Niekonstytucyjne, ale będą ważne

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2023-10-11 20:00

Niedzielne wyboro-referendum w niektórych przepisach rażąco narusza Konstytucję RP, przede wszystkim jej normy równości i powszechności.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Art. 96 ust. 2 ustala, że wybory do Sejmu są m.in. powszechne i równe, natomiast do Senatu powszechne – tutaj nie ma nakazu równości, zatem jednomandatowe okręgi są ludnościowo zróżnicowane. Zasada powszechności głosowania oczywiście obejmuje również referendum.

Najcięższy konstytucyjny grzech obecnych władców to zaniechanie demograficznej korekty wielomandatowych okręgów do Sejmu. Państwowa Komisja Wyborcza (PKW) w ubiegłym roku przeliczyła zmiany w rejestrze wyborców i wnioskowała, by aż 11 okręgów straciło po jednym mandacie, zaś 10 symetrycznie zyskało, przy czym obwarzanek podwarszawski zyskałby dwa. W Polsce stale rośnie liczba mieszkańców na obrzeżach metropolii, zaś wyludnia się prowincja. Korekta przywracająca równość byłaby jednak niekorzystna dla PiS, z precyzyjnych wyliczeń wynika, że partia polskiej prowincji straciłaby może nie 11, lecz na pewno 5-6 mandatów. Dlatego przy nowelizacji kodeksu konstytucyjny nakaz sejmowej równości został zamieciony pod dywan. Takie zaniechanie to całkiem jawna kradzież mandatów, przy dość wyrównanych szansach dwóch bloków nieuczciwość demograficzna PiS jest nawet większa niż tak szokujący OBWE jednostronny obraz kampanii w utrzymywanej za publiczne miliardy TVP.

Bardzo selektywne i nieuczciwe były kodeksowe zmiany podobno profrekwencyjne. W kraju dogęszczono siatkę komisji obwodowych w małych miejscowościach, obniżając dolny próg z 500 do 200 mieszkańców i przybliżając lokale do mieszkańców wsi. Jednocześnie utrzymano bardzo wysoki limit górny 4000 mieszkańców, który w wielkich miastach powoduje kolejki i zniechęca do głosowania. Największym złem jest jednak zawężenie głosowania korespondencyjnego lub przez pełnomocnika tylko do osób niepełnosprawnych, chorych zakaźnie lub mających co najmniej 60 lat. PiS wyrzuciło poza nawias wszystkich w wieku do 59 lat i 11 miesięcy, będących 15 października np. w podróży zagranicznej daleko od lokalu wyborczego. Autentycznie wypada docenić wysiłek MSZ, które utworzyło aż 402 obwody zagraniczne i dogęściło nimi skupiska polonijne, nie tylko w Europie, lecz np. w USA. Nie zagłuszy to jednak prawdy, że istnieją ogromne białe plamy. Podam przykład Chin. Otóż jeśli wyborcza niedziela zastanie Polaka w Pekinie, Szanghaju, Hongkongu, Kantonie czy Chengdu – to farciarz i obywatel. Jeśli natomiast program wycieczki czy obowiązki zawodowe rzucą go kilkaset kilometrów dalej – to pechowiec. Podobnie, jeśli ktoś poniżej 60 lat np. dawno temu wykupił turystyczny rejs obejmujący 15 października – dla PiS to nie Polak, lecz odpad.

Żeby nie było, że niekonstytucyjnych przekrętów dokonało tylko PiS w przepisach kodeksowych, upowszechniam zagrywkę PKW. Otóż w wypełnianym przez wyborcę korespondencyjnego oświadczeniu znajduje się sformułowanie: „Oświadczam, że osobiście i w sposób tajny oddałem (-łam) głos w wyborach do Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej i Senatu Rzeczpospolitej Polskiej oraz referendum ogólnokrajowym zarządzonych na dzień 15 października 2023 r.” Robocza instrukcja przewiduje zaklejenie w kopercie przekazywanej komisji obwodowej niekoniecznie kompletu kart, czyli pozostawienie np. referendalnej… w domu. Jednak wyborca, na ogół w starszym wieku, musi mieć bardzo wysoką świadomość prawną, żeby ten dualizm zrozumieć. Dlaczego PKW niezgodnie z konstytucyjną zasadą równości zróżnicowała wyborców w zależności od sposobu głosowania? Głosujący stacjonarnie oświadcza, że nie chce np. karty referendalnej i komisja obwodowa w jego obecności wpisuje przy podpisie uwagę „bez referendum”. Głosujący korespondencyjnie potraktowany został przez PKW jak ciemniak, który takiej samej woli na piśmie wyrazić nie może.