Niemcy chcą postawić hotel na Bałtyku

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2014-03-13 00:00

Armator, który rozbudował molo w Międzyzdrojach, ma śmiałą wizję jego powiększenia. Szuka partnerów.

Dobudowanie do molo w Międzyzdrojach hotelu i centrum handlowo-usługowego na morzu oraz pomostu z gondolą zanurzeniową — taką odważną koncepcję chce zrealizować niemiecka spółka żeglugowa Adler- -Schiffe. Od ponad 10 lat firma organizuje rejsy turystyczne do i z Międzyzdrojów. Jej statki przybijają do molo, którego główną część sama wybudowała. Szacunkowa wartość inwestycji w molo w nowej wersji to 120 mln zł.

HOTEL NA PALACH: Niemiecki armator chce, by sześciokondygnacyjny hotel i galeria handlowa stały się integralną częścią molo, do którego przybijają jego statki. [FOT. ARC]
HOTEL NA PALACH: Niemiecki armator chce, by sześciokondygnacyjny hotel i galeria handlowa stały się integralną częścią molo, do którego przybijają jego statki. [FOT. ARC]
None
None

— To bardzo nieprecyzyjne szacunki, bo na razie powstała tylko wstępna wizja architektoniczna — zastrzega Michał Niedźwiecki, radca prawny współpracujący z Adler-Schiffe. Armator szuka obecnie partnerów do realizacji przedsięwzięcia. — Prowadzone są rozmowy — zarówno w Polsce, jak i w Niemczech — informuje Michał Niedźwiecki. Nie wyklucza, że gdy przyjdzie do realizacji projektu, pomysłodawca będzie udziałowcem mniejszościowym.

— Jesteśmy otwarci na wszystkie propozycje. Adler-Schiffe jest firmą żeglugową. Nie zajmuje się prowadzeniem hoteli i centrów handlowych. Założeniem jest przyciągnięcie na molo większej liczby ludzi, bo to wpłynie korzystnierównież na biznes żeglugowy Adler-Schiffe — tłumaczy Michał Niedźwiecki. Lokalne władze są zadowolone.

— Gmina jest bardzo przychylna nowej wizji, będziemy współpracować i pomagać w poszukiwaniu inwestorów. Z firmą Adler-Schiffe współpracujemy owocnie od wielu lat — komentuje Katarzyna Kutereba-Gnitecka, zastępca burmistrza Międzyzdrojów.

Nawet przychylność samorządu i szybkie znalezienie współinwestorów nie zapewnią szybkiego startu inwestycji.

— Należy pamiętać, że procedury związane z realizacją inwestycji na morzu są bardziej skomplikowane niż na lądzie. Czas potrzebny na realizację tego przedsięwzięcia to 5-10 lat. Od chwili zorganizowania konsorcjum i stworzenia projektu budowlanego potrzeba minimumdwóch lat na samo załatwianie formalności — wyjaśnia Michał Niedźwiecki.

Najpierw trzeba uzyskać zgodę Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju na wzniesienie konstrukcji na morzu, to zaś w praktyce wymaga zgody większości innych ministerstw. Gdy inwestor już ją uzyska, musi podpisać z Ministerstwem Skarbu Państwa umowę użytkowania dna morskiego. Adler-Schiffe ma 23 statki pasażerskie i zatrudnia około 250 osób. Statki armatora pływają po Morzu Północnym i Bałtyku, a także po rzekach Łaba i Eider oraz po Kanale Kilońskim. W ciągu roku przewożą około 1,3 miliona pasażerów, w tym około 150 tys. do Świnoujścia i Międzyzdrojów.