Niepokój zajrzał do portfeli

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 17-06-2010, 00:00

Dobra seria się skończyła — wczorajszy przetarg był najgorszy od początku kryzysu. Problemy strefy euro odbija się na Polsce.

Instytucje straciły apetyt na polskie obligacje skarbowe

Dobra seria się skończyła — wczorajszy przetarg był najgorszy od początku kryzysu. Problemy strefy euro odbija się na Polsce.

Wczorajsza aukcja dziesięcioletnich obligacji skarbowych zakończyła się klapą. Ministerstwo Finansów (MF) sprzedało papiery za 2,4 mld zł, choć oferta sięgała 3 mld zł. Zainteresowanie inwestorów polskimi obligacjami było najsłabsze od lipca 2008 r., co oznacza, że nawet w kulminacyjnym punkcie zawirowań na rynkach finansowych nasz dług cieszył się większym wzięciem. To tylko wypadek przy prac, czy inwestorzy stracili zaufanie do Polski?

Każdemu się zdarza

— Sprzedaliśmy obligacje powyżej środka ogłoszonego przedziału podaży [formalnie oferta wynosiła 1,5-3 mld zł — red.], uzyskując ceny rynkowe. Widzieliśmy zainteresowanie ze strony zagranicznego kapitału. Trochę niższy od oczekiwań był tylko popyt. On się waha, bo rynek się waha — mówi Piotr Marczak, dyrektor Departamentu Długu Publicznego w MF.

Słabe zainteresowanie, zwłaszcza wśród rodzimych inwestorów, tłumaczy on nałożeniem się kilku zjawisk.

— Plotki o programie pomocowym dla Hiszpanii, wybory prezydenckie, spekulacje dotyczące wzrostu stóp procentowych NBP, niedawne duże emisje obligacji BGK, zbliżająca się oferta prywatyzacyjna Tauronu — to splot okoliczności, które mogły jednorazowo zmniejszyć popyt — twierdzi Piotr Marczak.

Nieudany przetarg kończy długą serię bardzo pomyślnej sprzedaży polskich papierów. Od prawie dwóch lat nasze "dziesięciolatki" sprzedawały się jak świeże bułeczki. Na siedmiu ostatnich przetargach popyt znacznie — czasem nawet kilkakrotnie — przekraczał podaż.

— Nie można mieć zawsze nadwyżki. Nawet Niemcom w kwietniu zdarzyło się nie sprzedać całej oferty trzydziestoletnich obligacji. W maju popyt na "dziesięciolatki" mieli tylko nieznacznie powyżej oferty — mówi Piotr Marczak.

Pocieszający jest fakt, że koszt, po jakim rząd się zadłuża, nadal jest dość niski. Średnie oprocentowanie sprzedanych wczoraj obligacji wynosiło 5,79 proc., co jest jednym z najlepszych wyników od początku kryzysu.

— Inwestorzy akceptowali oprocentowanie na poziomie rynkowym [rynku wtórnego — red.]. Nie było presji na wzrost rentowności, nie domagali się dodatkowej premii za ryzyko — zaznacza Piotr Marczak.

Kurek przykręcony

Resort finansów twierdzi, że popyt niedługo się odrodzi i w kolejnych przetargach zainteresowanie polskimi papierami wróci do normy, czyli do wysokiego poziomu. Wielu analityków jest jednak innego zdania. Twierdzą, że z powodu obaw o wypłacalność Grecji i innych południowych krajów europejskich papiery skarbowe nie cieszą się dziś szczególną estymą inwestorów i prędko się to nie zmieni.

— Popyt ze strony lokalnych instytucji nie wystarcza, żeby sprzedawać całą ofertę. Tymczasem za granicą rynek obligacji jest zawieszony w próżni. Nie ma klimatu do inwestowania w polskie papiery skarbowe, mimo że nasze finanse publiczne mają fantastyczne wskaźniki i uważane są za bezpieczne — uważa Robert Hryciuk, diler obligacji w BNP Paribas.

Poza tym w bankach strefy euro spada płynność. Europejski Bank Centralny na przełomie czerwca i lipca kończy program specjalnego traktowania banków — przestaje udzielać im rocznych pożyczek w ramach tzw. operacji otwartego rynku i prawdopodobnie wróci jedynie do trzymiesięcznego horyzontu. Pieniędzy do zainwestowania nie jest już więc tak dużo, jak dotąd.

— Zagraniczne banki wycofują się z polskich obligacji, ale to raczej skutek zmian w ich własnych finansach niż dowód na pogorszenie się postrzegania Polski — twierdzi Maja Goettig, główna ekonomistka Banku BPH.

Tym bardziej że w ostatnich dniach naszą wiarygodność poprawiła zgoda między rządem a NBP na ponowne uruchomienie linii kredytowej w Międzynarodowym Funduszu Walutowym. Instytucja nieoficjalnie dała już polskiemu wnioskowi zielone światło.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy