Warta — druga pod względem wielkości grupa ubezpieczeniowa na polskim rynku — ma już nowego właściciela. Jest nim niemiecki Talanx, który właśnie przelał na konto belgijskiego KBC 770 mln EUR i zakończył proces kupowania polskiego towarzystwa. Przy okazji zamknięcia transakcji Niemcy, którzy szykują się do giełdowego debiutu i z tego powodu
prowadzą restrykcyjną politykę informacyjną, uchylili rąbka tajemnicy i ujawnili niektóre elementy strategii w Polsce. Jej najważniejszy punkt to zachowanie Warty jako oddzielnej marki.
— Warta to marka o długiej tradycji. Dlatego zdecydowaliśmy się na jej utrzymanie — mówi Herbert Haas, prezes Talanksa.
To pokazuje, że Niemcy docenili siłę i pozycję marki Warta na rynku ubezpieczeniowym. Jest to — po PZU — druga najbardziej rozpoznawalna marka na rynku majątkowym. Nieco gorzej jest w segmencie życiowym, ale łącznie daje to olbrzymią siłę marketingową i potencjał sprzedażowy, który Talanx na pewno będzie chciał wykorzystać. Szczególnie że HDI — główna marka detaliczna niemieckiego ubezpieczyciela — jest praktycznie w Polsce szerzej nieznana. Dlatego też nie dojdzie także do fuzji Warty z innymi polskimi aktywami Talanksa — majątkowym HDI Asekuracja i HDI-Gerling Życie.
Obie grupy będą funkcjonowały jako oddzielne podmioty i mają zachować własną specyfikę biznesową. Odrębne pozostaną także sieci sprzedaży. Wspólne będzie natomiast kierownictwo. Talanx zdecydował się bowiem na wprowadzenieunii personalnej i powierzył kierowanie Wartą i HDI jednej grupie menedżerów.
Jarosław Parkot, szef Warty jest już wiceprezesem HDI Asekuracja i HDI-Gerling Życie (szefem obu spółek pozostaje Zbigniew Staszak). Dodatkowo wszystkie towarzystwa będą miały taki sam skład na poziomie członków zarządów. Będą nimi: Krzysztof Kudelski, Rafał Stankiewicz, Witold Walkowiak i Paweł Bednarek (z Warty) oraz Maciej Friedel, Hubert Mordka i Jarosław Piątkowski (HDI).
— Utrzymanie dwóch marek w ramach jednej grupy kapitałowej nie jest żadnym eksperymentem rynkowym. Istnieje wiele przykładów spółek, które przyjęły taki model i odnoszą sukcesy — twierdzi Jarosław Parkot, prezes Warty i wiceprezes HDI.
Na polskim rynku model wielomarkowości jest stosowany z powodzeniem przez grupę VIG i Ergo Hestię. Pierwszy ubezpieczyciel ma sześć towarzystw, z czego cztery majątkowe i dwa życiowe. Ich działalność przeplata się, a oferta produktowa jest podobna.
Inaczej wygląda to w grupie Ergo Hestia. Spółka ma trzy marki majątkowe. Obok Ergo Hestii jest to MTU — marka skierowana do mieszkańców małych miejscowości, sprzedająca polisy głównie przez placówki pocztowe oraz You Can Drive — brand dla kierowców, którzy mają mniej niż 30 lat.
O tym, że ten model się sprawdza, świadczy to, że dwie boczne marki Hestii wypracowały w ubiegłym roku blisko 700 mln zł składek, co daje im miejsce w grupie dziesięciu największych towarzystw majątkowych na rynku.