Niespodzianka w PGE i Enei

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2013-11-14 00:00

PGE pochwaliła się wynikiem na wytwarzaniu, a Enea — poprawą efektywności. Obie rozglądają się za inwestycjami.

Sezon wyników w branży energetycznej otworzyły w dobrym stylu PGE i Enea. Obie pozytywnie zaskoczyły rynek i w przypadku obu z nich kurs giełdowy zareagował wzrostem.

Niespodziewane zyski

PGE, czyli największa w Polsce firma energetyczna, zaskoczyła przede wszystkim na poziomie zysku netto (przypadającego na akcjonariuszy jednostki dominującej), który wyniósł w trzecim kwartale 1,253 mld zł, czyli o 17 proc. więcej, niż oczekiwali analitycy. Niespodziewanie wysoki okazał się zysk po prostu na produkowaniu energii.

— Wolumen wytwarzania był bardzo wysoki — w ujęciu rocznym wzrósł o 6 proc., czyli powyżej moich oczekiwań. To wzrost zarówno w węglu brunatnym, jak i kamiennym. W tym drugim przypadku wzrost był spowodowany niższymi kosztami paliw — zauważa Leszek Iwaszko, analityk Societe Generale. Przedstawiciele spółki wyjaśnili w trakcie konferencji, że „jeśli spread jest pozytywny, to produkujemy”. Zyskiem netto zaskoczyła też rynek poznańska Enea. Zarobiła w trzecim kwartale na czysto 215,1 mln zł, podczas gdy rynkowy konsensus zakładał 178,2 mln zł.

— Udało nam się poprawić efektywność biznesu, stąd wzrost zysków — komentuje Dalida Gepfert, wiceprezes Enei.

Zielone przejęcia

Enea, czyli trzecia pod względem wielkości państwowa grupa energetyczna, ogłosiła niedawno strategię rozwoju. Do 2020 r. chce wydać ok. 20 mld zł na inwestycje. Pomyśli o przejęciach, ale na pewno nie w zielone źródła. Przynajmniej dopóki nie będą znane regulacje dotyczące odnawialnych źródeł energii.

— Będziemy szukać okazji. Na pewno nie planujemy akwizycji poza granicami Polski — mówi Krzysztof Zamasz, prezes Enei. Oporów przed inwestowaniem w zielone nie ma natomiast PGE. Zapowiedziała wczoraj, że jest zainteresowana wzięciem udziału w spodziewanej za chwilę ofercie publicznej Energi, najbardziej „zielonej” z państwowych grup energetycznych.

— Myślimy o tym bardzo poważnie — przyznał Krzysztof Kilian, prezes PGE. PGE już się kiedyś starało o przejęcie Energi. W 2010 r. oferowało za nią 7,5 mld zł, lecz transakcję zablokował Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Jak widać, zdania energetyczny gigant nie zmienił. Nic dziwnego — PGE jest silne w wytwarzaniu, a Energa stoi przede wszystkim na dystrybucji energii.

— Ponad 20 TWh [wobec rocznej produkcji na poziomie ok. 57 TWh — red.] musimy umiejscowić na rynku, poza naszymi klientami — przypomina Krzysztof Kilian.