Laureat: Jarosław Myjak
Jest rzeźbiarz Adam Myjak. I jest prezes Jarosław Myjak. Rodzina?
— Odwiedziłem kiedyś Adama... Przywitaliśmy się serdecznie, jak kuzyni. Mamy wspólnych przodków. Bo ja jestem góralem w trzecim pokoleniu! Rodzina po mieczu wywodzi się z okolic Łącka koło Starego Sącza. A z Adama jestem dumny. Myślę, że on ze mnie trochę też... — mówi Jarosław Myjak, prezes Grupy Commercial Union Polska, laureat konkursu Menedżer Roku 2002.
Nie ma artystycznych zdolności. Ale kocha architekturę. I boli go serce, gdy patrzy na Warszawę.
— Każdy tęskni do domów o ludzkich rozmiarach, zacisznych uliczek, zaułków, małych sklepików... A poza Starym Miastem — nie ma gdzie pójść! Po 1950 r. budowano miasto socjalistyczne, na planie inżynierii społecznej — denerwuje się.
Ma własne miejsce magiczne: Dom pod Orłami — siedzibę Banku Gospodarstwa Krajowego, koło warszawskiej filharmonii.
— Od ulicy Zgoda wciąż widać okładziny ze szlachetnej, tłoczonej miedzi. Obok barbarzyńska konstrukcja z lat 60. Ale kontrast! A placyk koło Domu pod Orłami, gdzie hula wiatr, to najsmutniejsze miejsce w stolicy — ubolewa.
Lubi jeść. Zimne nogi w galarecie. A zwłaszcza rydze z patelni — szczególnie w Zakopanem. Bo w Warszawie zebrać rydze da się tylko na Polnej...
— Ale gotuje żona. Mnie brakuje czasu, choć kiedyś bardzo to lubiłem... Moje popisowe danie to ryba pieczona w folii — twierdzi.
Ubolewa, że upada tradycja proszenia gości do domów. Ludzie spotykają się restauracjach. Po to, by ubić interes i po to, by spotkać przyjaciół. Ale on — urodzony w 1955 r. — wciąż pamięta siermiężne PRL-owskie knajpy i artykuły w prasie, że ktoś się zatruł kotletem pożarskim albo oberwał od kelnera... I ukształtował go ten okres — czas sprzed 1989 r.: nie zmieniłby ani jednej chwili swego życia.
— Ani grudnia 1970 r. w Gdyni, kiedy zobaczyłem jak strzela się do ludzi... Ani lat 1980-81. Czasu romantycznego budzenia się polskich możliwości. Ani grudnia 1981 i męczeństwa księdza Popiełuszki, czasów kiedy nadzieję zamordowano... W wyzwaniach tamtych lat szukam źródeł duchowej siły — zapewnia.
Wtedy szukał wolności. No cóż, wielkie słowo... Po prostu drogi, która umożliwi mu wpływ na rzeczywistość i pozostanie wiernym sobie.
W wolnej Polsce zamarzyła mu się odpowiedzialność za własny projekt. W 1998 r. został prezesem Commercial Union Polska — Towarzystwa Ubezpieczeń na Życie SA. W Grupie Commercial Union Polska przez lata tworzył instytucje sektora usług finansowych w Polsce: współzałożył CU Życie, współtworzył Commercial Union Powszechne Towarzystwo Emerytalne BPH CU WBK i inne spółki Grupy CU. W 2002 r. stanął również na czele zarządu spółki dystrybucyjnej Commercial Union Polska Sp. z o.o.
— Firma zmienia się jak słoje na drzewie. Teraz jest inna niż rok czy 10 lat temu. Zarządzając, staram się, by każdy miesiąc był lepszy niż poprzedni. Wyzwaniem jest nie tylko wynik biznesowy, ale tworzenie w firmie kultury przedsiębiorczości i odpowiedzialności za własne czyny. To przynosi lepsze efekty niż administracyjna podległość. Staram się budzić w ludziach energię, wiarę w siebie, odpowiedzialność za wyznaczanie sobie celów i ich wykonanie. Bliskie mi jest zarządzanie strategiczne, „top down” ( z góry) i „bottom up” — z dołu do góry. Nie upierałbym się przy tym, gdyby nie było efektów... CU to jedna z niewielu firm wyrosłych w Polsce z kapitału obcego, a w stu procentach zarządzana przez Polaków — przekonuje.
Działa w zarządzie Polskiej Izby Ubezpieczeń, komisjach i grupach kodyfikacyjnych (ubezpieczenia gospodarcze i społeczne, reformy emerytalne, prawo podatkowe). Wiceprezydent Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych, członek zarządu Brytyjsko-Polskiej Izby Handlowej, Rady Głównej Business Centre Club, Polskiej Rady Biznesu, The Conference Board oraz Stowarzyszenia Menedżerów w Polsce. Absolwent programu ekonomicznego na Wydziale Ekonomicznym University of Toronto...
— Mało odpoczywałem w życiu... Było pełne wyzwań. Przenigdy nie narzekam. To moja dewiza — twierdzi.
Z firmy jest dumny prawie tak, jak z rodziny — studiującej psychologię żony Oleńki i trójki dzieci: Tuni, Kasi i 9-letniego Alfreda, który sam siebie nazywa Enio.
— Cenię lojalność i umiejętność okazywania emocji. A nade wszystko dobroć... To niemodne, XIX-wieczne słowo... Bo teraz nikt o dobrych ludziach nie mówi. Dobroć i bezinteresowność... To siły, które mnie inspirują. Znajduję je w rodzinie, w historii... — mówi.
Walczył, by nie stracić kontaktu z córkami — dzieci z pierwszego małżeństwa mieszkają z matką w Niemczech. Komunikują się często, intensywnie przeżywają spotkania. Ślą sobie listy, książki, płyty...
— Takie trochę romantyczne relacje — dodaje.
Szybko się relaksuje. Z konieczności. Nauczył się chwytać momenty: kontakt z bliskimi, spacer z psem, „pożeranie” gazet i literatury... Lubi historię. Stąd zainteresowanie architekturą — „kostiumem dziejów”, jak mówi.
— W latach 70. pasjami czytywałem literaturę amerykańską: Styrona, Kesseya... Od lat nie biorę do ręki beletrystyki. Tylko eseje historyczne, wspomnienia i pamiętniki — głównie z lat 1920-50 XX wieku. Historia odgrywa dużą rolę w moim życiu... — tłumaczy.
Centrala czerpie z filii
Do ścisłej czołówki weszli ci menedżerowie, którym
— mimo trudnej sytuacji ekonomicznej — udało się osiągnąć wzrost przychodów i zysku. Braliśmy również pod uwagę szczególne sukcesy kandydata
— umiędzynarodowienie firmy, wejście na nowe rynki itp. W tym roku za największe osiągnięcie uznaliśmy stworzenie takiej organizacji i struktur w firmie, której wzór jest powielany w innych krajach. Rzadko kiedy się zdarza, że centrala międzynarodowego koncernu uczy się od własnej filii. Polskiemu oddziałowi Commercial Union to się udało! Na jego wzór powstają oddziały w innych krajach Europy Środkowej i Wschodniej, do zastosowania polskich rozwiązań skłania się również zachodnie oddziały firmy. Dlatego zwycięzcą został Jarosław Myjak, prezes CU Polska. Ale nie mieliśmy łatwego zadania.
Osiągnięcia każdego z finalistów były imponujące i dopiero po kilkugodzinnej debacie udało się uzyskać konsensus.
Prof. Krzysztof Obłój, przewodniczący jury konkursu Menedżer Roku, dyrektor Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego