Smaczku sprawie nadaje fakt, że miało to miejsce na kilka dni przed tym jak Niemcy skutecznie zablokowały bardziej rygorystyczne przepisy dotyczące emisji dwutlenku węgla, jakie chciała wprowadzić Unia Europejska.

9 października Johanna Quandt, wraz ze swoimi dziećmi Stefanem Quandtem i Susanne Klatten ofiarowali po 230 tys. EUR każde na rzecz Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU). Kwota przekazana przez „trójkę” Quandtów, którzy kontrolują 46,7 proc. udziałów w niemieckim koncernie motoryzacyjnym jest największym w tym roku datkiem politycznym u naszych zachodnich sąsiadów. Zgodnie z obowiązującym prawe, darowizny przekraczające kwotę 50 tys. EUR muszą być upublicznione.
„Darowizny nie są w żaden sposób związane z polityką przemysłową rządu” – komentuje Joerg Appelhans, rzecznik rodziny Quandt. Dementuje spekulacje, odnośnie prób wymuszenia korzystnych dla branży rozwiązań na forum europejskim.
Część obserwatorów rynku nie wierzy jednak w taką bezinteresowność, szczególnie, że w marcu BMW bezpośrednio przekazała darowiznę na rzecz bawarskiej siostrzanej partii CDU w kwocie 143,8 tys. EUR, a tego samego miesiąca zasiliła partię SPD dotacją rzędu 107,4 tys. EUR. Z kolei FDP, która przepadła w ostatnich wyborach otrzymała od koncernu 69 tys. EUR w lutym.
BMW nie jest przy tym osamotnione w tego typu darowiznach. Największy rywal, koncern Daimler „ofiarował” 100 tys. EUR CDU i SPD w kwietniu.
Tymczasem w ostatni poniedziałek rząd kanclerz Merkel odrzucił projekt UE dotyczący ograniczenia od 2020 r. emisji dwutlenku węgla do maksymalnie 95 gramów na kilometr . Ta propozycja była ostro krytykowana przez niemiecki przemysł motoryzacyjny.
