Niemcy niemiło zaskakują

opublikowano: 08-08-2017, 22:00

Dane gospodarcze głównego partnera handlowego Polski rozczarowują, ale nie powinny martwić, bo problemem są wygórowane oczekiwania

Nadwyżka handlowa Niemiec po czerwcu 2017 r. wzrosła do 21,2 mld EUR, wobec oczekiwań na poziomie 21 mld EUR i 21,3 mld EUR miesiąc wcześniej, podał we wtorek niemiecki urząd statystyczny. Jednak miesięczna dynamika eksportu i importu rozczarowała. Eksport spadł o 2,8 proc., a import o 4,5 proc. w ujęciu m/m, podczas gdy oczekiwania ekonomistów wskazywały na poziomy — odpowiednio — 0,1 proc. na minusie i 0,2 proc. na plusie. Dzień wcześniej opublikowano dane o produkcji przemysłowej, która spadła w czerwcu o 1,1 proc. m/m. Był to pierwszy spadek w tym roku, który — ponownie — minął się z rynkowymi prognozami, sugerującymi wzrost o 0,2 proc. Przykłady przestrzelenia rynkowych oczekiwań można mnożyć. Gospodarka głównego partnera handlowego Polski w ostatnim czasie mija się z prognozami i, co istotne, zaskakuje negatywnie. To jednak najprawdopodobniej efekt rozdmuchanych oczekiwań, a nie tego, że tamtejsza gospodarka zaczyna szwankować.

Oczekiwana konwergencja

Wskaźniki umownie określane jako miękkie, do których zaliczyć można m.in. PMI czy indeks Ifo (wskaźnik nastrojów biznesowych), w tym roku wzbiły się na poziomy niedostępne od lat. W przypadku tego drugiego odczyt za lipiec był najwyższy od początku lat 90. Nowe siły przyszły w tym roku. Marcin Czaplicki, ekonomista PKO BP, podkreśla, że nieprzypadkowo.

— W drugiej połowie ubiegłego roku rynkowy entuzjazm studziły obawy o rozwój handlu światowego. Nie bez znaczenia był także zapowiadany przez nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych wzrost protekcjonizmu. Do tego dochodziła także niepewność polityczna w Europie, a pod znakiem zapytania stała przyszłość strefy euro. W pewnym momencie te czynniki straciły na znaczeniu i z dość przygnębiającego widoku światowej gospodarki przeszliśmy do fazy optymizmu. Natomiast jeżeli chodzi o nastroje, często przereagowujemy. Dlatego rynkowe oczekiwania powinny być stopniowo korygowane w dół — mówi Marcin Czaplicki.

— Korekty wskaźników PMI zbliżają nas do poziomów, które odzwierciedlają realne możliwości ekspansji gospodarki niemieckiej i szerzej — strefy euro — dodaje Łukasz Tarnawa, główny ekonomista BOŚ Banku.

Kilkuletni szczyt w odczycie PMI dla niemieckiego przemysłu przypadł na czerwiec tego roku. W tym samym czasie na historyczne poziomy wspinał się także DAX — główny indeks giełdowy Niemiec.

— Niemieckie spółki nie są drogie, więc przy dobrej sytuacji gospodarczej w Europie oczekiwanie zwyżek na rynku akcji jest jak najbardziej uzasadnione — komentuje Błażej Bogdziewicz, wiceprezes i dyrektor inwestycyjny w Caspar TFI.

Liczy się punkt odniesienia

Obserwowane w ostatnim czasie potknięcia w tzw. twardych danych, z produkcją przemysłową na czele, nie podkopują wiary ekonomistów w długoterminowy potencjał niemieckiej gospodarki.

— W przypadku produkcji przemysłowej, która w Niemczech jest bardzo mocno związana z eksportem, spadek w czerwcu nastąpił po bardzo silnych zwyżkach, notowanych od początku tego roku. Poza tym zawsze powinniśmy podchodzić ostrożnie do danych miesięcznych, które są bardzo podatne na efekty jednorazowe — zaznacza Łukasz Tarnawa.

Ekspert stroni od utożsamiania krótkoterminowych wahnięć ze zwiastunami istotnego spowolnienia aktywności gospodarczej. Jednocześnie podkreśla jednak, że utrzymanie dynamiki wzrostu z pierwszego półrocza jest mało realne.

— W pierwszym kwartale tego roku niemiecka gospodarka wyraźnie przyspieszyła. Dane za drugi kwartał poznamy co prawda dopiero 15 sierpnia, ale oczekuję, że będą równie solidne i potwierdzą kontynuację dynamicznego wzrostu. W drugiej połowie spodziewam się stabilizacji bądź lekko słabszej dynamiki w porównaniu z pierwszym półroczem — mówi Łukasz Tarnawa.

Uspokajające informacje dla naszej gospodarki płyną w szczególności z danych o zamówieniach przemysłowych, w tym eksportowych, które urosły o 5 proc. r/r.

— Zamówienia eksportowe w czerwcu wypadły całkiem dobrze, a z punktu widzenia naszej gospodarki to najważniejsze. Często bowiem polskie fabryki produkują na rzecz spółek w Niemczech — wyjaśnia Marcin Czaplicki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu