Na rynek spożywczy Robert Niewiadomski, były prezes Agros-Novy (sprzedanej w 2010 r. IK Investment, za — jak spekulowano — nawet 1 mld zł), powrócił w zeszłym roku. Założone przez niego Farmio wywołało poruszenie na rynku jaj, wprowadzając jaja od kur karmionych paszą wolną od
![NOWE ROZDANIE: Rodzina Niewiadomskich sprzedała cztery lata temu spożywczą grupę Agros-Nova z takimi markami, jak Łowicz, Kotlin, Fortuna, Tarczyn i DrWitt. Robert Niewiadomski, jej były prezes (na zdjęciu), zainwestował w zeszłym roku w spożywczy biznes bez GMO, a Tomasz Niewiadomski, jego brat, kupił tygodnik „Przekrój”. [FOT. ARC] NOWE ROZDANIE: Rodzina Niewiadomskich sprzedała cztery lata temu spożywczą grupę Agros-Nova z takimi markami, jak Łowicz, Kotlin, Fortuna, Tarczyn i DrWitt. Robert Niewiadomski, jej były prezes (na zdjęciu), zainwestował w zeszłym roku w spożywczy biznes bez GMO, a Tomasz Niewiadomski, jego brat, kupił tygodnik „Przekrój”. [FOT. ARC]](http://images.pb.pl/filtered/228e0966-9c93-4167-a7d8-fad937c882c4/31ba4184-39a8-5369-b868-e579bcd3d820_w_830.jpg)
GMO i decydując się na ogólnopolską kampanię reklamową w telewizji — pierwszą w historii sektora. Teraz wkracza na rynek mięsa drobiowego i na tym się nie skończy.
Testy trwają
— Nasz biznesplan od początku zakładał stworzenie rodziny produktów Farmio — oparty na tym samym koncepcie — bez GMO i bez antybiotyków. Zaczęliśmy od jaj, więc stosunkowo łatwo nam dołożyć do tego mięso drobiowe, bo charakterystykę chowu i karmienia kur już znamy — mówi Artur Węgłowski, dyrektor zarządzający Farmio.
Od połowy maja spółka testowo sprzedaje drób w sieci Stokrotka, a od czerwca w Tesco. To 290 punktów sprzedaży.
— Pierwsze tygodnie wyglądają obiecująco. Konsument dostrzega nasz produkt, kupuje i ponawia zakupy. Musimy dopracować jeszcze wiele kwestii — logistykę, bo tu termin przydatności do spożycia to tydzień, w przypadku jaj — 28 dni, ale też komunikację z konsumentem na terenie sklepu — uważa Artur Węgłowski.
Nie należy jednak spodziewać się telewizyjnego uderzenia.
— Z jajami od razu ruszyliśmy z ogólnopolską kampanią reklamową w telewizji, teraz korzystamy z rozpoznawalności marki, którą wypracowaliśmy właśnie w nich. Z naszych badań wynika, że 19 proc. konsumentów spontanicznie rozpoznaje markę Farmio i wie, jakich produktów dotyczy. W przypadku innych producentów jaj ta rozpoznawalność nie przekracza 1-2 proc. — twierdzi dyrektor zarządzający Farmio.
Wybór dla konsumentów
Jego zdaniem, w Polsce jest wystarczająco dużo konsumentów, którzy chcą zapłacić nieco więcej za warunki chowu zwierząt, które oferuje Farmio. Piętnaście lat temu za kurczaka m.in. bez paszy GMO wziął się Drosed. Przyznał, że całkiem niedawno przestał do tej produkcji dokładać.
— Sam koncept na produkt Kurczak Zagrodowy jest inny niż w przypadku Farmio — karmienie naszego kurczaka paszą bez GMO jest tylko jednym z elementów. Przede wszystkim jest to inna linia genetyczna, która żyje i rośnie dłużej. Dzięki temu do swojej wagi dochodzi w 56 dni, a nie w 40, jak w większości kurczaków dostępnych na rynku. Nasz przebywa w kurnikach z oknami i o mniejszym zagęszczeniuoraz ma dostęp do wybiegu. Właśnie te warunki hodowli go wyróżniają i dlatego też jego mięso smakuje inaczej. Są w Polsce konsumenci, którzy chcą płacić za mięso wyższej jakości, więc oferujemy taki produkt — mówi Jacek Lewicki, prezes Drosedu.
