Niepodległa – znaczy innowacyjna

opublikowano: 18-03-2019, 22:00

Forum Gospodarcze w Toruniu, którego nazwa została przemianowana cztery lata temu na kombinację angielskich słów Welconomy Forum, doczekało się już 26. wydania.

Tegoroczna myśl przewodnia brzmi „Niepodległa — nowe wyzwania”. Od kilku edycji coraz więcej miejsca w panelach naturalnie zajmuje innowacyjność. Nie jest zatem niespodzianką tegoroczne połączenie dwóch odrębnych pojęć w tezę zapisaną w tytule. Przynajmniej taki był generalny wniosek z prowadzonej przez profesora Michała Kleibera debaty otwierającej forum, z udziałem m.in. ministrów Jerzego Kwiecińskiego i Henryka Kowalczyka.

Welconomy Forum corocznie gromadzi
zarówno ministrów rządu, jak też decydentów samorządowych.
Zobacz więcej

Welconomy Forum corocznie gromadzi zarówno ministrów rządu, jak też decydentów samorządowych. Fot. Łukasz Piecyk

Innowacyjność to wartość równie pożądana gospodarczo i politycznie, co ulotna. Stała się bardzo plastycznym materiałemrządowych programów, biznesowych kongresów, filozoficznych debat etc. Niestety, okazuje się niewdzięcznicą, albowiem mimo próśb nie daje się wprowadzić drogą ustawową czy rozporządzeniami. Kolejne ekipy rządzące Polską podejmują takie wysiłki, rozpoczęte na długo przed tzw. dobrą zmianą. Innowacyjność wspierana jest przez Unię Europejską niemałymi pieniędzmi w siedmiolatce budżetowej 2014-20, a będzie jeszcze większymi w następnej 2021-27. Dlatego uczestnicy toruńskiego spotkania sporo uwagi poświęcają wzajemnemu przekazywaniu praktycznej wiedzy oraz wymianie doświadczeń, jak skutecznie podejść pod unijną kasę.

Dyskusja o innowacyjności w Polsce zwykle kończy się sporem, kto jest odpowiedzialny za niski jej poziom. Również podczas Welconomy Forum 2019 zarysował się wyraźny dualizm, uzależniony od miejsca siedzenia. Reprezentanci rządu szczycili się, że według Eurostatu w 2017 r. Polska przeznaczyła z budżetu na badania i rozwój już 1,03 proc. produktu krajowego brutto, gdy dekadę temu wskaźnik ten wynosił zaledwie 0,56 proc. Przemilczaną, niewygodną stroną tego samego medalu jest unijna średnia wydatków na B+R — 2,07 proc. Bardziej niepokojący jest jednak nierówny rozkład sektorowy polskiej innowacyjności, która koncentruje się przede wszystkim w firmach wielkich i bogatych. W sektorze małych i średnich przedsiębiorstw, stanowiących podstawę piramidy naszej gospodarki, do nowatorskich można zaliczyć najwyżej kilkanaście procent. Na kosztowne badania i wdrożenia nie mają pieniędzy, ale to nie jedyny powód. Wielu drobnych przedsiębiorców po prostu nie ma potrzeby marszu w technologicznej awangardzie, a także nie czuje się na siłach. Dość logicznie rozumują, że postęp cywilizacyjny przecież i tak do nas przyjdzie, najwyżej ciut później. Historia chociażby internetu czy telefonii mobilnej to potwierdza — na owe hity krajowy rynek nie czekał długo, tyle ile większość państw europejskich. I raczej nie czuliśmy, że import nowinek z korzeniami w Dolinie Krzemowej podważył polską niepodległość…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu