Nie zarzynajcie giełdy podatkiem!

Kamil Zatoński
15-09-2003, 00:00

Panie i Panowie Posłowie! Zastanówcie się, czy chcecie, by rynek kapitałowy zamiast się rozwijać, został zepchnięty na margines.

Z końcem roku upływa termin zwolnienia indywidualnych inwestorów z podatku dochodowego od inwestycji giełdowych. Gracze mogą jeszcze liczyć na przedłużenie zwolnienia. Wszystko rozstrzygnie się w tym tygodniu.

Od posłów SLD zależy, czy indywidualni inwestorzy od przyszłego roku będą musieli odprowadzać do fiskusa 19 proc. swoich zysków z gry na giełdzie. Dziura budżetowa jest rekordowa, dlatego rząd szuka dodatkowych przychodów. Jak dużych? Tego nie wyliczono.

Większość uczestników rynku jest przeciwna wprowadzeniu podatku. Ich zdaniem, zdusi to dopiero co rozbudzoną giełdę. Czasu do końca roku jest niewiele, a nikt na rynku nie wie, czy podatek będzie, a jeśli tak, to jaki i na jakich zasadach będzie rozliczany.

Na razie sprawa podatku utknęła w Komisji Finansów. Minister finansów Andrzej Raczko na środowym posiedzeniu komisji nawiązał jednak do opodatkowania zysków giełdowych. Przekonywał, że wprowadzenie podatku nie zaszkodzi rynkowi kapitałowemu.

Innego zdania są inwestorzy indywidualni, domy maklerskie, analitycy i wreszcie — część posłów. W Sejmie leżą dwa poselskie projekty zmiany ustawy o PIT w części dotyczącej opodatkowania zysków kapitałowych. Posłowie PO, SKL i PiS chcą przesunięcia wprowadzenia podatku do 1 stycznia 2007 r. Co ciekawe — pod jednym z projektów podpisali się znani posłowie SLD: Małgorzata Ostrowska i Wiesław Kaczmarek.

— To nie jest czas na strzyżenie owiec. Rynek pozostaje we wczesnej fazie organizacji. Zbyt optymistycznie zakładaliśmy tempo jego rozwoju. Potrzeba więc mobilizacji, a nic bardziej nie demobilizuje niż nadmierna fiskalizacja — uważa Wiesław Kaczmarek.

Ilu klubowych kolegów byłego ministra skarbu posłucha jego argumentów?

— Nadzieja w tym, że w I czytaniu klub SLD głosował inaczej niż rząd i skierował nasze propozycje do prac w komisji — mówi Janusz Lewandowski, poseł PO, jeden z przeciwników podatku.

Jego zdaniem, może dojść do kompromisu.

— Duża część posłów SLD podziela nasze zdanie w kwestii odroczenia. Problem w tym, że w rządzie decyzje zapadają na zasadzie chaosu, więc trudno przewidzieć wynik głosowania — dodaje Wiesław Walendziak, poseł PiS.

Zwolennikom podatku warto przypomnieć przykład węgierski. Wprowadzony tam podatek od zysku ze sprzedaży akcji spustoszył rynek. Obroty spadły o 60 proc., a z 8 do 3 proc. zmniejszył się odsetek Węgrów posiadających akcje. Wpływy do budżetu były dużo niższe od zakładanych.

Analitycy wskazują także, że rząd, forsując podatek, strzela sobie samobója. Zmniejszenie atrakcyjności rynku może bowiem obniżyć wpływy z planowanych na 2004 rok prywatyzacji dużych spółek, jak PZU czy PKO BP.

Pytanie Pulsu

Dlaczego MF upiera się przy podatku giełdowym?

Andrzej Raczko minister finansów

Podatek od zysków osiąganych na giełdzie jest konsekwencją opodatkowania dochodów od odsetek z lokat. Każde obciążenie ma swoje negatywne konsekwencje, ale akurat w przypadku podatku od dochodów z giełdy, przy jego umiarkowanej stawce, wydają się one niewielkie. Przeciwnicy tego rozwiązania domagają się kolejnego okresu przejściowego. Ale co zmieni się za trzy lata? Jeśliby wybierać czas na wprowadzenie tego podatku, to trudno wyobrazić sobie bardziej odpowiedni moment. Skokowa redukcja stawki w podatku od dochodów firm zwiększyła zdyskontowane zyski netto przedsiębiorstw, co przełożyło się na ich notowania na giełdzie. Obecnie więc giełda jest miejscem, gdzie można sporo zarobić — nie ma powodu, by tymi dochodami nie podzielić się ze społeczeństwem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / / Nie zarzynajcie giełdy podatkiem!