Procedury wewnętrzne zadziałały dobrze — zapewnia bank. Ale je poprawi
Przy przetargu PKO BP na agencję interaktywną pracowała narzeczona szefa firmy, która go wygrała.
11 maja 2011 r. ("Puls Biznesu" nr 89) w artykule o krytycznym raporcie z audytu wewnętrznego, dotyczącego obsługi e-marketingu PKO BP, ujawniliśmy, że na początku 2010 r. największy polski bank unieważnił rozstrzygnięty już przetarg na agencję interaktywną, choć dzięki niemu miał przestać przepłacać za reklamy w sieci. Kontrowersji związanych z tym oraz kolejnym postępowaniem jest znacznie więcej.
1 lutego 2010 r. z nominacji prezesa PKO BP Zbigniewa Jagiełły szefem marketingu banku został Tomasz Marszałł. Miesiąc później jego decyzją w departamencie marketingu rozpoczęła pracę Natalia Knap, specjalistka od internetu, a prywatnie narzeczona Marcina Maja, dyrektora zarządzającego i udziałowca OS3 Multimedia — jednej z agencji interaktywnych.
Z komisji do komisji
Natalia Knap niemal z marszu zaczęła uczestniczyć w pracach komisji przetargowej na agencję interaktywną, które koncentrowały się już na przygotowaniu projektów umów z firmami wybranymi w tym przetargu (Hypermedia, K2 i Media Contact).
— Natalia Knap została skierowana do tych prac ze względu na wiedzę dotyczącą internetu. Nie była jednak członkiem komisji przetargowej, a jako szeregowy pracownik nie mogła podejmować żadnych decyzji formalnofinansowych — zapewnia Elżbieta Anders, rzecznik PKO BP.
Z informacji "PB" wynika, że Natalia Knap przekazywała m.in. uwagi dotyczące założeń współpracy finansowej z agencjami. Więcej o jej roli trudno się dowiedzieć, bo właśnie od marca posiedzenia komisji przetargowej nie były już protokołowane (audyt wewnętrzny uznał, że było to niezgodne z przepisami wewnętrznymi banku).
Pewne jest, że Natalia Knap brała udział w pracach komisji do końca kwietnia, kiedy to z inicjatywy Tomasza Marszałła przetarg unieważniono. Na początku maja szef marketingu PKO BP złożył wniosek o rozpisanie nowego i zaproponował, by w komisji znalazła się Natalia Knap. I to mimo że OS3 była na liście potencjalnie zainteresowanych.
— Na tym etapie nie zachodził konflikt interesów, bo nie wiadomo było, które agencje zgłoszą się do przetargu. Kiedy OS3 wyraziło zainteresowanie, Natalia Knap poinformowała o potencjalnym konflikcie interesów i została wykluczona z komisji — mówi Elżbieta Anders.
Zapewnia, że stało się to przed złożeniem ofert, a przetarg był otwarty. Tyle że o takim jego charakterze zdecydowano — jak wynika z naszych informacji — dopiero w połowie czerwca, a wcześniej Natalia Knap zgłaszała uwagi dotyczące postępowania.
Mały zgarnął więcej
To nie koniec kontrowersji. Według pierwotnych założeń bank miał w tym przetargu wybrać czołową agencję interaktywną, a dopiero później, odrębnie, butik kreatywny jako agencję wspomagającą. Po wpłynięciu ofert departament marketingu wniósł jednak, by w tym postępowaniu do października 2010 r. wybrać oba podmioty.
Kiedy terminu nie udało się dotrzymać, pod koniec 2010 r. do "PB" dotarły sygnały, że wybór głównej agencji PKO BP odłoży w czasie, a wcześniej podpisze umowę z butikiem kreatywnym, który dzięki temu przejmie lwią część internetowego budżetu reklamowego banku. Już wtedy nasi informatorzy sugerowali, że tym szczęśliwcem będzie OS3.
I wszystko się potwierdziło. Główną agencją została K2 dopiero pod koniec kwietnia 2011 r. Wcześniej, bo 25 stycznia 2011 r., PKO BP ogłosił, że przetarg na butik wygrał OS3, a na początku marca, że to OS3 będzie odpowiadać za część internetową kosztownej (wydatki na wszystkie media to 61,9 mln zł) kampanii reklamowej nowych kont banku, której twarzą jest Szymon Majewski.
— O wynikach przetargu decydowała głównie jakość strategii i kreacji, a nie cena, więc Natalia nawet nie miała możliwości przekazania mi jakichkolwiek wrażliwych informacji, które mogły wpłynąć na wynik przetargu. I oczywiście nie przekazała. Przebieg przetargu i ostre negocjacje stawek świadczą o tym, że nie byliśmy w żaden sposób uprzywilejowani — zapewnia Marcin Maj, dyrektor zarządzający OS3.
Twierdzi, że w domu nie rozmawia z narzeczoną o pracy. Trudno w to uwierzyć, bo 23 stycznia 2011 r., a więc dwa dni przed ogłoszeniem OS3 zwycięzcą przetargu, Natalia Knap na swoim profilu na Facebooku napisała: "OS3 szuka do działu strategii, podajcie dalej".
Standardy do zmiany
Elżbieta Anders przyznaje, że nie powinna tego robić.
— Po ponownej analizie sprawy uznajemy, że o ile Natalia Knap dochowała procedur zgłoszenia konfliktu interesów, to podzielamy wątpliwości "PB" i zmienimy wewnętrzne przepisy tak, by uwzględniały również tego typu sytuacje — mówi rzecznik PKO BP.
Zapowiada też wdrożenie cyklicznych szkoleń o konfliktach interesów dla kadry kierowniczej banku, w pierwszej kolejności z działu marketingu.
Procedury gonią życie
Najgłośniejszym konfliktem interesów w polskiej bankowości była tzw. Kammelgate. Dwa lata temu ujawniliśmy w "PB", że Katarzyna Niezgoda przez ponad trzy lata jako wiceprezes kolejno banków BPH i Pekao zlecała warte miliony złotych usługi szkoleniowe spółce Sparrow, związanej z jej życiowym partnerem, prezenterem telewizyjnym Tomaszem Kammelem.
Niezgoda została odwołana, walne Pekao nie udzieliło jej absolutorium, a Jan Krzysztof Bielecki, wtedy prezes banku, przyznawał, że obie decyzje były efektem konfliktu interesów. I on, i Józef Wancer, ówczesny szef Banku BPH, obiecywali, że banki usprawnią politykę zapobiegania takim sytuacjom.
Po tym, jak dotarły do nas sygnały, że konflikty interesów zdarzają się w polskich bankach częściej, a sami bankowcy nieoficjalnie przyznają, że ich wykrycie jest trudne, do pozostałych największych banków wysłaliśmy ankietę dotyczącą tej tematyki. Odpowiedzi były zgodne: u nas obowiązują tak rygorystyczne procedury, że jakiekolwiek nieprawidłowości w procesie wyboru dostawców produktów czy usług są wykluczone. Odpowiedział tak m.in. PKO BP, co tylko dowodzi, że wewnętrzne regulacje banków wymagają jednak cyklicznej weryfikacji.