Izba dobrze oceniła działania rządu służące ochronie producenta samochodów przed upadłością. Ale znalazła też braki.
Najwyższa Izba Kontroli (NIK) wzięła pod lupę Fabrykę Samochodów Osobowych (FSO). I pochwaliła wczoraj działania prywatyzacyjne oraz restrukturyzacyjne mi- nistrów gospodarki, skarbu i finansów, którzy ratowali spółkę przed upadłością. Dotyczy to zarówno sprze- daży żerańskiej fabryki Dae-woo w 1996 r., jak i rozwiązania w 2003 r. umowy z Koreańczykami i znalezienia no- wego inwestora, którym w 2005 r. został ukraiński AwtoZAZ.
— Działania trzech ministrów były celowe i właściwe do ochrony tego przedsiębiorstwa — powiedział wczoraj Stanisław Jarosz, wiceprezes NIK.
Na tym jasnym obrazie NIK znalazła jednak rysy. Izbie nie podobają się niektóre zapisy umowy z ukraińskim inwestorem (m.in. dotyczące kar umownych). NIK zwraca też uwagę, że przy ocenie wykonania zobowiązań inwestorskich umowa nie uwzględnia części produkcji. Przyjęto w niej, że do rozliczenia liczby wyprodukowanych aut będą przyjmowane kompletne samochody. Tymczasem znaczący udział w produkcji FSO mają tzw. zespoły montażowe, które są potem składane na Ukrainie.