Firmy stosują zabezpieczenia software’owe i dużo pracy kosztuje je wykorzenienie złych nawyków u pracowników i uświadomienie zagrożenia zarządowi. Charakter używanych przez firmy zabezpieczeń zmienia się. Rośnie liczba aplikacji używanych przez firmy, a właśnie aplikacje są szczególnie narażone na ataki. Dysponują szerokim wachlarzem często wrażliwych danych użytkownika, a ponadto wiele osób nie traktuje korzystania z „apki” jako zagrożenia.
− Naszym kluczowym zadaniem jest uświadomienie klientom, że problem wycieku danych istnieje. Aż 90 proc. decydentów IT uważa, że działy zajmujące się ochroną danych nie ujawniają incydentów związanych z bezpieczeństwem IT przed zarządem — mówi Bartłomiej Ślawski, Country Manager VMware w Polsce. Oprócz zagrożeń wynikających z ataków hakerskich duża część naruszeń bezpieczeństwa to tzw. „czynnik ludzki”, czyli celowe łamanie procedur przez własnych pracowników.
− Mimo że większość pracowników teoretycznie powinna być świadoma niebezpieczeństw wynikających z cyberprzestępczości i jest nawet przeszkolona, to dziwnym trafem uważają oni, że ich problem nie dotyczy. Z naszych badań wynika, że aż 7 na 10 pracowników sądzi, że firmowe działy IT nie są w stanie zapewnić skutecznej ochrony przed cyberatakami. Równocześnie aż trzy czwarte przyznaje, że naruszyłoby procedury bezpieczeństwa danych, jeśli miałoby to podnieść ich skuteczność — przyznaje Bartłomiej Ślawski.
Jeżeli dodać do tego, że ponad jedna trzecia firm spodziewa się ataku w ciągu najbliższych miesięcy, to zagrożenie jest ogromne. Wyciek danych klientów to utrata reputacji firmy, budowanej przez lata. A bywa spowodowany niefrasobliwością pracownika, który postanowił skopiować dane, żeby popracować w domu.
— Ponad połowa zatrudnionych używa własnego sprzętu do pracy ze służbowymi danymi, bo uważa, że jest lepszy niż firmowy. W ramach naszych usług jesteśmy w stanie zaoferować rozwiązanie, które chroni dane na różnych urządzeniach. Możemy je wyświetlać i przeglądać, ale kopiować już nie — mówi Bartłomiej Ślawski. Osoby odpowiedzialne za ochronę IT główną trudność w utrzymaniu cyberbezpieczeństwa widzą właśnie w nietrzymaniu się procedur przez pracowników — celowo bądź z powodu nieznajomości tych zasad. Jednocześnie zapewnienie bezpieczeństwa danych to priorytet biznesowy, więc nie powinno się na nie szczędzić środków, zwłaszcza że zagrożeń ciągle przybywa.
− Polecana przez nas ochrona jest kompleksowa — od szkoleń pracowników i wdrażania kodeksu postępowań po zabezpieczenie sprzętu najnowocześniejszymi metodami, wliczając w to mikrosegmentację, która zamyka hakera tylko w tym obszarze, do którego się włamie. Ale nic nie powstrzyma wycieku danych, jeśli sami nie będziemy się stosowali do procedur, a świadomość zagrożenia nie będzie sięgała aż po członków zarządu — dodaje Bartłomiej Ślawski.
Dane pochodzą z badania przeprowadzonego przez TNS Polska dla VMware w marcu 2016.