Wśród odpowiedzialnych za udzielenie poręczeń raport NIK wskazuje m.in. byłego ministra finansów (w rządzie Włodzimierza Cimoszewicza) Marka Belkę, wiceminister finansów Halinę Wasilewską- Trenkner, dyrektora departamentu długu publicznego w MF Piotra Sawickiego oraz ówczesnego ministra gospodarki Wiesława Kaczmarka i ówczesnego wiceministra gospodarki Jerzego Markowskiego.
Do momentu nadania depeszy PAP nie udało się skontaktować z Markiem Belką ani Haliną Wasilewską-Trenkner. Wiesław Kaczmarek nie chciał komentować raportu NIK, powiedział jedynie, że interesuje go tylko wyrok sądu w tej sprawie. "Opinia NIK w sprawie LFO to musztarda po obiedzie" - dodał.
Jak powiedzieli na konferencji wiceprezes NIK Jacek Jezierski oraz dyrektor delegatury NIK w Rzeszowie Stanisław Sikora, u każdego z ówczesnych funkcjonariuszy wnioski o poręczenie kredytów dla LFO "przechodziły nadzwyczaj gładko" pomimo, iż "osoby te dysponowały opiniami o istniejącym ryzyku".
NIK uznała, że przy udzieleniu przez Skarb Państwa poręczenia kredytów dla LFO "nastąpiła naganna przychylność funkcjonariuszy państwa".
Kontrolerzy NIK stwierdzili też, że udzielono poręczenia podmiotowi nowemu i bez doświadczenia. Ponadto procedura kredytowania była nieprawidłowa, ponieważ poręczenie kredytu (udzielone na podstawie umowy z 1997 r.) wygasło z końcem lutego 1998 r., a pomimo to banki wypłaciły LFO 21,2 mln dolarów - wyjaśnili przedstawiciele NIK.
Ich zdaniem, niewystarczające było też zabezpieczenie poręczenia kredytu. Jedynym zabezpieczeniem roszczeń Skarbu Państwa na wypadek konieczności spłaty tego kredytu było 15 weksli in blanco - stwierdziła NIK. Jak podkreślił Stanisław Sikora, jednocześnie "nie została określona odpowiedzialność materialna LFO".
W trakcie kontroli NIK ustaliła, że LFO nie odpowiedziało na wezwanie ministra finansów o zaproponowanie dodatkowego zabezpieczenia, a udziałowcy spółki LFO nie odpowiadali własnym majątkiem za zobowiązania wobec banków z tytułu kredytu i wobec SP z tytułu poręczenia. Zatem wniosek LFO powinien zostać negatywnie zaopiniowany przez Marka Belkę jako ówczesnego ministra finansów, uznali kontrolerzy NIK.
W ocenie Izby, szkoda Skarbu Państwa powstała po zapłaceniu konsorcjum bankowemu należności z tytułu poręczenia przez SP kredytu spółce LFO na budowę fabryki leków z osocza krwi. Spółka otrzymała w 1997 r. 32 mln dolarów pożyczki od konsorcjum bankowego, na którego czele stał Kredyt Bank. Gwarancji w 60 proc. udzielał ówczesny rząd Cimoszewicza. Spółka wykorzystała z kredytu 21 mln dolarów, zamiast fabryki wybudowano tylko dwie hale, produkcja nigdy nie ruszyła, a spółka kredytu nie spłaciła. Banki wyegzekwowały od Skarbu Państwa jako poręczyciela prawie 61 mln zł.
"LFO ponosi odpowiedzialność za fiasko przedsięwzięcia, ale funkcjonariusze państwa są współodpowiedzialni za tę szkodę. Miejmy nadzieję, że jest ona odwracalna" - powiedzieli na konferencji przedstawiciele NIK.
Zdaniem NIK, są duże szanse na odzyskanie tych pieniędzy przez Skarb Państwa.
Jak wyjaśniła PAP rzecznik NIK Małgorzata Pomianowska, sąd I instancji nadał klauzule wykonalności tytułom bankowym, ponieważ badał sprawę tylko od strony formalnej, a nie merytorycznej. Jej zdaniem, w kolejnych rozprawach sąd zakwestionuje tryb udzielenia poręczeń i prawidłowość procedury kredytowania. Zwróciła uwagę, że poręczenie SP wygasło w lutym 1998 r., a więc przed wypłaceniem przez banki pieniędzy LFO.
Zdaniem przedstawicieli NIK, jest wielce prawdopodobne, że kolejne wyroki sądowe w tej sprawie będą korzystne dla SP. Na pytanie, czy oznacza to, że pieniądze wrócą do budżetu, rzecznik NIK odpowiedziała: "Wierzymy w wykonalność wyroków sądowych".
Kontrola NIK objęła okres od stycznia 1994 r. do 10 października 2006 r. NIK negatywnie oceniła w niej też działania ministra zdrowia i opieki społecznej w latach 1994-2000 w zakresie wyboru spółki zamierzającej wybudować fabrykę leków z osocza.
W związku z LFO tarnobrzeska prokuratura okręgowa od ponad pięciu lat prowadzi dwa śledztwa: jedno dotyczy ewentualnego wpływu urzędników państwowych - od byłego prezydenta po ministrów - na sprawę LFO; drugie - głównego podejrzanego, Zygmunta N. przebywającego obecnie w Wielkiej Brytanii. Prokuratura chce postawić N. zarzuty wyłudzenia 21 mln dolarów kredytów z różnych banków na budowę LFO, przywłaszczenia 8 mln dolarów i ponad miliona euro na szkodę spółki oraz poświadczenia nieprawdy w dokumentach. (PAP)