Niedźwiedzie z GPW sprawdzą przeciwnika

Waldemar Borowski
opublikowano: 2009-02-05 07:53

Po wczorajszej poprawie nastrojów, inwestorom przyjdzie się zmierzyć z możliwością realizacji zysków- po dwóch dniach intensywnych wzrostów- na głównych europejskich parkietach.  Dzisiejsze posiedzenia EBC i Bank of England nie wywoła już wielkiej ekscytacji, tym bardziej, że Jean-Claude Trichet i spółka, wcale nie muszą zdecydować się na kolejną obniżkę stóp o 50 pkt.  Pozbawiona zewnętrznego wsparcia GPW powinna wykazać, czy wczorajsze wzrosty i większe obroty były jedynie taktyką podaży, czy też jesteśmy blisko przesilenia i niskie wyceny akcji sprowokowały silne ręce do działania.

Nikłe wzrosty jakie zanotował na poprzedniej sesji WIG20 nie pozwalają jeszcze na wyciąganie optymistycznych wniosków.

Tym bardziej, że przyczyniły się do tego w głównej mierze tylko Pekao i najcięższe spółki surowcowe. Spektakularne wzrosty na Lotosie i TVN odegrały znacznie mniejszą rolę z uwagi na niewielką ich wagę w WIG20. Nadal jednak nasz główny indeks odstawał wyraźnie od czołowych wskaźników w Europie. Także mikroskopijne zwyżki mWIG40 oraz sWIG80 nie potwierdzają mocnego topnienia szeregów sprzedających.

Obroty, które w końcu wyraźnie wzrosły i przekroczyły 1,3 mld zł. nie dają również jasnego sygnału, czy celem wzmożonego zakupu jest akumulacja akcji, czy też mają one posłużyć do innych celów w niedalekiej przyszłości. Wybuch spontanicznego optymizmu, jaki obserwowaliśmy wczoraj na papierach Lotosu i PKN Orlen uspokoiły nieco skołatane nerwy akcjonariuszy tych firm. Nie zdejmuje to jednak ryzyka z możliwej realizacji nadzwyczajnych zysków na ich walorach, jakie część inwestorów osiągnęła w środę.

Bardziej wiarygodna stabilizacja w najbliższym okresie może towarzyszyć notowaniom KGHM. Lubiński koncern korzysta z uspokojenia na rynku surowcowym i jako jedna z nielicznych spółek także zyskuje na osłabieniu złotówki. Wsparciem dla miedziowego kombinatu są- przy okazji prezentacji raportu finansowego- wypowiedzi szefostwa największej firmy górniczej globu, BHP BillIton. Marius Kloppers, CEO tej firmy, widzi utrzymanie się niepewności w średnim okresie na rynku surowców, ale praktycznie wyklucza sytuację z jaką ten sektor miał do czynienia w ostatnich 6 miesiącach i dostrzega ożywienie zapotrzebowania ze strony Chin.

Nadzieja na przesilenie na GPW zwiększy się wraz z uspokojeniem na rynku walutowym. Wczorajsze gwałtowne zawirowania, które spowodowały, że kurs EUR/PLN przebił nawet poziom 4,7, USD/PLN 3,65, a CHF/PLN 3,16, sygnalizują wejście rynku walutowego w fazę drastycznego rozchwiania. W estońskich kantorach zabrakło w środę dolarów, a więc demony nie unoszą się tylko nad naszą walutą. Sytuacja w niektórych krajach jest tak poważna, że np. bank centralny Meksyku zdecydował się w środę na interwencję wzmacniając peso. Bez uspokojenia na złotówce, mocniejsze wybicie warszawskich indeksów wydaje się mało realne.       

Spadki na nowojorskich giełdach nie dają korzystnego impulsu polskim bykom, jednak nie są również podstawą do dramatyzowania. W ubiegły czwartek, mimo zniżek tego dnia, zaznaczyła się przewaga popytu na Wall Street, który otrzymał jeszcze wsparcie, w mniejszym od prognoz skurczeniu się PKB USA i od tego momentu kontroluje on sytuację. Zarówno Dow Jones, jak i S&P500 znajdują się w dosyć bezpiecznej odległości od minimów bessy i obóz optymistów nie jest zmotywowany do większego wysiłku. Zdecyduje się raczej na frontalną konfrontację dopiero po uzyskaniu pełnego obrazu o kondycji amerykańskich korporacji i po uzyskaniu konkretów odnośnie projektów wsparcia gospodarki ze strony rządu. Inwestorzy prawdopodobnie akumulują teraz gotówkę. Warto zwrócić uwagę na wzrost dolarowego Libor do 1,24 proc. oraz zwyżkę rentowności amerykańskich papierów skarbowych.

Wczorajsza sesja na Wall Street była przykładem wstrzemięźliwości i ostrożności popytu bez popadania w skrajności. Z jednej strony słabe raporty kwartalne Kraft Foods i Time Warner, z drugiej minimalnie lepszy raport ADP oraz wyraźny wzrost indeksu ISM dla sektora usług do 42,9 pkt. ( po dwóch już lepszych wskaźnikach w tym tygodniu), nie przekonały byków do wzmożonej walki o utrzymanie przewagi z początku notowań. To jednak strona popytowa zezwoliła na spadek Dow Jones o 1,51 proc., a S&P500 o 0,75 proc. i utrzyma ograniczenie aktywności do piątkowych danych o stopie bezrobocia w USA.