Nieprecyzyjne klauzule arbitrażowe

DR MARCIN ASŁANOWICZ
opublikowano: 03-06-2013, 00:00

KOMENTARZ PRAWNIKA

W praktyce obrotu gospodarczego spotyka się czasem nieprecyzyjne klauzule arbitrażowe. Z reguły zawierają je umowy, w czasie negocjacji których strony lub ich pełnomocnicy do tego stopnia zapamiętali się w dyskusji, że na końcu drogi zabrakło już im zdrowego rozsądku koniecznego dla potwierdzenia ważności i skuteczności przyjmowanego zapisu.

Nieprecyzyjność klauzul arbitrażowych powoduje zwykle istotne trudności w ustaleniu, który dokładnie sąd arbitrażowy ma rozstrzygnąć powstały spór, bądź też w oparciu o jakie regulacje ma on prowadzić postępowanie. Sytuacja taka często powoduje duże trudności w dochodzeniu wynikających z umowy roszczeń — zarówno na etapie samego postępowania arbitrażowego, jak i przy późniejszym uznaniu i egzekucji wydanego w sprawie wyroku.

Skutecznie zapobiec tego rodzaju komplikacjom można tylko w jeden sposób — zawierając w umowie prawidłową i ważną klauzulę arbitrażową. Powstaje jednak pytanie: jak poradzić sobie, w sytuacji gdy uzgodniona klauzula jest mimo wszystko wadliwa, zaś roszczenie należne od kontrahenta na tyle wartościowe, że trudno byłoby przedsiębiorcy zrezygnować z jego dochodzenia? Pomimo że każda sprawa jest inna i przez to nie sposób przyjąć jednego uniwersalnego modelu postępowania, zasadnym wydaje się sformułowanie dwóch ogólnych zasad, których stosowanie może istotnie pomóc.

Po pierwsze, należy wykazać szczególną ostrożność w wyborze sądu arbitrażowego, do którego kierowane jest wezwanie na arbitraż lub pozew. Jeżeli nie ma podstaw do definitywnego ustalenia właściwości żadnego stałego sądu arbitrażowego, to bezpieczniejszym jest wybór sądu arbitrażowego ad hoc, tj. sądu (czy raczej zespołu orzekającego złożonego najczęściej z trzech arbitrów) powoływanego jedynie w celu rozpoznania danego sporu i nie opartego w strukturach żadnej stale funkcjonującej jednostki administracyjnej.

Po drugie, bezpiecznym jest zwrócenie się do wybranego zespołu orzekającego (sądu arbitrażowego ad hoc) o zdefiniowanie i przyjęcie konkretnych reguł postępowania, które będą miały zastosowanie we wszczynanym sporze. Rozwiązanie takie stwarza co prawda nieco niepewności (bo — odmiennie aniżeli w przypadku stałych sądów arbitrażowych — nie wiemy z góry, jakie dokładnie zasady będą decydowały), ale ograniczamy dzięki temu ryzyko następczego uchylenia wydanego wyroku arbitrażowego przez sąd powszechny.

Równie ważne jak zastosowanie powyższych zasad jest wyjątkowo uważne i „poprawne” prowadzenie postępowania arbitrażowego. Jedynie wówczas podmiot wszczynający postępowanie będzie mógł realnie liczyć na utrzymanie się wydanego na jego korzyść orzeczenia w toku jego kontroli przez sąd powszechny (czy to w ramach postępowania o uznanie wyroku sądu arbitrażowego, czy też postępowania ze skargi o jego uchylenie).

DR MARCIN ASŁANOWICZ

Baker & McKenzie

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DR MARCIN ASŁANOWICZ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu