Wskazywane we wczorajszym komentarzu wsparcia na głównych indeksach czy surowcach zostały pokonane potwierdzając tym samym średnioterminowe sygnały sprzedaży. Jeszcze do otwarcia wtorkowej sesji byki na GPW mogły czuć się w miarę spokojnie, a scenariusz kilkusesyjnego odreagowania był w grze. Niestety dla długiej strony rynku handel na Wall Street rozpoczął się od uderzenia podaży. S&P500 spadł poniżej ważnego wsparcia na 1380 pkt. Dzięki temu, w mojej opinii niedźwiedzie otworzyły drogę w kierunku 1290-1300 pkt, gdzie znajduje się kulminacja zniesień fali wzrostowej od października ubiegłego roku.
Powody do sprzedaży rynek dostał po publikacji „Minutes” Fed (tezy o braku QE), a następnie w miniony piątek (słaby odczyt NFP). Na wykresie brak było jednak potwierdzenia. Teraz je mamy.
Czasowo niedźwiedź mógłby kontrolować sytuację nawet do końca kwietnia (obszerne posiedzenie FOMC z sesją pytań), co oczywiście nie pozostanie bez wpływu na GPW. Wczoraj FW20 zakończył na 2242 pkt (- 1,36%) i zanegował okazałą formację „młota”. Poziom ten nie jest bez znaczenia (marcowy dołek, pivot), ale patrząc na słabe zakończenie sesji w USA (1359 pkt na S&P500 przy 1374 pkt w momencie „zamykania” Warszawy) nie zostanie on utrzymany. Kolejne wsparcia to 2212 (luka ze stycznia, pivot) i 2135 pkt (styczniowy dołek). Reasumując, wydaje się, że rynek amerykański wreszcie wszedł w mocniejszą korektę (przynajmniej 38% zniesienia fali wzrostowej od października- 1290 pkt) i czasowo (być może do 25 kwietnia) niedźwiedź obejmie stery, także na GPW.