Nieustannie się uczę

Dorota Czerwińska
opublikowano: 02-02-2007, 00:00

To, czego się przez lata nauczyłam, to mój kapitał. Nie chciałabym już zmieniać zawodu, branży.

Sylwetka Agnieszka Romańczuk: rytm pracy

To, czego się przez lata nauczyłam, to mój kapitał. Nie chciałabym już zmieniać zawodu, branży.

Jestem dyrektorem personalnym regionu Europy Środkowo-Wschodniej w Avonie — kreuję i odpowiadam za strategię personalną w 20 krajach. Wcześniej na podobnym stanowisku w Xeroksie odpowiadałam za mniejszy region.

W Avonie to nowe stanowisko. Chciałabym, żeby pracownicy mieli poczucie, że to najlepsze miejsce do pracy. Gdy człowiek czuje, że się realizuje, szanuje szefa, to znaczy, że pracuje w miejscu szczególnym. Jestem pod wrażeniem produktów tej firmy i sposobów ich sprzedawania. To bardzo bliskie kobiecie — mam satysfakcję z pracy w firmie, która służy człowiekowi, by był piękny i zdrowy.

Cenię kobiety

Wcześniej przez rok w Avonie w Nowym Jorku odpowiadałam jako dyrektor ds. rekrutacji za nabór na najwyższe stanowiska. Pierwszy raz pełniła tę funkcję osoba spoza Stanów. Nie miałam kompleksów, choć łatwo nie było. Nie znałam rynku pracy, head- -hunterów, tajników amerykańskiego prawa pracy i ubezpieczeń społecznych.

Najbardziej zaskoczył mnie styl pracy i jakość kontaktów z head-hunterami. Są bardzo profesjonalni i aktywni. Kilka razy dziennie dzwonili i informowali, na jakim są etapie pozyskiwania danej osoby. Nawet na urlopie działali.

Przed wyjazdem do Nowego Jorku prawie przez rok spędzałam połowę czasu we Włoszech. Odpowiadałam wtedy, oprócz regionu środkowej i wschodniej Europy, za HR Avonu we Włoszech, Francji i w Niemczech.

Najtrudniejsze jest zarządzanie różnorodnością kulturową. W każdym kraju ludzie mają inną mentalność i przyzwyczajenia. Za to wszędzie działy personalne są sfeminizowane. Od lat pracuję głównie z kobietami. Bardzo je cenię, przede wszystkim za odpowiedzialność, samodyscyplinę, solidność i ukierunkowanie na ludzi. To typowe cechy żeńskiego stylu zarządzania.

Miałam być tłumaczem

Ukończyłam lingwistykę stosowaną na UW i marzyłam o pracy tłumacza. Na studiach jeździłam po Polsce na konferencje i seminaria. Pamiętam emocje, gdy tłumaczyłam Tadeusza Mazowieckiego czy Hannę Gronkiewicz-Waltz. To było interesujące, choć stresujące zajęcie, ale lubię taki rodzaj emocji.

Po studiach nie znalazłam pracy w wyuczonym zawodzie. Zostałam asystentem działu personalnego w firmie Digital. Wtedy to była nowa dziedzina. Miałam budować dział personalny. Przez pół roku w centrali w Genewie uczono mnie, jak zarządzać kadrami. Tak 15 lat temu zaczęła się moja przygoda z zarządzaniem zasobami ludzkimi. Dzisiaj adepci HR od razu wybierają specjalizację, np. szkolenia czy systemy wynagrodzeń. Wtedy robiło się wszystko, dzięki czemu mogłam poznać całą sferę działalności HR.

Kolejna firma, w której pracowałam, to Danone. Po raz pierwszy miałam do czynienia z zarządzaniem produkcją, ze związkami zawodowymi. I z problemami, jak usprawnić produkcję, zwiększyć efektywność, co wymagało poznania procesów technologicznych. Był opór związków, negocjacje. To była dobra lekcja, którą powinien odrobić każdy HR-owiec.

Jestem mamą

Wiele razy byłam świadkiem wypalenia zawodowego. Swoim czasem trzeba umieć zarządzać. Przez lata nauczyłam się wyznaczać osobisty rytm pracy. Co pięć miesięcy muszę odpoczywać przez tydzień lub dwa.

Mam dwoje dzieci w wieku 19 i 11 lat. Trudno godzić rolę mamy i menedżera. Dlatego w domu stawiam na dobrą organizację. Pomaga mi w tym mąż, mama i związana z nami od 10 lat pani Basia, która jest jak członek rodziny.

Najgorzej jest, gdy dzieci chorują. Bywało, dzwoniła do mnie za granicę opiekunka z pytaniem, co ma robić, bo dziecko ma 40 stopni gorączki. Nie mogłam wszystkiego rzucić i wrócić do domu. Musiałam jakoś opanować sytuację: telefon do lekarza, do męża lub babci, umówienie wizyty, zorganizowanie opieki. Wracałam do obowiązków, musiałam skupić się na pracy, zachować profesjonalną postawę, ale myśli krążyły wokół chorego dziecka. Pamiętam wszystkie takie sytuacje i wspominam jak koszmar.

Norma: 12 godzin

Budowałam swą wiedzę nie tylko na doświadczeniu. Skończyłam studia podyplomowe z zarządzania na Uniwersytecie Warszawskim i zrobiłam doktorat z tej dziedziny na Uniwersytecie Northern Washington. Ciągle się uczę i ciężko pracuję. Norma to 12 godzin na dobę. Przynajmniej raz w tygodniu wyjeżdżam do oddziału w podległym mi kraju. 85 proc. czasu pracy spędzam poza Polską.

Potocznie uważa się, że dział personalny to łącznik między kadrą zarządzającą a pracownikami. Nic bardziej mylnego. Nasza rola to dostarczenie szefom działów narzędzi, by wiedzieli, jak prowadzić każdego pracownika i cały zespół w sposób doskonały.

Podróże i muzyka

Agnieszka Romańczuk to globtroter — podróżuje służbowo i podczas wakacji. Uwielbia wyjazdy w najdalsze zakątki świata. — Dla zwiedzenia Malediwów, Hongkongu, Wenezueli czy Meksyku warto ciężko pracować — mówi. Lubi spontaniczne wyprawy, a nie zaplanowane wycieczki w tłumie turystów. Skończyła średnią szkołę muzyczną — grała na wiolonczeli i pianinie. Ma sentyment do muzyki poważnej i opery.

Dorota Czerwińska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Czerwińska

Polecane