się w ramach narodowej strategii rozwoju. Do tego wszystkiego trzeba usprawnić koordynację między ministerstwami.
Jacek Saryusz-Wolski, były minister ds. europejskich: - Mamy mało czasu, a pracy bardzo wiele. Niestety, w niektórych dziedzinach jest niedobrze. Co gorsza — są to obszary kluczowe dla ogólnej oceny naszej integracji. Nadal jednak wierzę, że jeśli nastąpi pełna mobilizacja i wszystkie działania zostaną skoncentrowane na nadrabianiu zaległości, to może nam się udać. Należy pamiętać, że to przecież nam samym powinno zależeć na dobrym przygotowaniu, gdyż mamy najwięcej do stracenia. Musimy zintensyfikować prace przygotowawcze, a w niektórych dziedzinach proponuję wręcz ogłosić stan wyjątkowy.
2. Jakie niedociągnięcia mogą zaważyć na jakości naszego członkostwa?
Józef Oleksy: - Trudno stawiać na jednej wadze kwestie o charakterze bardziej technicznym czy prawnym z tymi o wymiarze strategicznym i politycznym. Istniejące braki niosą konsekwencje prawne, natomiast nie powinniśmy ich utożsamiać z szeroką wizją działania naszego kraju w UE. Panuje tu współzależność, a nie mechaniczna implikacja. Niewątpliwie o jakości naszego członkostwa zdecyduje wykorzystanie unijnego wsparcia. Dlatego kluczowe będzie zapewnienie przepływu środków z UE. Co prawda nie wiem, dlaczego proces nowelizacji ustawy o zamówieniach publicznych, od której zależy uruchomienie unijnych pieniędzy, tak się ślimaczy, ale zapewniam, że wszystkie ustawy, które mają być przyjęte do 1 maja, będą na czas. Ten proces jest cały czas dynamiczny. Powinniśmy też bardziej skoncentrować się na priorytetach, nie rozpraszając działań.
Jacek Saryusz-Wolski: - Przygotowanie do wykorzystania funduszy strukturalnych jest najważniejsze i właśnie tutaj jest niezbędny stan wyjątkowy. Możemy stracić znaczne środki, a w skrajnym przypadku może się okazać, że do unijnego budżetu będziemy więcej wpłacać niż z niego otrzymywać. W związku z tym, że fundusze są skromniejsze niż nam obiecywano i niż oczekiwaliśmy, to tym bardziej musimy zrobić wszystko, aby je maksymalnie wykorzystać. Potrzebni są profesjonalnie przygotowani ludzie, silne instytucje, sprawne procedury, a także środki na współfinansowanie pomocy. Do każdych 3 EUR musimy dołożyć 1 EUR własne. Trzeba więc wygenerować w budżetach odpowiednie fundusze. Powinien to więc być dodatkowy impuls, aby pilnie dokonać reformy finansów. O tym, że są zagrożenia, świadczy to, iż nie przedstawiliśmy jeszcze żadnego projektu na wykorzystanie funduszy strukturalnych, chociaż już od 1 stycznia mamy taką możliwość.
3. Czy nie obawia się Pan, że wejdziemy do UE ze zbyt dużym balastem niedociągnięć?
Józef Oleksy: - Nie sądzę, by to nam groziło. Polska i tak dokonała wielkiego kroku. To naturalne, że do UE wchodzą kraje o różnym poziomie rozwoju i przygotowania. Nie świadczy to koniecznie o celowych opóźnieniach, raczej o konsekwencjach gospodarczej i systemowej przeszłości. Tak działo się przy wcześniejszych rozszerzeniach. Myślę, że szybko nauczymy się wykorzystywać możliwości, jakie oferuje UE. Wiemy, jakiej Unii chcemy. Dlatego jasne formułowanie stanowisk oraz przekonywanie do własnych idei partnerów z innych państw UE będzie praktycznym wyznacznikiem polskiej pozycji wewnątrz UE. Stale mamy do czynienia ze specyfiką jej działania i procesów decyzyjnych. Uczymy się rozpoznawania stanowisk państw członkowskich oraz formułowania i bronienia własnych koncepcji.
Jacek Saryusz-Wolski: - Jeśli mieć na myśli to, że nie będziemy przygotowani w 100 proc., to nie. Nawet niektóre obecne państwa członkowskie nie wypełniają całkowicie wszystkich zobowiązań. Natomiast nie jest to dla nas żadnym usprawiedliwieniem. Już od zakończenia negocjacji akcesyjnych wiemy, że pierwsze lata będą trudne. Nie tylko ze względu na braki w naszym przygotowaniu, ale także z powodu warunków, na jakich przystępujemy do Unii. Dlatego potrzebny jest plan poprawiania warunków naszego członkostwa w marszu, już jako członka Unii Europejskiej.
4. Kto na pewno może już spać spokojnie?
Józef Oleksy: - Na pewno wszyscy negocjatorzy, którzy bez zarzutu wykonali swoją pracę, a także przyszli beneficjenci. Firmy zaś niekoniecznie. Na tej ostatniej prostej spora część z nich będzie musiała podjąć wzmożone działania dostosowawcze. Do pracy muszą wziąć się także organizacje gospodarcze.
Jacek Saryusz-Wolski: - Oczywiście wszyscy ci, którzy myśleli o akcesji odpowiednio wcześnie i zdążyli na czas się przygotować. Są tacy przedsiębiorcy, którzy już kilka lat temu zaplanowali strategie gospodarcze, marketingowe, finansowe właśnie pod kątem zbliżającej się akcesji. Są też samorządy, które odpowiednio wcześnie zainwestowały w szkolenie ludzi i teraz mogą śmiało przedstawiać swoje projekty. Obawiam się jednak, że ci, którzy mogą spać spokojnie, są w zdecydowanej mniejszości.