Czytasz dzięki

Nigdy nie mów o chorobie

opublikowano: 28-01-2019, 22:00

Ci, którzy nie chcą zaakceptować ciemnych stron życia, zwracają się w stronę szkodliwych fantazji. Poznaj początki branży rozwoju osobistego

Jesteś nieoszlifowanym diamentem, który dzięki technikom uważności, wizualizacji i pozytywnemu myśleniu stanie się osobą spełnioną, obrzydliwie bogatą i wpływową — obiecują poradniki samopomocy, których sprzedaż 2014 r. przewyższyła sprzedaż celebryckich autobiografii. Jeszcze więcej osiągniesz, jeśli wysłuchasz wystąpienia Michała Wawrzyniaka, mówcy motywacyjnego, którego motto brzmi „Zawsze i wszędzie możesz wszystko”. Takie sztucznie podsycane nadzieje zrodziły przemysł rozwoju osobistego, który tylko w Stanach Zjednoczonych w 2016 r. osiągnął wartość 10 mld USD (w 2020 r. ma wzrosnąć do 13 mld USD). Dlaczego ulegamy iluzji natychmiastowego sukcesu, uciekamy od niepokoju i niepewności i chcemy patrzeć na świat przez różowe okulary?

Dawno temu w Ameryce. Kult pozytywnego myślenia zaczął się dopiero pod koniec XIX w., wraz z postępem w medycynie i rosnącą średnią ludzkiego życia. „Wcześniej trudniej niż dziś było uniknąć patrzenia na śmierć i tragedie, więc nie negowano ich. Co więcej, szukano sposobów, by zrozumieć te sytuacje i poradzić sobie z nimi” — twierdzi Oliver Burkeman, autor książki „Szczęście. Poradnik dla pesymistów”. Ruch ten miał jednak wielu ojców, zaś jednym z głównych był bunt przeciwko instytucjonalnym religiom i klasycznym metodom leczenia. Na tej fali w USA powstało kilka kościołów w rodzaju Unity Church i Divine Science, które w 1915 r. utworzyły luźną federację pod nazwą Nowa Myśl (New Thought). Tworzące ją kongregacje czerpały i z chrześcijaństwa, i z tradycji ezoterycznych oraz okultystycznych:Emanuela Swedenborga, różokrzyżowców, teozofii i filozofii transcendentalnej. Taka mieszanka zaowocowała doktryną daleką od klarowności, lecz jej przekaz był jasny: każdy ma w sobie siłę, która zapewni mu zdrowie, dostatek, szczęście i spokój ducha.

Ralph Waldo Trine, ważny przedstawiciel tego nurtu, ostrzegał: „Nigdy nie mów o chorobie. Mówiąc o niej, robisz krzywdę sobie i tym, którzy cię słuchają”. Wallace Wattles, nie mniej popularny aktywista ruchu, raczył natomiast swoich czytelników maksymami typu: „Wszechświat pragnie, abyś posiadł wszystko, czego chcesz” oraz „Natura sprzyja twoim pragnieniom”. Po II wojnie światowej Ameryka przeżywała boom gospodarczy, a Nowa Myśl zyskała nowego proroka — pastora Normana Vincenta Peale’a. Przez ponad 50 lat kierował on wspólnotą protestancką w Nowym Jorku, a w mediach promował pozytywne myślenie. Swoje przekonania zawarł w wielu teologiczno-psychologicznych książkach o znamiennych tytułach: „Entuzjazm zmienia wszystko”, „Możesz, jeśli myślisz, że możesz” i „W Bogu pokładamy nadzieję”. Największą sławę przyniosła mu „Moc pozytywnego myślenia”, która zaczyna się wezwaniem: „Uwierz w siebie!”. Dla wielu biznesmenów, menedżerów i handlowców to dziełko po dziś dzień jest jak Biblia. W Ameryce co tydzień kupuje je 3 tys. osób.

Stać cię na więcej
Newsletter autorski Mirosława Konkela
ZAPISZ MNIE
×
Stać cię na więcej
autor: Mirosław Konkel
Wysyłany raz w tygodniu
Mirosław Konkel
Jesteś lepszy, niż ci się wydaje, ale nie tak dobry, jak mógłbyś być. Zapisz się na newsletter - znajdź inspiracje i odpowiedzi na ważne pytania.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Podróż na Wschód. Gdy minęła euforia pierwszych powojennych lat wolności i nadziei, rozpoczął się wielki ruch zachodniej młodzieży w stronę Indii. Dla pokolenia beatników i hipisów religie Wschodu były alternatywą dla chrześcijaństwa, ale również dla ideologii sukcesu za wszelką cenę. Wyrosły z protestantyzmu kult pozytywnego myślenia jednak nie zniknął, bo hinduistyczni guru, tybetańscy lamowie i mistrzowie zen umiejętnie połączyli elementy swoich doktryn z zapotrzebowaniem ludzi Zachodu na samorealizację i wysoką samoocenę. Szło to im tym łatwiej, że tak naprawdę często niewiele mieli wspólnego z głębią buddyjskiej i hinduskiej tradycji. Przykładem może być słynny Osho, który twierdził, że znacznie lepiej się medytuje w nowym rolls-roysie niż na osiołku. Jak mówił, tak robił, o czym świadczy imponująca kolekcja 93 aut tej luksusowej marki i trzy samoloty, których się dorobił.

Podobnie Maharishi Mahesh Yogi, popularyzator medytacji transcendentalnej z Indii — niby gardził uciechami tego świata, lecz chętnie gościł na okładkach „Time’a”, „Newsweeka” czy „Life’a”, lubił otaczać się gwiazdami show biznesu i zbił majątek szacowany na 600 mln GBP. Urokowi mistrza Maharishiego ulegli m.in. Beatlesi, którzy w jego ośrodku u podnóża Himalajów uczyli się medytacji. „To największa sprawa w naszym życiu” — zachwycał się John Lennon. Sielankę przerwał nieszczęśliwy wypadek: wskutek nadużycia narkotyków zginął jeden z wyznawców samozwańczego mędrca — Brian Jones z zespołu Rolling Stones. Zaskoczeni obojętnością swego nauczyciela chłopcy z Liverpoolu wrócili do Anglii. Czas, by po rozum do głowy poszły też miliony współczesnych miłośników pozytywnego myślenia i rozwoju osobistego. ©

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane