„Niet” dla Acronu

Kamil Koprowicz
opublikowano: 17-05-2012, 00:00

Wezwaniem na Tarnów gigant chce przełamać mentalny opór wobec sprzedaży spółek Rosjanom. Ale płaci za mało

Potwierdziły się informacje „Pulsu Biznesu” o tym, że Acron Group jest zainteresowany prywatyzacją polskiej chemii. Wczoraj rosyjski gigant ogłosił wezwanie na 66 proc. akcji, płacąc 36 zł za papier, o 12 proc. więcej niż na wtorkowym zamknięciu i o 18 proc. więcej niż średni kurs z sześciu miesięcy.

Jeżeli wezwanie zakończy się sukcesem, Azoty Tarnów będą pierwszą polską spółką, która zostanie przejęta przez rosyjskiego inwestora. Kilka wcześniejszych prób nie doszło do skutku (patrz ramka), głównie ze względu na opór polityków do sprzedaży państwowych spółek Rosjanom.

Zdecyduje cena…

Wiesław Rozłucki, były prezes GPW, przyznaje, że negocjacje między Polakami a Rosjanami bywają napięte.

— W różnych sytuacjach, kiedy Polacy negocjują z Rosjanami, często podnosi się efekt wzajemności, tzn. czy podobna oferta inwestora znad Wisły byłaby zaakceptowana za wschodnią granicą — mówi Wiesław Rozłucki, były prezes GPW. Jego zdaniem, bariery w negocjacjach, wynikające z czynników historycznych, powoli odchodzą do lamusa.

— Niechęć do Rosjan z czasem będzie zanikać, wraz z procesem integracji tego kraju z Europą. Myślę, że poza czynnikami psychologicznymi główną rolę w prywatyzacji będzie odgrywała wartość fundamentalna Tarnowa i cena — dodaje Wiesław Rozłucki.

Do polityki w prywatyzacji z rezerwą podchodzi też szef sejmowej komisji skarbu.

— Pewne obawy względem Rosjan mogłyby istnieć, gdyby z analizy wynikały konkretne zagrożenia z przejęcia. Ja nic nie wiem na ten temat — mówi Tadeusz Aziewicz, poseł PO. Były minister skarbu Aleksander Grad twierdzi, że cena, jaką zaoferował Acron, jest zbyt niska. Jego zdaniem Polska nie powinna tracić kontroli nad sektorem chemicznym.

— Mamy ambitne plany dotyczące wydobycia gazu łupkowego, a sektor chemiczny jest głównym konsumentem tego surowca. Dlatego uważam, że centra decyzyjne po prywatyzacji powinny pozostać w Polsce, abstrahując od źródła pochodzenia kapitału — mówi Aleksander Grad.

…na razie jest za niska

Po ogłoszeniu wezwania kurs Azotów poszybował o 13 proc. Rozpoczęła się dyskusja nad ceną i wartością spółki. Skarb, który kontroluje 32 proc. akcji, chłodno ocenia ofertę.

— Będziemy analizować ofertę Rosjan, ale na pierwszy rzut oka cena nie oddaje w pełni potencjału Azotów Tarnów. To jedna z najlepszych firm chemicznych w kraju — mówi Rafał Baniak, wiceminister skarbu odpowiedzialny m.in. za sektor chemiczny. Mniej dyplomatyczne są fundusze.

— Azoty to najlepsza spółka chemiczna w Polsce, z ogromnym potencjałem i zmotywowanym zarządem. Z tego względu uważamy cenę zaproponowaną przez Acron za wyjątkowo niesatysfakcjonującą — mówi Paweł Klimkowski, członek zarządu Aviva PTE, która ma 8,4 proc. akcji. — Cena zaproponowana w wezwaniu nie jest z naszego punktu widzenia atrakcyjna — wtóruje Paweł Wróbel, rzecznik grupy Generali, której OFE ma 5 proc. akcji.

— Cena z wezwania nie odzwierciedla naszych oczekiwań, niemniej jesteśmy zadowoleni zainteresowaniem spółką z naszego portfela — mówi Michał Witkowski, rzecznik PZU, które kontroluje 5,4 proc. akcji.

Twarde negocjacje

To jasno sugeruje, że Rosjanie o zakupie Tarnowa po 36 zł za akcję mogą zapomnieć. Do podnoszenia ceny się nie kwapią. — Wyższa cena byłaby nieuzasadniona, biorąc pod uwagę przepływy pieniężne firmy, jej wyniki, wycenę na giełdzie i perspektywy — mówi Vladimir Kantor, wiceprezes Grupy Acron.

Dodatkowo władze Acronu wykluczyły przejęcie innych spółek z branży. — Na razie nie jesteśmy zainteresowani innymi spółkami chemicznymi z GPW, chcemy się skupić na przejęciu Azotów Tarnów, bo tu widzimy największe efekty synergii — deklaruje Vladimir Kantor. Taka postawa nie dziwi analityków.

— Z punktu widzenia Acronu akwizycja ma duży sens, dałaby spółce dodatkowy rynek zbytu surowców. Wyczucie Rosjan jest doskonałe ze względu na słabsze nastroje na rynkach. Moim zdaniem Azoty Tarnów są warte więcej niż 40 zł za akcję. Rynek wie o słabszych wynikach w kolejnych kwartałach — mówi Łukasz Prokopiuk, analityk DM IDMSA.

Rosjanie na zakupach

Nie powiodła się dotychczas żadna z prób zainstalowania się rosyjskich inwestorów w strategicznych sektorach polskiej gospodarki, jeśli nie liczyć Huty Częstochowa, którą Rosjanie kontrolują pośrednio po przejęciu w 2010 r. jej ukraińskiego właściciela ISD.

Jedną z pierwszych takich prób były przymiarki energetycznego giganta RAO JES do udziału w prywatyzacji (w 2004 r.) Zespołu Elektrowni PAK, który Elektrim dzieli ze skarbem państwa. W ubiegłym roku Rosjanie tłumnie przybyli po gdańską grupę Lotos – z Rosji pochodziło aż siedmiu z dziewięciu zainteresowanych rafinerią inwestorów, m.in. Łukoil, Gazprom Nieft i Rosnieft.

Odeszli z kwitkiem. Przez kilkanaście miesięcy mówiło się też o polskich planach, Sbierbanku, m.in. w kontekście Kredyt Banku, Aliora i Banku Millennium, na które jednak rosyjski potentat ostatecznie nie złożył oferty.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Koprowicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu