Nieliczni korzystają na słabym złotym

Kamil Zatoński
opublikowano: 2009-09-10 00:00

Eksport netto nakręcił wzrost PKB w II kwartale, ale giełdowi eksporterzy wynikami nie zachwycili

Słabszy złoty nie rozwiązał problemów eksporterów. W większości przypadków nie zrekompensował mniejszych zamówień z kluczowych rynków. Koszty finansowe związane z instrumentami zabezpieczającymi przed ryzykiem kursowym spowodowały, że tylko nieliczni eksporterzy poprawili ubiegłoroczne zyski.

Łączne przychody z eksportu blisko 30 spółek, które wzięliśmy pod uwagę w zestawieniu (kryterium było osiąganie przez nie przynajmniej 50 proc. przychodów ze sprzedaży zagranicznej), były w I półroczu o 4,3 proc. niższe niż w takim samym okresie ub.r. To wynik zbliżony do tego, jaki podał GUS (-3,1 proc. po 6 miesiącach w przeliczeniu na złote).

Nie znaczy to, że kurs walutowy nie ma wpływu na kondycję eksporterów. Gdyby nie dramatyczne osłabienie złotego, byłoby znacznie gorzej. Średni kurs EUR/PLN w I półroczu wzrósł rok do roku o 30 proc. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego sprzedaż w przeliczeniu na euro skurczyła się bowiem o 22,5 proc. Eksport netto miał dodatni wpływ na produkt krajowy brutto zarówno w pierwszym (1,9 pkt proc.), jak i w drugim kwartale (3,1 pkt proc.), ale tylko dlatego, że import spadł jeszcze bardziej (o 13,4 proc. w złotych i aż 30,6 proc. w euro).

Sytuacja giełdowych eksporterów w szczegółach wygląda już dużo gorzej. Ponad 60 proc. spółek, którym się przyjrzeliśmy, miało niższą sprzedaż zagraniczną niż rok temu. Najgorzej wypadły Groclin (-59 proc.), ZUK Stąporków (-54 proc.) i Makrum (-31 proc.). Na przeciwnym biegunie są Remak (+242 proc.) i Energoinstal (+113 proc.). Stanisław Więcek, prezes Energoinstalu, wczoraj ostrzegł jednak, że drugie półrocze będzie już dużo słabsze. Jest to m.in. związane z ograniczeniem mocy produkcyjnych (firma będzie remontować główna halę), ale też opóźnieniami w rozpoczynaniu inwestycji za granicą i panującym wciąż marazmem w krajowym sektorze energetycznym.

Wśród eksporterów w najtrudniejszej sytuacji znaleźli się ci, którzy skoncentrowali sprzedaż na rynkach wschodnich (zwłaszcza w Rosji i na Ukrainie). Przychody Decory w tamtym obszarze skurczyły się o jedną trzecią, w Relpolu i Amice o ponad połowę. W Famurze stopniały do zera. Mniej jednoznaczne były osiągnięcia giełdowych spółek za zachodnią granicą. Grupa spó-łek (m.in. Trion, ZUK, Azoty Tarnów, Makrum) odnotowała spadki rzędu nawet 55 proc., ale niektórzy — jak Amica, Naftobudowa czy Remak — radzili tam sobie dużo lepiej niż przed rokiem.

W sumie zaledwie pięć firm — Remak, Rafamet, City Interactive, PZ Cormay i LZPS Protektor — odnotowało taką dynamikę sprzedaży zagranicznej, która byłaby dodatnia i na tyle wysoka, by pociągnąć łączną sprzedaż. Skromne jest też grono firm, które poprawiły zysk netto w porównaniu z I półroczem ubiegłego roku. Wyraźnie więcej zarobiły HTL-Strefa, PZ Cormay, Energoinstal, Naftobudowa i Selena FM. Ze strat wydobyły się Remak i Zremb Chojnice. Lepsze rezultaty zanotował też Trion, ale nie było to zasługą osiągnięć z podstawowej działalności, lecz zysku osiągniętego ze sprzedaży wierzytelności. Wynik netto pozostałych ponad 20 firm okazał się niższy niż przed rokiem, a straty wciąż mają: Groclin, Barlinek i Amica. Wpadły w nie natomiast Relpol, Optopol i Paged.

W kolejnych kwartałach powinno być już jednak lepiej. Kryzys zmusił firmy do szukania oszczędności w kosztach operacyjnych, a powszechny problem opcji walutowych (i innych nietrafionych transakcji zabezpieczających) dziś ma już mniejsze znaczenie dla wyników. Wreszcie — powoli odradzająca się koniunktura na rynkach zagranicznych (na razie głównie zachodnich) stwarza dla eksporterów szansę na ekstrazyski, zwłaszcza że notowania złotego wciąż są względnie sprzyjające. Przypomina to trochę sytuację z 2004 r., kiedy polska waluta dopiero odrabiała straty po okresie rekordowej słabości, a przed naszymi firmami otwierał się rynek Unii Europejskiej. Gospodarki nabierały wówczas rozpędu, a notowania giełdowych eksporterów rosły zdecydowanie szybciej niż rynek. Tak jest też od początku tego roku. Stworzony przez DM BZ WBK Indeks eksporterów (patrz wyżej) wzrósł od 1 stycznia o 81 proc., wobec 37-procentowej zwyżki WIG.

Kamil

Zatoński