Niedźwiedzie ruszyły do ataku

Open Finance
26-11-2010, 16:35

Nadzieje na kontynuację nieśmiałych wzrostów z ostatnich dni zostały dziś pogrzebane. Obawy przed kryzysem finansowym w Europie stają się coraz poważniejsze.

Strach przed kłopotami finansowymi części państw naszego kontynentu jest coraz większy. Co gorsza, trudno oprzeć się wrażeniu, że płynie on z najwyższych szczebli europejskich władz. Po skutecznym nakłonieniu Irlandii do skorzystania ze wsparcia, przychodzi czas podobne naciski na Portugalię. Takie posunięcia zaostrzają obawy, zamiast je łagodzić. A sytuacji nie poprawiają pojawiające się przy tej okazji wypowiedzi, często ze sobą sprzeczne. Po tym, jak w czwartek prezes Bundesbnaku i członek Rady Europejskiego Banku Centralnego Axel Weber nie wykluczył możliwości zwiększenia pakietu stabilizacyjnego, dziś minister finansów Niemiec odrzucił taką możliwość. A oliwy do ognia dolał prezes Deutsche Banku, wzywając do obrony wspólnej waluty.

W takiej atmosferze reakcja inwestorów mogła być tylko jedna. Przystąpili oni do wyprzedaży akcji, a na rynku walutowym doszło do małej paniki. Jednym z najmocniej poszkodowanych okazał się złoty, do spółki z forintem. Obie waluty traciły po ponad 2 proc. Na rynku międzybankowym za dolara i franka trzeba było płacić po ponad 3 zł, a kurs euro skoczył do powyżej 4 zł.

Na warszawskiej giełdzie nie było wcale lepiej. Pierwsze minuty handlu nie wskazywały jeszcze na głębszą przecenę. Indeks największych spółek tracił na otwarciu 0,7 proc. Po godzinie zniżka była już dwukrotnie większa, a w południe przekroczyła 2 proc. WIG20 znalazł się niebezpiecznie blisko 2600 punktów. Do jej przełamania brakowało zaledwie siedmiu punktów. To zagrożenie zmobilizowało byki, jednak nie były one w stanie zwojować zbyt wiele, poza małym odbiciem.

Z grona blue chipów przed przeceną zdołały się uchronić jedynie akcje CEZ-u. Spadkowiczom przewodziły papiery banków. Walory Pekao szły w dół o ponad 3 proc., sekundowały im papiery PKO i PZU, taniejące o 2,9 proc. Sięgające 2 proc. spadki wielu innych spółek nie robiły wielkiego wrażenia. Jedynym pocieszeniem były w tej sytuacji niezbyt wielkie obroty.

Na głównych giełdach europejskich skala spadków nie była zbyt duża. Indeksy w Paryżu i Frankfurcie traciły po nieco ponad 1 proc., a londyński FTSE spadał o 0,5 proc. Liderem strat był Budapeszt, gdzie indeks spadał o 4 proc. Po ponad 2 proc. w dół szły wskaźniki w Madrycie i Istambule.

Pod koniec dnia sytuacja wyraźnie się poprawiła. Pojawiły się niepotwierdzone informacje, że EBC dokonał interwencyjnego skupu irlandzkich i portugalskich obligacji i okazało się, że Amerykanie niezbyt przejęli się europejskim zamieszaniem. Indeksy na Wall Street traciły po rozpoczęciu handlu nieco ponad 0,5 proc.
WIG20 zakończył sesję spadkiem o 0,95 proc., WIG zniżkował o 0,82 proc., mWIG40 o 0,68 proc. a wskaźnik najmniejszych spółek o 0,38 proc. Obroty wyniosły 1,6 mld zł.

Roman Przasnyski, Open Finance

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Open Finance

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Waluty / Niedźwiedzie ruszyły do ataku