Obywatel Niemiec twierdzi, że w 2012 r. kupił w biurze maklerskim IDMSA obligacje korporacyjne. Transakcję przeprowadził jako podatkowy nierezydent, co poświadczył dokumentem z niemieckiego urzędu finansowego. Oznacza to, że zamiast 19 proc. podatku, z odsetek powinno być mu potrącane tylko 5 proc. Inwestor twierdzi, że IDMSA traktował go w ten sposób, ale tylko do wypłaty odsetek z obligacji Cash Flow w listopadzie 2012 r., kiedy to miał być mu potrącony podatek wysokości 19 proc. Przedstawiciele IDMSA mieli mu przy tym sugerować, że aby obejmowała go stawka 5 proc., powinien przedstawiać certyfikat nierezydencji w terminie wypłaty każdej transzy odsetek. Tę wersję potwierdził nam Grzegorz Leszczyński, prezes IDMSA, który powołał się na interpretację Izby Skarbowej w Warszawie z listopada 2012 r.
— Wymaganie ode mnie każdorazowo nowego certyfikatu wystawionego w dacie płatności odsetek jest rzeczą absurdalną i fizycznie niemożliwą, bowiem każdy certyfikat musi być przetłumaczony przez przysięgłego tłumacza i potwierdzony notarialnie. Posiadając obligacje czterech firm, których odsetki wypłacane są kwartalnie w różnych terminach, musiałbym dostarczyć w ciągu roku 16 certyfikatów — podkreśla inwestor, pragnący zachować anonimowość.
Po interwencjach nadpłatę podatku od obligacji Cash Flow miał odzyskać w styczniu 2013 r.
Oblicza kompromisu
Podatek według stawki 19 proc. miał być mu jednak potrącony również w 2013 r., m.in. z papierów Jupiter NFI. Te ostatnie zapadały 12 stycznia 2013 r., a inwestor twierdzi, że dwa dni wcześniej dostarczył certyfikat nierezydencji wydany zaledwie 9 stycznia 2013 r. Pod koniec lutego miał odzyskać nadpłaty z 2013 r. Karolina Stawowska, doradca podatkowy i partner w kancelarii Wierzbowski Eversheds, twierdzi, że kwestia uznawania certyfikatów nierezydencji nie jest precyzyjnie uregulowana. A ma to znaczenie również przy wypłacie dywidend czy opodatkowaniu samych transakcji giełdowych.
— Nie ma przepisu, który stwierdza wprost, że certyfikat należy przedstawić 1,2 czy 30 razy w roku. W praktyce, władze skarbowe akceptują dostarczanie certyfikatu raz w roku — mówi Karolina Stawowska. Zwraca przy tym uwagę, że instytucje finansowe są bardziej restrykcyjne.
— Miałam przypadek, że kompromis osiągnięty z domem maklerskim polegał na przedstawieniu certyfikatu nierezydencji w terminie pierwszej wypłaty i certyfikatu poświadczającego, że przez rok ten status się nie zmienił, na koniec roku. Takie praktyki stosują też fundusze inwestycyjne zamknięte. Czasami instytucje finansowe żądają przy tym podpisania zobowiązania, że w przypadku niepoinformowania ich na czas o wygaśnięciu statusu nierezydenta będą miały prawo potrącić sobie niedopłatę podatków z przyszłych odseteklub dywidend — tłumaczy Karolina Stawowska. Grzegorz Leszczyński zapewnia, że IDMSA jest w stałym kontakcie ze swoim klientem i zbliża się do wypracowania rozwiązania tego problemu nie tylko w tym pojedynczym przypadku, ale też systemowo.
— Toczą się prace mające na celu przygotowanie nowej procedury, która wpisze się w ramy nakreślone przez przepisy prawa i jednocześnie wyjdzie naprzeciw oczekiwaniom naszych klientów — zapewnia Grzegorz Leszczyński.
Na własną rękę
Jeśli z domem maklerskim nie da się porozumieć i mimo dostarczenia mu certyfikatu nierezydenta stosuje niekorzystną stawkę podatkową, Karolina Stawowska radzi wystąpić bezpośrednio do urzędu skarbowego. W przypadku zwrotu podatku od nierezydentów, właściwy jest urząd skarbowy według siedziby płatnika podatku. Przy czym właściwość urzędów do obsługi rozliczeń z nierezydentami jest inna niż zwykła dla tych samych płatników. W przypadku IDMSA zajmuje się tym Urząd Skarbowy Kraków-Śródmieście. Na zwrot nadpłaconego podatku trzeba jednak poczekać, a z tym bywa różnie.
— Prowadzę postępowanie, które trwa już półtora roku, ale mam też przypadek, który został załatwiony w trzy miesiące. Wiele zależy od stopnia skomplikowania sprawy. Wydaje się, że w przypadku samych płatności odsetek od obligacji czy dywidend spółek giełdowych sprawa powinna się zakończyć w trzy miesiące — podsumowuje Karolina Stawowska.