Niedźwiedzi kontratak na Wall Street

WST
opublikowano: 2009-03-05 22:09

Na amerykańskie giełdy powróciła „normalność". Optymizm równie gwałtownie wyparował, jak i się pojawił. Środowa zwyżka indeksów okazała się więc jedynie jednorazowym „wyskokiem” i swoistym wypadkiem przy pracy. Gracze znów desperacko pozbywali się akcji dołując indeksy.

I tak jak dzień wcześniej za aprecjacją indeksów stały doniesienia z Chin, tak w czwartek o negatywnych nastrojach na Wall Street znów w dużej mierze przesądził azjatycki gigant, Nie spełniły się bowiem nadzieje inwestorów na nowy plan stymulacyjny chińskiej gospodarki. Premier Państwa Środka nic nie wspomniał o nim w swoim czwartkowym wystąpieniu. Dodatkowy cios handlujący otrzymali od koncernu motoryzacyjnego General Motors. Największy amerykański producent samochodów ostrzegł bowiem o możliwości złożenia wniosku o upadłość.

Choć dane makro okazały się nieco lepsze od prognoz nie były wsparciem dla kupujących. Spadła liczba nowych bezrobotnych pozostając jednak powyżej poziomu 600 tys. Z kolei choć zamówienia w przemyśle zmniejszyły się o 1,9 proc w styczniu (prognoza zakładała spadek o 2,1 proc.) jednak w dół zrewidowano dane za grudzień.

„Złość” rynku ponownie skupiła się na przedstawicielach sektora finansowego. Mocno zniżkowały papiery banków. Głęboko przeceniano papiery BoA, JP Morgan oraz Wells Fargo. Agencja Moody’s nie wykluczyła obniżenia ich ratingów.

Ponad 17 proc. traciły chwilami akcje General Motors. Na tle tak głęboko spadającego konkurenta, notowania wicelidera sektora motoryzacyjnego, Forda należy uznać za „oazę spokoju”.

Dobrze zachowywały się walory General Electric, które wbrew tendencji na rynku przez większą cześć sesji notowały wzrost wyceny. Na finiszu jednak i one były lekko czerwone. To pokłosie wystąpienia dyrektora finansowego, który co prawda uznał obniżenie ratingu dla konglomeratu za bardzo prawdopodobne, jednak nie powinno to mieć przełożenia na jego działalność operacyjną.

Wzięciem cieszyły się papiery Wal-Mart Stores. Lutowa sprzedaż wzrosła o 51 proc. To ponad dwukrotnie więcej niż oczekiwali analitycy. Światowemu potentatowi pomógł… kryzys. Chudnące portfele Amerykanów napędzają klientów sieciom tanich supermarketów takich jak właśnie WMS. Popyt na tym walorze dodatkowo wsparła zapowiedź podwyższenia dywidendy o 15 proc.

Ostatecznie wskaźniki pogłębiły 12-letnie minima. Indeks Dow Jones stracił 4,09 proc. Naadaq opadł o 4,00 proc. zaś S&P500 zniżkował o 4,25 proc. ponownie schodząc poniżej psychologicznego poziomu 700 pkt.