Niezależny czy podległy

MICH, PAP
opublikowano: 2012-08-22 00:00

Producenci żywności chcą przejrzystego urzędu kontroli żywności, niezależnego od ministra rolnictwa.

Nie cichną spory wokół stworzenia jednego urzędu, który miałby kontrolować żywność. Jego powstania domagają się producenci. Połączenia inspekcji żywnościowych w jedną chce także resort rolnictwa. Tylko pozornie myślą o tym samym.

Stanisław Kalemba, minister rolnictwa, też chce połączyć inspekcje nadzorowane przez jego resort: Inspekcję Weterynaryjną, Państwową Inspekcję Ochrony Roślin i Nasiennictwa, Inspekcję Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych i część podległej resortowi zdrowia Inspekcji Sanitarnej. Po konsolidacjipodlegałyby właśnie jemu.

— Jest to ważne dla podniesienia jakości i bezpieczeństwa żywności od pola do stołu, tym bardziej że spora część produktów jest eksportowana — mówi Stanisław Kalemba, który wysłał już w tej sprawie pismo do Ministerstwa Zdrowia. Sprzeciw wobec tego pomysłu i apel do premiera zapowiadają producenci żywności.

— Jeśli w jednym resorcie będzie zarówno odpowiedzialność za wspieranie produkcji żywności, jak i jej kontrola, to pojawia się poważne ryzyko braku wiarygodności — twierdzi Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności (PFPŻ). Jego zdaniem, producenci chcą jednego urzędu, ale niezależnego od wpływów.

— Potrzebujemy żywnościowej NIK, która efektywnie będzieegzekwowała przestrzeganie prawa i eliminowała z rynku tych, którzy fałszują lub wręcz nielegalnie produkują żywność. W Polsce zmagamy się z dużym problem szarej strefy. W branży mięsnej czy piekarniczej stanowi ona nawet do 30 proc. — dodaje szef PFPŻ. Zdaniem Stanisława Kalemby, założenia do projektu ustawy powinny powstać jeszcze w tym roku. Producenci kwestionują również tak krótki termin.

— Przy takiej liczbie przepisów dotyczących kontroli żywności nie da się stworzyć podstawy prawnej funkcjonowania takiego urzędu do końca 2012 r. Nie można działać w pośpiechu. Każdy błąd może mieć fatalne skutki dla naszej gospodarki żywnościowej i konsumentów — uważa Andrzej Gantner.