Niemcy martwią się o przyszłość

RAV
opublikowano: 2010-07-14 00:00

W drugim półroczu ożywienie w Niemczech zwolni. Polskich eksporterów nie powinno to przerażać.

W drugim półroczu ożywienie w Niemczech zwolni. Polskich eksporterów nie powinno to przerażać.

Ożywienie w niemieckiej gospodarce, największej na Starym Kontynencie, nabrało tempa. Wskaźnik ZEW obrazujący obecną kondycję gospodarki wzrósł w lipcu do 14,6 wobec -7,9 pkt miesiąc wcześniej — wynika z najnowszych danych instytutu ekonomicznego w Mannheim. Odczyt nie dość, że okazał się wyższy od prognoz ekonomistów (-1,2 pkt), to po raz pierwszy od lipca 2008 r. znalazł się powyżej kreski

— To efekt coraz bardziej widocznego ożywienia w niemieckiej gospodarce napędzanego m.in. eksportem [stanowi 41 proc. PKB — red.] — mówi Urszula Kryńska, ekonomistka Banku Millennium.

Dzięki taniemu euro oraz popytowi w Azji i USA eksport zwiększył się w maju o 9,2 proc. — wynika z najnowszych danych Bundesbanku.

Niemcy, choć ich sytuacja się poprawia, z obawami patrzą w przyszłość. Z danych ZEW wynika, że wskaźnik obrazujący prognozy wzrostu gospodarki w ciągu najbliższych sześciu miesięcy spadł do 21,2 wobec 28,7 pkt w czerwcu, gdy zanotował największą zniżkę od upadku amerykańskiego banku Lehman Brothers.

— Niepokojące jest to, że wskaźnik zanurkował poniżej historycznej średniej wynoszącej 27,4 pkt — zauważa Urszula Kryńska.

Zdaniem Marty Petki-Zagajewskiej, ekonomistki Raiffeisen Banku, oczekiwania dotyczące przyszłości pogarszają się dramatycznie.

— To skutek konkretyzacji planów konsolidacji fiskalnej w wielu krajach Europy, obaw, jak zaciskanie pasa uderzy w przedsiębiorców oraz niepewnej przyszłości najbardziej zagrożonych gospodarek — wymienia ekonomistka Raiffeisen Banku.

Jej zdaniem, nawet wczorajsza udana aukcja bonów skarbowych Grecji nie oznacza końca jej problemów.

— Nadal niewykluczone jest, że Hellada czy Hiszpania będą musiały ogłosić niewypłacalność — mówi Marta Petka-Zagajewska.

Ekonomistki podkreślają jednak, że nasz zachodni sąsiad, do którego trafia ponad 25 proc. całego eksportu Polski, nie zaliczy podwójnego dna recesji.

— Niemiecki PKB będzie rósł, ale wolniej niż w pierwszej połowie roku — uważa ekonomistka Raiffeisen Banku.

Urszula Kryńska, uspokaja, że nawet jeśli niemiecka gospodarka zwolni mocniej, polscy eksporterzy nie powinni się obawiać.

— Jesteśmy silnie powiązani z niemieckim eksportem a nie z ich rynkiem wewnętrznym, więc dopóki popyt z Azji i USA się utrzymuje, dopóty możemy być spokojni — mówi Urszula Kryńska.