Farmio jest przekonane, że stosunkowo szybko zacznie zarabiać na kurczakowym biznesie. — Doświadczenia zbieraliśmy w Holandii, gdzie rząd finansował chów bezantybiotykowy. Nie uczymy się więc od zera, bo mamy know-how. Ponadto utrzymujemy się już z jaj, więc część kosztów stałych jest już pokrywana przez tę część firmy — mówi Artur Węgłowski. W zeszłym roku przychody Farmio ze sprzedaży jaj sięgnęły 15 mln zł. W tym ma to być 60 mln zł. Spółka nie ma własnych ferm, przy produkcji jaj i drobiu współpracuje z kilkunastoma rolnikami. — Mimo dużej konkurencji miejsce dla kolejnych producentów mięsa drobiowego i jego przetworów się znajdzie. Zwłaszcza takich, którzy rozszerzą i zdywersyfikują ofertę produktową — uważa Łukasz Dominiak, dyrektor z Krajowej Rady Drobiarstwa (KRD).
Ważne jest to, aby nowo wprowadzanym produktom przypisać rzeczywiste wartości.
— Należy zwracać uwagę, aby w komunikacji marketingowej skierowanej do konsumentów producenci nie przypisywali swoim wyrobom cech rzekomo wyróżniających je na tle rynku, jak np. brak GMO czy antybiotyków. Takie właściwości odnoszą się bowiem do podstawowych zasad i warunków m.in. z zakresu jakości i bezpieczeństwa żywności, do których spełnienia zgodnie z prawem polskim i unijnym obowiązany jest każdy podmiot wprowadzający mięso i przetwory drobiowe na rynek — komentuje Łukasz Dominiak.
— Zgodnie z prawem nie można podawać brojlerom antybiotyku dwa tygodnie przed ubojem. My nie podajemy ich w ogóle. Jeśli stado zachoruje i jest leczone, to po prostu nie firmujemy tego marką Farmio. Nie mówimy, że leczone kurczaki są złe, a mięso naszych ma inny smak. Po prostu gwarantujemy, że przez cały okres chowu nie stosujemy antybiotyków i w ten sposób dajemy konsumentom wybór — mówi Artur Węgłowski.
Jaja, bez względu na to, czy znoszące je kury były karmione paszą z GMO czy bez GMO, są wolne od modyfikacji genetycznych (w świetle obecnych badań naukowych). Gdy Farmio wolne od GMO zadebiutowało w zeszłym roku z jajami, branża zarzuciła mu straszenie konsumentów i nieuczciwe porównania. Spółka tłumaczyła się, że konsument ma prawo wiedzieć, jak produkt został wytworzony, bo to może wpływać na decyzję o zakupie, zaś nie dzieli przez to jaj na lepsze i gorsze. W tym roku jaja Farmio zyskały nowy element komunikacji — poza brakiem GMO spółka mówi o braku antybiotyków. Tym samym ma się wyróżniać też kurczak — właśnie testowo sprzedawany w pierwszych sklepach.
W zeszłym roku, jak podaje Krajowa Rada Drobiarstwa (KRD), w Polsce wyprodukowano 1,849 mln ton drobiu. To o 13,4 proc. więcej niż rok wcześniej, a produkcja cały czas rośnie. Krajowy rynek jest już jednak dość nasycony — statystyczny Polak konsumuje średnio 27-28 kg rocznie przy średniej unijnej 23-24 kg. Kluczowe dla branży staje się więc znalezienie nowych rynków zagranicznych. Obecnie z Polski wyjeżdża jedna trzecia produkcji. Ważnym impulsem do dalszego rozwoju sektora byłoby, zdaniem KRD, przywrócenie w Polsce możliwości prowadzenia uboju rytualnego (zakazanego od 2013 r.) — za bardzo perspektywiczne bowiem uznawane są rynki muzułmańskie.