Niewykorzystana szansa

  • Przemysław Kwiecień
opublikowano: 12-06-2012, 00:00

KOMENTARZ

Hiszpania jest już czwartym krajem, który „nie potrzebował pomocy”, ale ją dostał, oczywiście na własną prośbę. Pomoc, oficjalnie dla sektora bankowego, odsuwa groźbę poważnego kryzysu bankowego w najbliższym czasie. Jej forma oznacza jednak jednocześnie niewykorzystaną szansę wyciągnięcia lekcji z popełnionych błędów i zastosowania odważniejszych rozwiązań, które wszystkim mogłyby wyjść na dobre.

Po pierwsze, dlaczego coś, co nie zadziałało trzykrotnie, miałoby zadziałać za czwartym razem — to pytanie same ciśnie się na usta. Kraje strefy euro (włączając w to Hiszpanię!) ratowały po kolei Grecję, Irlandię i Portugalię i za każdym razem miał być to przełom w kryzysie zadłużenia, który od ponad dwóch lat trapi Europę. Tymczasem we wszystkich tych przypadkach oznaczało to jedynie odsunięcie od siebie problemów, które za jakiś czas wracały z większą intensywnością. Powód jest zasadniczo prosty — kryzys jest wywołany uzasadnionymi obawami o wypłacalność, zaś programy ratunkowe miały charakter płynnościowy (poza ostatnim zakładającym redukcję greckiego długu). Programy ratunkowe miały zakończyć się na PIG, czyli trzech wspomnianych krajach. Uznano bowiem, że Hiszpania czy Włochy to zbyt duże kraje, aby można było je wyłączyć z rynku. Chcąc uniknąć takiego scenariusza, Europa stara się wmówić rynkom, że pomaga bankom, a nie hiszpańskiemu rządowi. Nie dajmy się jednak zwieść.

Gdyby Europa (czytaj Niemcy) rzeczywiście chciała(y) pomóc bankom, a przy okazji poczynić krok naprzód w kierunku rozwiązania kryzysu, można byłoby bezpośrednio dokapitalizować banki. Szczególnie, że mamy przecież przykład sprzed trzech lat, kiedy dopiero dokapitalizowanie banków (wtedy głównie amerykańskich i brytyjskich) pomogło uspokoić obawy rynku. Obecnie mamy układ, w którym teoretycznie sytuacja hiszpańskich banków poprawi się, ale kosztem sytuacji budżetu Hiszpanii. Fundusze ratunkowe zostaną bowiem Hiszpanom pożyczone, co oznacza, że całe ryzyko pozostaje na Płw. Iberyjskim. Hiszpanie mogą go nie udźwignąć, Niemcy mogłyby… dodatkowo na tym zarabiając, co pokazały niektóre transakcje amerykańskiego rządu. Nie wykorzystując tej szansy, Niemcy nie tylko ryzykują eskalacją kryzysu, ale także sami stawiają się pod presją oczekiwań na euro obligacje, gdzie ponoszą tylko koszty bez żadnych potencjalnych korzyści.

Gdyby Europa (czytaj Niemcy) rzeczywiście chciała(y) pomóc bankom, a przy okazji poczynić krok naprzód w kierunku rozwiązania kryzysu można byłoby bezpośrednio dokapitalizować banki. Szczególnie, że mamy przecież przykład sprzed trzech lat, kiedy dopiero dokapitalizowanie banków (wtedy głównie amerykańskich i brytyjskich) pomogło uspokoić obawy rynku.

PRZEMYSŁAW KWIECIEŃ

główny ekonomista X-Trade Brokers DM

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PRZEMYSŁAW KWIECIEŃ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu