Niejasna komunikacja Banku Anglii

Łukasz Zembik, DM TMS Brokers
opublikowano: 05-11-2021, 10:33

Wczorajszy komunikat BoE o niepodnoszeniu stóp procentowych powoduje, że przyszłe komentarze urzędników brytyjskich mogą nie być postrzegane jako wiarygodne i mogą być traktowane jedynie jako szum. Funt uległ mocnej przecenie, ponieważ oczekiwania rynkowe były nastawione na wzrost kosztu pieniądza. Dziś poznamy ważne dane dla dolara: NFP. Konsensus rynkowy zakłada dalszą poprawę.

Oczekiwania na Wyspach dotyczące podwyżki stóp na listopadowym posiedzeniu były podsycane przez prezesa Baileya. Komentarze szefa BoE z reguły mają istotny wpływ na rynek OIS (na którym handluje się swapami na przyszłą stopę procentową). Nie inaczej było i tym razem. Oczywiście może się zdarzyć, że rynek źle zinterpretuje komentarze. To czasem się zdarza. Zaskoczenia decyzjami banków centralnych są nadal czymś co raz na jakiś czas występuje. BoE jednak wczorajszą decyzją spowodował, że wzrosła niepewność co do dalszych działań, mimo że prezes wskazał na wysokie prawdopodobieństwo podwyżek w kolejnych miesiącach. Grudniowy ruch raczej pewny. Gdyby jednak do niego nie doszło, zaufanie do Banku zostanie mocno nadszarpnięte.

Po dość słabym raporcie z amerykańskiego rynku pracy miesiąc temu, rynek oczekuje aktualnie lepszych cyfr. Konsensus Bloomberg-a zakłada 450 tys. nowych miejsc pracy. Oczekiwany jest również spadek stopy bezrobocia do 4,7 proc. Niepokojący jest wzrost wskaźnika kosztów zatrudnienia. Indeks ECI w III kwartale wyniósł 3,7 proc. – to najwyższy wynik od 2004 roku. To potwierdza napędzającą się spiralę cenowo - płacową. Po ostatniej konferencji Powella wynika, że nadal bardzo istotna jest kondycja rynku pracy. Wciąż jednak nie mamy statusu „maksymalnego zatrudnienia”. Dlatego też dzisiejszy odczyt będzie istotny dla dolara. W środę widzieliśmy ruch osłabiający, ale w czwartek wróciliśmy do aprecjacji zielonego. Lepsze cyfry, które poznamy wyjątkowo o 13:30 (zmiana czasu w Polsce), powinny przełożyć się na aprecjację USD, choć potencjał do umocnienia w krótkim terminie został już mocno wyczerpany.

W naszym regionie stopy sukcesywnie rosną. Na kolejny ruch zdecydował się wczoraj Bank Czech. Podwyżka wyniosła aż 125 bps, podczas gdy rynek zakładał ruch jedynie o 75 bps. Oczekiwania mocniejszej normalizacji wzrosły gwałtownie po tym jak wrześniowa inflacja zaskoczyła skokiem do 4,9 proc. co skłoniło szefa Banku Jiriego Rusnoka do niewykluczenia większego ruchu niż 25 bps w listopadzie aby stawić czoło spirali cen płac. Wicegubernator Tomas Nidetzky powiedział pod koniec października, że nie będzie to standardowa podwyżka o 25 bps dodając także, że oczekuje on debaty na temat tego, czy kolejny ruch powinien być na poziomie 50 czy 75 bps. Tą decyzją CNB osiągnęło poziom stóp procentowych w przedziale 2,75 – 3 proc. który uważa za neutralny. Moim zdaniem możliwy jest jeszcze jeden ruch do 3 proc. i wówczas może nastąpić pauza w kolejnych decyzjach.

Złoty cały czas znajduje się poniżej 4,60, jednak silniejsza aprecjacją nie następuję. Złoty pozostaje w zawieszeniu, ponieważ NBP pozostawiło opinię publiczną z informacją, że nie wiadomo czy nadal będą stopy w Polsce rosły. Start cyklu nie został potwierdzony ale również prof. Glapiński nie zanegował takiego scenariusza. Brak jasnej komunikacji powoduje, że na EUR/PLN aktualnie brak większego zdecydowania co do kierunku. Nadal jednak oczekujemy, że złoty na koniec roku będzie silniejszy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane