Utrzymująca się od trzech lat stagnacja gospodarcza i wysokie bezrobocie spowodowały w Niemczech wzrost liczby osób zagrożonych biedą - wynika z raportu ministerstwa zdrowia i spraw socjalnych, omawianego w środę przez niemiecki rząd.
Odsetek mieszkańców traktowanych zgodnie z kryteriami przyjętymi w Unii Europejskiej jako osoby zagrożone biedą wzrósł z 12,1 proc. w 1998 r. do 13,5 proc. w 2003 roku - poinformował sekretarz stanu w ministerstwie zdrowia i spraw socjalnych Franz Thoennes.
"Problem niedostatku dotyczy około 11 milionów ludzi" - dodał. Równocześnie zwiększyły się nierówności w podziale majątku między najbogatszymi i najbiedniejszymi. "Bogaci stają się coraz bardziej bogaci, a biedni coraz biedniejsi" - skomentowała wyniki raportu telewizja publiczna ARD.
Głównym powodem biedy jest utrata miejsca pracy - powiedział przedstawiciel ministerstwa. Do grupy najbardziej zagrożonych należą osoby samotnie wychowujące dzieci.
Thoennes zastrzegł, że Niemcy są nadal krajem bogatym, a odsetek osób uznanych za biedne jest najniższy w Unii Europejskiej (z wyjątkiem Szwecji i Danii).
Za zagrożone biedą uznaje się w UE osoby, które dysponują dochodem netto poniżej 60 proc. średniego dochodu w danym kraju. W Niemczech granicę zagrożenia biedą ustalono na poziomie 938 euro. Na spotkaniu z dziennikarzami Thoennes podkreślił, że analizując zjawisko biedy trzeba uwzględnić także inne czynniki - poziom wykształcenia, majątek, ewentualne długi, stan zdrowia. Ważna jest także możliwość udziału w życiu społecznym i kulturalnym.
Z ministerialnego raportu wynika, że prywatne gospodarstwa w Niemczech dysponują majątkiem wynoszącym 5 bilionów euro. Na jedno gospodarstwo przypada średnio 133 tys. euro. W latach 1998-2003 wartość majątku wzrosła nominalnie o 17 proc. W minionych pięciu latach zwiększyły się nierówności w podziale majątku między bogatymi i biednymi. 10 procent najbogatszych gospodarstw domowych posiada obecnie prawie połowę (47 proc.)całego prywatnego majątku netto - o dwa punkty procentowe więcej niż w 1998 roku. Równocześnie w rękach 50 proc. gospodarstw jest niecałe 4 proc. majątku.