Nie wylewać regionu z kąpielą

opublikowano: 13-10-2016, 22:00

Mazowsze z największym wzrostem PKB na mieszkańca w UE

Ogłoszenie przez Eurostat (European Statistical Office), że spośród wszystkich 275 unijnych regionów największy wzrost PKB na mieszkańca w latach 2008–14 odnotowało Mazowsze (czytaj na str. 5) — to wieść bez wątpienia radosna, ale z podtekstem. W podanym okresie mazowiecki wskaźnik wzrósł aż o 25,5 proc. Notabene cała szesnastka polskich województw rozwijała się szybciej od unijnej średniej. W przypadku lidera jest jednak oczywistością, że lokomotywą ciągnącą Mazowsze statystycznie pozostaje Warszawa z wianuszkiem nasyconych biznesem okolicznych gmin, bo nawet nie całych powiatów. W PKB per capita proporcja między stolicą a najbiedniejszymi powiatami i gminami województwa przewyższa 4:1. Kresy Mazowsza często okazują się biedniejsze od… sąsiadów położonych w województwie lubelskim czy podlaskim.

Zobacz więcej

centralniak/Flickr

Eurostat operuje jednostkami NUTS — Nomenclature of Territorial Units for Statistics. Unijna klasyfikacja ma pięć poziomów, numerowanych od góry. Polska stanowi NUTS 0, szczebel NUTS 1 to sześć makroregionów, a NUTS 2 odpowiada granicom szesnastu województw. I tutaj zaczyna się problem Mazowsza, ponieważ chwalebnej marchewce statystycznej towarzyszy finansowy kij. Ze względu na przekroczenie przez PKB na mieszkańca województwa progu 75 proc. unijnej średniej, po 2020 r. skończy się jego zasilanie pomocowymi pieniędzmi z Unii Europejskiej, rozliczanymi na poziomie właśnie NUTS 2. Jedynym środkiem ratunkowym, zgodnym z realiami Mazowsza, jest zatem jego podzielenie — ale nie trzeba administracyjnie, całkowicie wystarcza statystycznie.

Odchodzący rząd Ewy Kopacz uchwalił, a Główny Urząd Statystyczny formalnie wniósł do Eurostatu o utworzenie na Mazowszu dwóch jednostek NUTS 2.

Bogata objęłaby stolicę i pierścień dziewięciu powiatów (ich rozcinanie na gminy jest wykluczone), a biedna — resztę, zachowującą uprawnienia do unijnej pomocy. Głównym kryterium tworzenia NUTS 2 nieadministracyjnych jest liczba mieszkańców, od 0,8 do 3 mln — co obecny polski wniosek spełnia. Istnieją zatem duże szanse, że od 1 stycznia 2018 r. z punktu widzenia Komisji Europejskiej będziemy mieli w centrum kraju dwie jednostki poziomu wojewódzkiego (czyli w Polsce będzie ich siedemnaście), ale wyłącznie dla celów statystyczno-rozliczeniowych.

Pozytywna decyzja Eurostatu obaliłaby argumentację zwolenników administracyjnego podziału Mazowsza.

Poza bardzo zasadną troską o unijne pieniądze prorozwojowe po 2020 r. dla biednych obszarów nie istnieją bowiem żadne racjonalne przesłanki podziału największego w kraju województwa. Infrastrukturalne i komunikacyjne związki stolicy z resztą Mazowsza stają się przecież silniejsze z każdym rokiem i nagłe ich rozcinanie stałoby się cywilizacyjnym szkodnictwem. Trzeba jednak pamiętać, że wyodrębnienie Warszawy jako odrębnej jednostki wojewódzkiej stanowi punkt programu wyborczego Prawa i Sprawiedliwości. Ba, dla prezesa Jarosława Kaczyńskiego konieczność takiego ruchu to wręcz — jak zwykle u niego — oczywistość. Mająca wielkie następstwa dla rozwoju Mazowsza spodziewana pozytywna decyzja Eurostatu zmieniłaby tę oczywistość w kompletny absurd.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu