Nie zamierzam skupować kolejnych małych banków

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 2001-03-02 00:00

Nie zamierzam skupować kolejnych małych banków

Z Wojciechem Kostrzewą, prezesem BRE Banku, rozmawia Beata Tomaszkiewicz

Wtym roku zainteresowaniem BRE Banku nadal będą cieszyły się spółki branży IT. Prezes Wojciech Kostrzewa twierdzi, że strategia instytucji nie zakłada zakupów kolejnych małych i średnich banków. Jednak wszystko może się zmienić, bowiem spółka — jak zwykle — poluje na okazje.

„Puls Biznesu”: Czy sądzi Pan, że konsolidację polskiego sektora bankowego mamy już za sobą?

Wojciech Kostrzewa: Rynek został podzielony. 13 z 15 największych banków ma już inwestorów. Jednak pięć czołowych instytucji ma 48-proc. udział w aktywach całego sektora, gdy we Francji czy Wielkiej Brytanii udział ten stanowi 90 proc. Dlatego sądzę, że polski rynek bankowy jest jeszcze na tyle rozdrobniony, że następna jedna-dwie rundy konsolidacji są nieuniknione. Tym bardziej że na wiele inwestycji mija okres ochronny i inwestorzy strategiczni muszą zdecydować, czy mają wystarczające zyski i perspektywę na ich wzrost i czy nadal chcą być obecni na naszym rynku. Na Węgrzech z inwestycji wycofał się ING, a także ABN-Amro, który sprzedał także zarządzane przez siebie biuro maklerskie w Czechach. Z inwestycji w regionie wycofuje się również koncern LG. Dlatego sądzę, że kolejna runda zmian własnościowych w bankach jest też przed nami.

„PB”: LG ma zamiar także w Polsce sprzedać LG Petro Bank. Czy BRE Bank kusi ta oferta?

WK: Nie rozważaliśmy nigdy zakupu LG Petro Banku. Ale oferty tej można było oczekiwać. To mały bank, jednak bardzo dobrze zarządzany. Zbyt dobrze, żeby można go było tanio kupić.

„PB”: BRE Bank znany jest z wyszukiwania dobrych okazji do zakupów...

WK: Tak jak Bank Częstochowa. To była okazja do zainwestowania i rozwiązania poważnego problemu, jaki ta spółka stanowiła dla sektora.

„PB”: To będzie szczególnie dobry interes, jeśli BRE Bank dostanie od BFG 10-letni kredyt oprocentowany na poziomie 0,4 proc. kredytu redyskontowego.

WK: Decydując się na przejęcie BCz kalkulowaliśmy również możliwość otrzymania tego kredytu.

„PB”: Problemy BCz osłabiły zaufanie klientów do małych banków prywatnych. Czy wśród nich BRE Bank widzi kolejnego kandydata do przejęcia?

WK: Zdecydowanie nie.

„PB”: Czy BRE Bank po objęciu emisji akcji BCz ogłosi wezwanie na pozostałe akcje, czy też natychmiast przeprowadzi kolejną emisję i zmniejszy swój udział do poniżej 51 proc.?

WK: Na razie kwestii wezwania nie będę komentował. Natomiast prawdą jest, że z czasem chcemy zmniejszyć swój udział do nieco ponad 50 proc. Jednak po przejęciu kontroli nad BCz z dalszymi krokami nie będziemy musieli się spieszyć.

„PB”: Deklaruje Pan, że BCz zostanie na giełdzie, ale czy pod tą samą nazwą?

WK: Na razie tak.

„PB”: W połowie roku wystartuje Multibank. Klientom BCz zostanie przedstawiona jego oferta.

WK: Tak, klientom zaoferujemy cały pakiet produktów detalicznych Multibanku, jak również bardziej wyspecjalizowane usługi, np. jednostki uczestnictwa funduszy inwestycyjnych.

Natomiast giełdowa licencja BCz zostanie wykorzystana albo przez Multibank, albo przez mBank.

„PB”: Kiedy zobaczymy nowe produkty mBanku?

WK: Na razie detalista zdobywa nowych klientów. Ma już podpisanych 35 tys. umów. Złożono w nim 114 mln zł depozytów. Sądzę, że do końca roku uda się podpisać 100 tys. umów. Bank Geselschaft Berlin współpracujący z Inteligo i LG Petro Bank chcą wprowadzić podobną ofertę w połowie roku. Konkurencja daje więc nam kilka miesięcy przewagi. W tym czasie mBank m.in. wprowadzi kartę do dokonywania bezpiecznych zakupów w Internecie. Kartę kredytową wprowadzimy natomiast w połowie roku. W tym też czasie mBank zaoferuje konta małym i średnim firmom.

„PB”: W Anglii działający od 4 lat w Internecie bank EGG podał, że dopiero w tym roku wypracuje pierwsze zyski.

WK: My zakładamy, że mBank będzie je miał po 2 latach działalności. EGG działa na niezwykle nasyconym rynku, dlatego startując oferował oprocentowanie powyżej stawki rynkowej LIBOR. My wprawdzie oferujemy stawki średnio dwa razy większe niż u konkurencji, ale poniżej WIBORU, a więc mamy od początku pozytywną marżę odsetkową.

„PB”: Jednak Multibank nie będzie tak tani jak mBank...

WK: Przede wszystkim dlatego, że będzie działał przez sieć oddziałów. Maksymalnie otworzymy ich 50, jednak podrożą one koszty. Multibank będzie instytucją bardziej tradycyjną, łączącą produkty typowo detaliczne z bardziej wyspecjalizowanymi, oferującą kredyty i depozyty, obsługę maklerską, jednostki TFI.

Założyliśmy że w ciągu trzech lat nakłady na całość projektów detalicznych wyniosą około 50 mln dolarów, z czego zdecydowaną większość pochłonie Multibank, przede wszystkim budowa jego oddziałów, ich wyposażenia, a także przygotowanie fachowego personelu.

„PB”: BRE Bank sam wiele inwestuje w technologie informatyczne, a także kupuje akcje spółek z branży IT. Które segmenty tego rynku są teraz szczególnie interesujące?

WK: Te spółki, które działają na potrzeby integracji systemowej, mają wyrobioną pozycję na rynku — sądzę, że są to spółki, które będą faworytami giełdy w przyszłych okresach.

Poza tym należy się branży uważnie przeglądać, ponieważ czekają ją wkrótce konsolidacje. Będziemy świadkami ciekawych fuzji i przejęć. W dodatku zbliżające się nasze wejście do UE ściągnie do nas międzynarodowe koncerny IT, które po pierwsze będą chciały kupić kawałek rynku, a po drugie — przejąć najlepsze, najciekawsze, najbardziej wyspecjalizowane spółki.

„PB”: Jednak nie zawsze inwestycje w IT przynoszą dobry wynik. Przykładem Optimus...

WK: My sobie tak wysoko postawiliśmy poprzeczkę, że teraz nawet dobry wynik rozczarowuje rynek. Teraz, gdy zarabiamy na transakcji kilkadziesiąt milionów złotych, słyszymy, że może mogliśmy dwa razy więcej.

„PB”: Czy rzeczywiście BRE Bank zarobił na Optimusie?

WK: Właśnie sfinalizowaliśmy tę transakcję, a to dopiero początek roku. Ale niewątpliwie nie była to łatwa transakcja i zawsze przy tego typu operacjach trzeba się liczyć z tym, że będą one bardziej skomplikowane niż to się zakładało na początku. My inwestując w Optimus kierowaliśmy się przesłankami fundamentalnymi.

Tempo wzrostu w Polsce firm IT jest o niebo wyższe niż konkurencji za oceanem. To oznacza, że ich wartość jest pochodną liczby osób korzystających z ich usług i w przyszłości powinna systematycznie rosnąć. Mamy do czynienia z nowym podziałem rynku, a doświadczenia małych portali pokazały, że nawet z relatywnie sporymi pieniędzmi trudno jest zyskać znaczące udziały w rynku i pokonać konkurencję.

„PB”: Czy BRE Bank weźmie udział w konsolidacji tych portali?

WK: Przyglądamy się temu rynkowi. Problem jednak polega na tym, że jest mało udanych przykładów konsolidacji portali działających na tym samym rynku i kierujących produkty do tego samego grona odbiorców. Więc nie jestem przekonany, czy to ma sens.

„PB”: W jakie branże więc w tym roku będzie się BRE Bank angażował?

WK: Nie mamy określonych planów inwestycyjnych. Przyglądamy się różnym projektom ze starej gospodarki, ale też IT. Czekamy, co przyniesie rok. Jednak sądzę, że pierwszy kwartał, a może nawet całe półrocze będzie słabe. W USA oczekiwane jest duże spowolnienie wzrostu gospodarczego, co się musi przełożyć na giełdę i inwestorów. W Polsce zaś wysokie stopy procentowe powodują, że inwestorzy nie mają zachęty do lokowania kapitałów. Wszyscy oczekujemy na znaczne obniżenie stóp. Ja jestem zwolennikiem radykalnego kroku i uważam, że jeśli obecnie realne stopy wynoszą około 13 pkt proc., to ich obniżenie o 200-300 pkt bazowych byłoby jedynie powrotem do sytuacji z listopada czy października 1999 roku, więc nie mielibyśmy do czynienia z realnym obniżeniem oprocentowania.

Jednak nawet taka obniżka da efekt dopiero po kilku miesiącach.