Nie znasz polskiego, pracy nie dostaniesz

Rafał Białkowski
opublikowano: 2007-06-20 00:00

Polacy pracujący poza granicami kraju są cenieni. Szczególnie na Wyspach. Nad brytyjską sielanką pojawiają się jednak czarne chmury.

Brytyjscy pracownicy są dyskryminowani we własnym kraju

Polacy pracujący poza granicami kraju są cenieni. Szczególnie na Wyspach. Nad brytyjską sielanką pojawiają się jednak czarne chmury.

Takiej sytuacji nikt się chyba nie spodziewał. Brytyjscy pracownicy, którzy chcą podjąć pracę w niektórych angielskich zakładach produkcyjnych, są odprawiani z kwitkiem. Powód jest prosty, ale też zaskakujący — nieznajomość polskiego.

— Napływ siły roboczej z nowych krajów członkowskich Unii jest już tak duży, że przyjezdni stanowią większość szeregowych pracowników. W wielu miejscach pracy język polski wypiera angielski —twierdzi Malcolm Moss, członek komitetu do spraw zagranicznych brytyjskiego parlamentu.

Jak w domu

Hrabstwo Cambridgeshire we wschodniej Anglii, okręg wyborczy Malcolma Mossa, jest jednym z wielu miejsc w Wielkiej Brytanii, gdzie polscy pracownicy czują się jak u siebie w domu. Pracują przy zbieraniu owoców, warzyw, ale również przy taśmach produkcyjnych w fabrykach.

— Wiele miejscowych farm i firm korzysta z usług agencji pracy, które dostarczają zagranicznych pracowników — mówi Malcolm Moss.

Wydawałoby się, że wszyscy powinni być zadowoleni — fabryki mają tanią siłę roboczą, a Polacy pracę. Sielanka kończy się w sytuacji, kiedy podobną pracę chce podjąć Brytyjczyk. Wtedy pojawiają się problemy.

— Jeśli nie znasz polskiego, nie dostaniesz pracy, bo nie będziesz w stanie porozumieć się z resztą załogi — tłumaczy Malcolm Moss.

Właśnie dzięki temu rośnie w Anglii bezrobocie wśród młodego pokolenia — tych, którzy chcą sobie dorobić, lub tych, którzy nie mają kwalifikacji do obejmowania wyższych stanowisk.

— To dyskryminacja — grzmi Malcolm Moss.

Nie pomaga tłumaczenie, że przyjezdni zatrudniają się przy pracach, których nie chcą Brytyjczycy.

— Wiele prac, jakie wykonują imigranci, jeszcze kilka lat temu wykonywała miejscowa ludność — ripostuje członek komitetu do spraw zagranicznych parlamentu.

Nowa jedenastka

Sprawa dotyczy nie tylko Polaków — również m.in. Estończyków i Litwinów, którzy masowo przyjeżdżają za chlebem na Wyspy. Według szacunkowych danych opublikowanych w maju, od 2004 r., kiedy do Unii dołączyło 10 krajów, w Wielkiej Brytanii zarejestrowano 640 tys. pracowników ze wschodniej Europy. Większość to Polacy. Faktyczna liczba imigrantów jest jednak znacznie większa. Brytyjscy eksperci uważają, że sięga około 800 tys.

Nic dziwnego, że Wielka Brytania przeżywa najazd pracowników z Europy Wschodniej. Średnie wynagrodzenie jest tam wyższe niż na przykład w Niemczech. U naszych zachodnich sąsiadów minimalna stawka godzinowa wynosi 4-5 EUR, w Wielkiej Brytanii — 8 EUR.