Za dwa tygodnie akcjonariusze dewelopera zdecydują o emisji do 2 mln akcji.
— Niska wycena zachęca do zakupów. Emisja zostanie skierowana do wybranych dotychczasowych i nowych inwestorów. Można kwestionować, czy takie rozwodnienie ma sens przy niskiej wycenie, jednak przy dzisiejszych trudnościach z uplasowaniem obligacji oraz naszej napiętej sytuacji płynnościowej każde kilka milionów złotych może pomóc w obsłudze zadłużenia — mówi Andrzej Szornak, wiceprezes Ganta. Spółka od ponad roku prowadzi skup akcji własnych w celu umorzenia.
Pierwsze transakcje były zawierane po ok. 8 zł Inwestorzy obejmą nowe akcje po cenie nie niższej od 3 zł, jednak zapewne niewiele wyższej. Wczoraj, po ogłoszeniu wyników, kurs Ganta zatrzymał się na 2,90 zł. Z drugiej strony, deweloper na co dzień walczy o utrzymanie płynności. Spółka Budus, której ponad 32 proc. akcji należy do Ganta, w swoim raporcie pokazała 15 mln zł przeterminowanych należności od Ganta. Teraz zadłużenie jest mniejsze, a obydwa podmioty mają porozumienie w sprawie spłaty. Ofertę objęcia nowych akcji otrzymał Adam Zaremba- -Śmietański, prezes krakowskiego dewelopera Geo, Mieszkanie i Dom.
— Rozważam zagłosowanie przeciwko tej uchwale. Wyemitowane akcje będą stanowiły 10 proc. kapitału. Do spółkitrafi natomiast nieco ponad 6 mln zł, przy jej wartości księgowej z ponad 600 mln zł. To kwota nieadekwatna. Ponadto uważam, że nie powinno się rozwadniać kapitału, kiedy trwają rozmowy o fuzji — mówi Adam Zaremba- Śmietański, który kontroluje nieco ponad 5 proc. akcji Ganta. Geo i Gant właśnie wymieniły się dokumentami dotyczącymi posiadanych nieruchomości, co jest pierwszym etapem wzajemnego badania przed ewentualnym połączeniem.
— Myślę, że przy pomyślnym przebiegu badań do końca marca powinny się zakończyć nasze ustalenia — mówi Adam Zaremba-Śmietański. Gant w pierwszych trzech kwartałach roku zanotował 311,3 mln zł przychodów, 1,45 mln zł straty brutto ze sprzedaży i 19,8 mln zł straty netto. Takie wyniki spowodowane są tym, że w trzecim kwartale spółka nie oddała do użytku żadnej inwestycji (to pozwoliłoby włączyć ich sprzedaż do rachunku zysków i strat). Podobnie będzie w czwartym kwartale.
— Ważne, że mamy dodatnie przepływy pieniężne i zdolność do spłacania zadłużenia. Nasze szacunki na przyszły rok mówią o tym, że różnica wysokości zapadalnych kredytów i gotówki, która do spółki wpłynie, da nam 100-130 mln zł, które przeznaczymy na spłatę obligacji — mówi Andrzej Szornak.
343 mln zł Tyle wynoszą krótkoterminowe zobowiązania Ganta z tytułu kredytów i wyemitowanych obligacji.