Przemysł największej gospodarki Europy jest w dołku, wręcz w ciemnym tunelu - przynajmniej pod względem dynamiki produkcji. Motoryzacja przechodzi załamanie, a inne sektory zaczynają też powoli wchodzić w recesję. Szczególnie niepokojący jest spadek produkcji dóbr inwestycyjnych (kapitałowych), który może sugerować, że firmy w Europie nie będą w stanie podnosić zdolności produkcyjnych zgodnie z oczekiwaniami. Na końcu tunelu widać jednak coraz więcej światełek. Niektóre firmy sygnalizują, że sytuacja w łańcuchach dostaw zaczyna się lekko poprawiać. Notowania akcji wskazują natomiast, że rynek widzi perspektywy mocnego odbicia w przyszłym roku.
Zacznijmy od złych wiadomości. Najnowsze dane Destatisu (urząd statystyczny Niemiec) wskazują, że we wrześniu produkcja przemysłowa za Odra spadła o 1,4 proc. wobec sierpnia. Są to już dane oczyszczone z sezonowości. Tym samym aktywność w niemieckim przemyśle jest już o 1 proc. niższa rok do roku, mimo że ubiegłoroczna baza jest niska. To pierwsza od lutego ujemna dynamika w ujęciu rok do roku .

Głównym winowajcą spadków jest oczywiście motoryzacja, w której produkcja - za sprawą przerw w dostawach półprzewodników - jest aż o 29 proc. niższa rok do roku.
Jeszcze do niedawna inne sektory przemysłowe nie reagowały wyraźnie na problemy motoryzacji oraz zaburzenia w łańcuchach dostaw. W ostatnich miesiącach jednak zaczęło się to, niestety, zmieniać. Produkcja dóbr pośrednich wyraźnie spadła w sierpniu i wrześniu – widać to na wykresie. Zmniejszyła się też produkcja dóbr inwestycyjnych (kapitałowych) poza transportem, czyli różnego rodzaju maszyn i urządzeń wykorzystywanych przez inne firmy do produkcji. Może wynika to z faktu, że inwestycje ogranicza motoryzacja, a może z tego, że sami producenci maszyn i urządzeń mają problemy z dostawami komponentów. W każdym razie problemy przemysłu już wylewają się poza motoryzację - to jest negatywne zjawisko, które zapewne będzie też wkrótce widoczne w Polsce.
Są jednak również dobre wiadomości. Zacznijmy od notowań akcji, bo rynek widzi często dużo więcej niż analitycy. Notowania europejskich spółek motoryzacyjnych w ostatnim miesiącu rosły. Jedną z przyczyn jest fakt, że wysoka inflacja wspiera zyski producentów – redukując realne koszty wynagrodzeń. Ponadto wiele dużych spółek stosuje strategie, które pozwalają utrzymać zyski mimo spadającej sprzedaży. Na przykład BMW i Daimler mocno koncentrują się na sprzedaży wysokomarżowych aut i dzięki temu podnoszą zyski mimo niższej produkcji.
Najważniejszy z punktu widzenia gospodarki może być fakt, że widać pewne nieśmiałe, minimalne sygnały poprawy dostępności mikroprocesorów. Niektóre firmy sygnalizowały to w raportach. Nie oznacza to na razie odblokowania rynku, bo ograniczenia podażowe będą trwały zapewne jeszcze przez kilka kwartałów. Możliwe jednak, że w największych firmach najgorsze powoli mija. Arno Antilitz, dyrektor finansowy Volkswagena, powiedział pod koniec października: „Choć sytuacja jest nadal trudna do przewidzenia, widzimy początek stabilizacji podaży czipów i oczekujemy poprawy kluczowych danych finansowych w czwartym kwartale”. Innymi słowy - masakra widoczna w danych o produkcji nie jest aż tak widoczna w wynikach finansowych.
