Sieci VPN są często oparte na łączach internetowych. Ten wariant wymaga najlepszych zabezpieczeń.
Każda luka w systemie bezpieczeństwa sieci korporacyjnej jest niebezpieczna dla firmy i może powodować daleko idące skutki dla firmy.
— Największe zagrożenia wynikają z niedostatecznej separacji sieci firmowej od internetu. Przyczyny to niewystarczająco i nieefektywnie działający firewall, rozproszona polityka bezpieczeństwa — wiele punktów dostępu do sieci internet, brak zabezpieczeń na komputerach pracowników mobilnych. Kolejnym źródłem niebezpieczeństwa jest brak odpowiedniej ochrony poczty firmowej — wylicza Marcin Kotlarski, starszy kierownik ds. produktu GTS Energis.
Różne typy
Zagrożenia w korzystaniu z usług wirtualnych sieci prywatnych (Virtual Private Network — VPN) różnią się w zależności od typu usług.
— W rozwiązaniach najmniej bezpiecznych, opartych na publicznym internecie, usługa VPN polega na zestawieniu kanałów szyfrowanych. Każda lokalizacja narażona jest na atak w taki sam sposób, w jaki narażone są wszystkie komputery podłączane do sieci globalnej. W przypadku rozwiązań dla biznesu, często zestawiane są połączenia dedykowane, np. w standardzie Frame Relay. W tej sytuacji największe zagrożenie to punkt styku z publiczną siecią internet — w tym miejscu należy się zabezpieczyć przed niepożądaną ingerencją z zewnątrz — przekonuje Robert Idziak z Crowley Data Poland.
Klaudiusz Sobieski, country manager Funkwerk Enterprise Communications, do najpopularniejszych zagrożeń zalicza te wynikające z braku wiedzy i zaniedbania, czyli np. wyeksponowanie w internecie niedostatecznie zabezpieczonego serwera VPN.
— Problem jest poważny, bo osoba niepowołana, której uda się nawiązać połączenie VPN, ma dostęp do sieci firmy tak, jakby siedziała przy jednym z komputerów w biurze. Ale jeżeli zachowa się zdrowy rozsądek i wykorzysta możliwości urządzeń, niebezpieczeństwo można praktycznie wyeliminować — twierdzi Klaudiusz Sobieski.
Czynnik ludzki
Dla Pawła Rytta z NASK najsłabszym elementem w bezpieczeństwie sieci VPN jest sam jej użytkownik, ponieważ w żaden sposób nie można przewidzieć zachowania niedoświadczonego pracownika.
— Zdarza się udostępnienie osobom trzecim haseł, kodów, zainfekowanie sieci VPN wirusem przyniesionym np. na pamięci flash — wylicza Paweł Rytt.
