Nigdy nie jest dobrze

Zespół redakcyjny
10-10-2003, 00:00

Słabszy złoty to dla eksporterów wyższe dochody, a dla importerów — straty. Tracą wszyscy, gdy mają kredyty w euro.

Tomasz Kucharczyk dyrektor finansowy Paged Meble

Generalnie wzrost kursu euro jest dla nas jako eksporterów pozytywny. Jednakże takie odwrócenie trendu euro do dolara, jakie obserwujemy ostatnio, niezbyt nam sprzyja. Producenci z Dalekiego Wschodu stają się wtedy dużo bardziej konkurencyjni. Największy problem w takich przypadkach stanowi jednak budżet na kolejny rok. Ustalenie cen i upustów, które są w miarę sztywne, staje się kłopotliwe. Także plany inwestycyjne mogą okazać się problematyczne, ponieważ technologia jest u nas importowana. Dlatego lepiej byłoby, gdybyśmy mogli działać w warunkach stabilnego kursu, i to nie tylko euro wobec złotego, ale także euro wobec dolara.

Krystian Poloczek szef RN Iberia Motor Company

Musieliśmy podnieść ceny oferowanych samochodów. Wzrost cen był jednak mniejszy niż wynikałoby to ze zmiany notowań europejskiej waluty. Aby nie stracić klientów, zeszliśmy częściowo z naszej marży, co odbiło się negatywnie na dochodach. Sytuacja taka w dłuższej perspektywie byłaby bardzo niekorzystna dla firmy. Oczekujemy jednak, że w listopadzie kurs ustabilizuje się i zejdzie do poziomu 4 zł za 1 EUR.

Paweł Ciesielski prezes JTT Computer

Dla nas sytuacja z kursami walut nie jest tak zła, gdyż rozliczamy się z dostawcami w dolarach, a nie w euro. Dolar jest w miarę stabilny, nie ma tu takich wahań i skoków jak w przypadku euro. Oczywiście, idealnie byłoby, gdyby kursy walut były całkowicie przewidywalne, bo wtedy na działalność nie wpływają ryzyka kursowe.

Dariusz Adamski członek RN Stoczni Gdynia

Stocznie na świecie podpisują kontrakty w dolarach. Podpisując kontrakty mieliśmy analizy rządowe pokazujące, że 1 USD będzie kosztował 4,35 zł, my założyliśmy kurs na poziomie 4,24 zł. Jeśli dolar spadnie do 3,70 zł, produkcja stoczniowa w Polsce przestanie być opłacalna.

Zygmunt Kwiatkowski prezes ZA Puławy

Sytuacji ZA Puławy w związku z wahaniami kursu złotego do euro i dolara nie da się jednoznacznie określić. Nasze przychody mamy określone w dolarach i euro, dlatego też wzrost kursów tych walut względem złotego bardzo nam odpowiada. Rozważamy w związku z tym możliwość rozliczania się w dolarach z Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem za dostawy gazu — naszego podstawowego. Byłoby taniej. Obecnie za gaz płacimy w złotych. Jest też druga strona medalu. Mamy kredy zaciągnięty w euro. Wzrost kursu tej waluty spowodował zwiększenie naszych kosztów finansowych w ciągu jednego kwartału o 8 mln zł. Banki mają instrumenty zarządzania kursami walut, ale są one zbyt drogie.

Aleksander Jonek prezes Mostostalu Siedlce

W przypadku firm budowlanych, eksportujących usługi czy produkty na Zachód i rozliczających się w euro, osłabienie złotego jest korzystne. Należy jednak pamiętać, że ewentualne pozytywne różnice kursowe w przypadku dużej części przedsiębiorstw neutralizowane są przez import ze strefy euro. Kolejnym czynnikiem, który zyski z deprecjacji złotego może zamienić na straty, jest relatywnie zbyt duża wartość kredytów obrotowych zaciąganych w unijnej walucie w porównaniu z przewidywanymi wpływami z eksportu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Zespół redakcyjny

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Nigdy nie jest dobrze