Nie zmarnujmy wielkiej szansy

Janusz Lewandowski
11-04-2005, 00:00

W tych dramatycznych i wzniosłych dniach Wadowice i Częstochowa pojawiły się, a Kraków czy Warszawa utrwaliły na mapie świata. To czas intensywnego odkrywania Polski i jej historii — by lepiej zrozumieć Jana Pawła Wielkiego. Taka dawka informacji, ciepło zabarwionej przez wielką osobowość naszego Rodaka, zapewne się nie powtórzy. To wcale nie jest niestosowne, by teraz, pośród najgłębszych przeżyć, rozważać, jak wykorzystać ów kapitał zaufania i ciekawości rozbudzonej przez Papieża wokół Polski. Oby zmarły Papież stał się drogowskazem moralnym, skoro za życia był kochany, ale czasem niezbyt słuchany.

Obyśmy także — bo życie biegnie dalej — umieli budować wizerunek kraju na tym fundamencie, jaki stworzyły niezliczone relacje CNN, BBC i mnóstwa innych mediów na wszystkich kontynentach. Jest to bowiem drogowskaz dla promocji Polski, choćby dlatego, że wskazuje młodzież jako szczególną, wielomilionową „target group”, zafascynowaną Janem Pawłem II i gotową przenieść cząstkę tej sympatii na Jego Ojczyznę. Piszę o tym jako świadek wielkiej szansy i jej zmarnotrawienia w „kolebce Solidarności” — Gdańsku. Mój Gdańsk krótko był przecież miastem-symbolem, bo szybko spoczął na laurach. Dopiero teraz usiłuje odzyskać międzynarodową pamięć, przygotowując obchody 25-lecia Sierpnia 80, ale stracone okazje rzadko się powtarzają...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Janusz Lewandowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Nie zmarnujmy wielkiej szansy